KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PGE Turów Zgorzelec: Zdrowie warte tyle co kontrakt?

Adrian Markowski, były członek sztabu PGE Turowa, ujawnia, że trener Rajković chciał zniszczyć zdrowie Łukasza Wichniarza. - Dlaczego dopiero teraz? Tak, powinienem powiedzieć wcześniej - tłumaczy.
Michał Fałkowski
Michał Fałkowski

Wpis na forum zgorzeleckiego zespołu pojawia się we wtorek. - (…) Dostaję decyzję od trenera, trener chce żeby Łukasz Wichniarz rozwiązał kontrakt. Zespół jedzie na mecz wyjazdowy, ja mam trenować indywidualnie z Łukaszem, tak żeby zniszczyć jego kolana (miał już z nimi drobne problemy), m.in. miał biegać po betonie. Wtedy opowiedziałem to Łukaszowi i zrobiliśmy normalny trening, z pseudozdjęciami, że było ciężko (…)

Autor - "AdrianMarkowski". Z dalszej treści oraz wymiany zdań wiadomo, że internetowy nick nie jest w tym przypadku… przypadkowy. Wpisujący to Adrian Markowski, były trener od przygotowania fizycznego PGE Turowa Zgorzelec. Swoimi słowami rozpętuje burzę w Internecie. - Dlaczego teraz o tym mówię? Tak, powinienem powiedzieć o tym dużo wcześniej. Biłem się z myślami - tłumaczy.

Miłe, złego początki

Łukasz Wichniarz trafił do PGE Turowa Zgorzelec w sierpniu 2012 roku. Początek miał trudny, dopiero w czwartej kolejce spędził na parkiecie powyżej 10 minut, a w siódmej - powyżej 20. To był zresztą jego najdłuższy występ w barwach przygranicznego zespołu w sezonie. Ogółem, decyzją trenera Miodraga Rajkovicia  odgrywał marginalną rolę w drużynie, przeciętnie spędzając na parkiecie około ośmiu minut w każdym z 19 meczów.

Po raz ostatni wystąpił dla PGE Turowa w połowie marca. A już tydzień później ponownie grał w barwach swojego poprzedniego klubu, Kotwicy Kołobrzeg. Tam też dokończył sezon. Zgorzeleckiego etapu swojej kariery jeszcze jednak nie zamknął.

"Podtrzymuję wszystko" vs. "To wierutne bzdury"

- Podtrzymuje pan to wszystko, co napisał w Internecie? - dzwonię do Adriana Markowskiego. - Naprawdę trener Rajković w ten sposób chciał wymusić na koszykarzu rozwiązanie kontraktu? Poprzez zniszczenie jego zdrowia?

- Tak, podtrzymuję. Wszystko, co napisałem to prawda.

Dzwonię zatem do serbskiego trenera. Kilkukrotnie w środę. Próbuję również w czwartek. Komórka szkoleniowca jest włączona cały czas. Nikt jej jednak nie odbiera. Naturalnym krokiem, jeszcze w środę, wydaje mi się więc telefon do prezesa PGE Turowa, Waldemara Łuczaka. Ten nie kryje oburzenia. - Proszę pana, nawet nie będę tego komentował. To wszystko wierutne bzdury!

Bzdury czy nie bzdury? Sprawa wygląda na taką z serii "słowo przeciwko słowu". Dzwonię do samego zainteresowanego, Łukasza Wichniarza. - Proszę o chwilę cierpliwości. Rozmawiam z prawnikami, będzie stosowne oświadczenie…

MMS za "święty spokój"

- Czy trener Rajković wiedział, że nie zamierza pan wykonać jego polecenia? - kontynuuję przepytywanie Adriana Markowskiego.

- Na takie rzeczy ciężko było rozmawiać z trenerem. Mieliśmy już wtedy takie kontakty, które raczej nie sprzyjały temu, by poddawać jego słowa pod jakąkolwiek wątpliwości. To było jak rozkaz: masz to zrobić i tyle. Dowiedziałem się po prostu jak ma wyglądać trening i co za zadanie ma ten trening zrobić, biorąc pod uwagę stan zdrowia Łukasza. Od samego początku nie zamierzałem jednak wykonać tego polecenia - komentuje Markowski.

