Było 1-0 dla San Antonio Spurs, jest 2-1 dla Oklahomy City Thunder. Mistrzowie NBA w piątek odzyskali przewagę własnego parkietu, pokonując Teksańczyków na ich terenie zdecydowanie, bo 123:108.
Wielką różnicę zrobili rezerwowi. Gracze z ławki rezerwowych dostarczyli Thunder 76 punktów, a Spurs tylko 23. Nieoczekiwanym bohaterem okazał się Jared McCain, który trafił do drużyny w trakcie sezonu.
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: co to był za gol! Stadiony świata
22-latek w 27 minut rzucił 24 punkty, trafiając 10 na 21 rzutów z gry. Inny z rezerwowych, Jaylin Williams dodał 18 oczek, a Alex Caruso miał ich 15.
- Wyszliśmy na parkiet i po prostu daliśmy z siebie wszystko. Oczywiście oni się na nas rzucili, byli podekscytowani, grali pierwszy mecz w tej serii u siebie. Ale my wiedzieliśmy, jak na to zareagować - komentował lider Thunder, Shai Gilgeous-Alexander, autor 26 punktów.
Spurs w piątek trafili tylko 13 na 41 rzutów za trzy i popełnili 15 strat. Gospodarzom na nic zdało się 26 punktów Victora Wembanyamy czy 20 Devina Vassella. De'Aaron Fox w swoim pierwszym meczu w finale Zachodu wywalczył 15 oczek. Wcześniej nie mógł grać przez problemy zdrowotne.
Czwarty mecz serii ponownie odbędzie się w Teksasie.
Wynik:
San Antonio Spurs - Oklahoma City Thunder 108:123 (31:26, 20:32, 33:37, 24:28)
(Wembanyama 26, Vassell 20, Fox 15 - Gilgeous-Alexander 26, McCain 24, Williams 18)
Stan serii: 2-1 dla Thunder