Sezon zasadniczy NBA wchodzi w decydującą fazę, a walka o nagrodę MVP nabiera tempa. Według NYPost, Shai Gilgeous-Alexander wciąż prowadzi w wyścigu, ale imponująca ofensywa Luki Doncicia i wszechstronny wpływ Victora Wembanyamy zmniejszają przewagę lidera Oklahoma City Thunder. Zespoły z czołówki Zachodu są bardzo blisko siebie, a każdy mecz może zmienić układ sił w głosowaniu na MVP.
Victor Wembanyama nie ukrywa ambicji i jasno przedstawia argumenty za MVP. - Moim pierwszym argumentem jest to, że obrona to 50 proc. gry i jest niedoceniana w wyścigu po MVP, bo uważam, że jestem najbardziej wpływowym defensorem w lidze - powiedział gwiazdor.
Wembanyama bardzo pomaga Spurs, nawet jeśli nie widać tego w statystykach. Jego obrona zmusza rywali do trudnych rzutów, przerywa podania i zmienia ich taktykę. Spurs (54-18) mają tylko trzy przegrane więcej niż liderzy Thunder (57-15), co pokazuje, jak ważny jest dla zespołu.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Kandydat do "gola roku"
Luka Doncić wszedł do rywalizacji o MVP w wielkim stylu. Prowadził Lakers do serii dziewięciu zwycięstw, notując średnio 40 pkt, 8,4 zbiórki, 7,4 asysty i 2,6 przechwytów.
Reprezentant Słowenii trafiał 40,3 procent rzutów za trzy i został tylko drugim zawodnikiem w historii – obok Wilta Chamberlaina – który w serii dziewięciu meczów utrzymał średnio 40 punktów. W tym czasie miał mecze na 51 pkt przeciwko Bulls, trafił zwycięski rzut w dogrywce z Nuggets i zdobył 60 pkt przeciwko Heat.
Doncić imponuje nie tylko w ataku, ale też w obronie. Jego ofensywna dominacja nie jest chwilowa, o czym świadczą statystyki.