- Powiedziałem o wszystkim Łukaszowi i uznałem, że zrobimy pozorowane zdjęcia. Na hali była wówczas belka, która wyglądała na bardzo ciężką, ale taka nie była. Na zdjęciach jednak wyglądało, że ćwiczenia, które robiliśmy są bardzo wyczerpujące. To zdjęcie zostało zrobione tylko po to, bym miał "święty spokój". Nie było ono dyspozycją trenera Rajkovicia. Ja miałem jedynie zrobić taki trening, włącznie z bieganiem po betonie, by jak najmocniej obciążyć zawodnika, by zaczął narzekać na kolana. MMS wysłałem jednemu z pracowników klubu. Zachowałem go do dzisiaj.

Czy trener Miodrag Rajković podżegał do popełnienia przestępstwa? Telefon Serba nadal milczy, a przedstawiciele PGE Turowa uparcie odmawiają komentarzy. Po prezesie Waldemarze Łuczaku głosu zabrać nie chce również Grzegorz Ardeli, dyrektor sportowy klubu, który, według słów Markowskiego, dzwonił do niego tuż po publikacji wpisu na forum. - Dano mi do zrozumienia, że cała sprawa może skończyć się dla mnie bardzo niekorzystnie. Ja jednak nie dam się zastraszyć.

Dziwny termin

Wichniarz opuścił szeregi PGE Turowa w marcu, więc od całego zajścia upłynęło już ponad dziewięć miesięcy. Dlaczego były trener od przygotowania fizycznego zdecydował się upublicznić to dopiero teraz?

- Wszyscy mnie o to pytają, ale to nie ma głębszego kontekstu. Tak samo wcześniej znajomi pytali mnie dlaczego odmówiłem dalszej współpracy z klubem. Odpowiadałem wówczas, przytaczając m.in. tę historię. Nigdy jednak nie pisałem o niej ani nie mówiłem o niej publicznie. Czasami gryzłem się z myślami i przyznam, iż wiedziałem, że na pewnym etapie swojego życia ujawnię tę sytuację. A dlaczego teraz? OK, żałuję, że nie wcześniej. Powinienem wcześniej. Stało się jednak teraz i nie jestem w stanie umotywować dlaczego. To był spontaniczny wpis, którego nie żałuję - tłumaczy Markowski, dodając - Nie wiem czy pan ma dzieci, ja tak. Małe dziecko, które być może za jakiś czas będzie uprawiało sport. I gdy siadałem sobie wieczorami, myślałem: w porządku, nic się nie stało, Łukasz o wszystkim wiedział, upozorowaliśmy zdjęcia, uzgodniliśmy wspólnie, że będzie narzekał na kolana, jak się go o coś zapytają, ale… później przychodziła myśl: a co jeśli moje dziecko trafi na kogoś takiego?

To dopiero początek?

Włodarze PGE Turowa Zgorzelec nie mają zamiaru wypowiadać się na ten temat, twierdząc, że słowa byłego pracownika klubu to nieprawda i gdyby zaczęli prostować wszystkie nieścisłości, które pojawiają się w Internecie czy mediach, nie zajmowaliby się niczym innym. Pytanie tylko czy brak jasnego, popartego argumentami, komunikatu ze strony klubu nie spotęguje problemu, który niewątpliwe się pojawił. W końcu trener Miodrag Rajković to pracownik klubu i wszystkie działania, które wynikają z jego stosunku pracy, mają wpływ również na sam klub. Pozytywny lub negatywny. Nie jest to więc prywatna sprawa Serba.

- Czekam na oficjalne stanowisko PGE Turowa, bo moim zdaniem prędzej czy później muszą wydać oświadczenie. Ja cieszę się z tego, że już to mam wyrzucone z siebie i być może dzięki temu nowe pokolenie młodych koszykarzy nie natknie się na tego typu precedens - kończy Markowski.

Głosu nadal nie chce zabrać Łukasz Wichniarz, który ogranicza się do lakonicznego poinformowania, że z jego strony sprawa nadal jest rozpatrywana przez prawników. Jednakże i z tej tylko informacji można wysunąć tezę, że cała sytuacja dopiero znajdzie swój koniec.

