O takim początku serii marzyli na pewno New York Knicks i ich kibice. Philadelphia 76ers w poniedziałek w Madison Square Garden nie istnieli. Gospodarze zwyciężyli aż 137:98, do przerwy prowadząc już różnicą 23 punktów.
Jedyny Polak w NBA, Jeremy Sochan z pewnością pojawiłby się na parkiecie, gdy jego drużyna wypracowała sporą zaliczkę. Trener Mike Brown desygnował do gry wszystkich dostępnych graczy - w sumie aż czternastu.
ZOBACZ WIDEO: Został nowym prezesem polskiego związku. Taki ma plan na swoją dyscyplinę
Sochan nie pojawił się jednak na parkiecie, bo miał problemy z mięśniem dwugłowym uda.
76ers wcześniej odwrócili losy rywalizacji z Boston Celtics, od stanu 1-3 wygrywając trzy następne mecze. Ale teraz nie mogą mieć już powodów do zadowolenia. Trafili tylko 30 na 73 rzutów z pola i byli wyraźnie słabsi od rozpędzonych rywali.
Knicks do okazałego zwycięstwa poprowadził Jalen Brunson, który 27 ze swoich 35 punktów rzucił już w pierwszej połowie. Ogugua Anunoby dodał 18 oczek. Nowojorczycy uzyskali aż 63-proc. skuteczności w rzutach z gry (53/84), trafiając imponujące 19 na 37 prób za trzy.
Drugi mecz serii ponownie odbędzie się w Nowym Jorku.
Wynik:
New York Knicks - Philadelphia 76ers 137:98 (33:25, 41:26, 35:27, 28:20)
(Brunson 35, Anunoby 18, Bridges 17, Towns 17 - George 17, Embiid 14, Maxey 13)
Stan serii: 1-0 dla Knicks