Koszykówka na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku. Tylko dla fanów basketu! Kliknij i polub nas.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (81)
  • tajniak81 Zgłoś komentarz
    1.każdy kij ma dwa końce. 2.prawda jest jak d..a. każdy siedzi na swojej. 3.sport to już jest tylko biznes i pieniążki, a jak to w biznesie bywa każdy chce wydymac każdego. mysle ze nie
    Czytaj całość
    jest to odosobniony przypadek i takie sytuacje maja miejsce rowniez w innych klubach ( o ile to prawda ). turow mial pecha bo psychika Pana Adriana Markowskiego okazala sie miekka jak rozgotowane kluchy.
    • soczystybanan Zgłoś komentarz
      Po połowie Asseco-Turów 27:27 :)
      • Alain Zgłoś komentarz
        Dwie kwestie są istotne. Mianowicie, czy to podżeganie do popełnienia przestępstwa faktycznie miało miejsce. Jeśli tak, to czy zamysł wyszedł tylko i wyłącznie od trenera. Z drugiej
        Czytaj całość
        strony należy jednak pamiętać, że trener jest przecież pracownikiem klubu, działa w interesie tego klubu i należy przypuszczać, że w porozumieniu z tymże klubem. Jest też oczywiście opcja, że wszystko to jest wymysłem sfrustrowanego byłego pracownika tegoż klubu.
        • ChomiQ Zgłoś komentarz
          Hektor na prezesa!
          • Damian Langus Lange Zgłoś komentarz
            normalnie marzy mi się aby kibice Asseco porządnie dzisiaj wygwizdali naszego "trenera" tak dla zasady i dobra ogólnopolskiej koszykówki
            • Hektor8 Zgłoś komentarz
              Wtrącę jeszcze tylko tyle, że ta afera, czy jak twierdzi Marzena "pseudoafera" nie była planowana, wszystko zaczęło się, można powiedzieć spontanicznie. A, żeby się o tym przekonać,
              Czytaj całość
              to proszę przeczytać wszystkie komentarze na zgorzelec.info, od momentu,kiedy to się zaczęło. Ktoś tam "rzucił" o tym, że Turów w ostatnich meczach złapał zadyszkę i czytający to forum Adrian po prostu odpisał innym użytkownikom, co w powoduje w Turowie taką zadyszkę. A, że był pracownikiem klubu odpowiedzialnym za przygotowanie fizyczne, więc zna to niejako "od podszewki" (notabene bardzo fachowa wypowiedź). Dla niezorientowanych dodam, że Adrian o tym pisał już bodajże w marcu (czytałem osobiście) i po krótkim czasie, ktoś te wpisy usunął albo kazano autorowi je usunąć. Adrian pisał wtedy o katorżniczych treningach zawodników Turowa zaaplikowanych przez MR, gdzie na decydującym szczeblu rozgrywek takich treningów się nie powinno przeprowadzać. Kto pamięta, ten wie, jak wyglądali zawodnicy Turowa w meczach z Anwilem, a nie wspomnę o meczach finałowych. Sadzę, że Adrian tak naprawdę nie przypuszczał, że sprawa nabierze takiego rozgłosu, a przy tym niejako "do tablicy" został wywołany (zaskoczony) Łukasz Wichniarz, który aby zadbać o swoje prawa (nie dziwię się )musi się konsultować z prawnikiem. Teraz, gdy sprawa nabrała takiego rozgłosu, to ktoś, kto rozdmuchał taką aferę, nie mając na to dowodów, pewnie próbowałby się z tego wycofywać (no chyba, że jest masochistą} ale Adrian wręcz przeciwnie, podtrzymuje to co powiedział i to upewnia mnie w przekonaniu, że mówi prawdę. Przypuszczam, że Adrian posiada też więcej "asów w rękawie" potwierdzających jego słowa, bo nie sądzę, żeby "wyskakiwał" publicznie z takimi sensacjami na zasadzie słowo przeciwko słowu lub jakimś MMS-em. którego można różnie zinterpretować. Więc tak, jak już napisałem wcześniej, uzbrójmy się w cierpliwość i czekajmy na rozwój wydarzeń.
              • luksin Zgłoś komentarz
                smutna sprawa...ciezko w tej chwili oceniac...pytan jest chyba znacznie wiecej niz mozna sie bylo spodziewac...prawda jest tez taka ze mozna w pewne rzeczy uwierzyc bo swiat sportu bywa bardzo
                Czytaj całość
                brutalny ,ale czy az tak ,czy dla turowa mialoby sens niszczenie nie najdrozszego przeciez zawodnika tylko po to aby opuscil zespol???????????...z drugiej strony czemu nie???...oszczednosci to zawsze oszczednosci:)...mam nadzieje ze winni zostana ukarani ,bez wzgledu na to czy winny jest autor slow czy rajkovic...i pozostaje jedynie wierzyc ze w innych klubach takie sytuacji nie maja miejsca.
                • Damian Langus Lange Zgłoś komentarz
                  panowie starczy tych przepychanek (jimi, turfun), nie o to chodzi abyśmy my, bo za pewne i jeden z drugim jesteście kibicami Turowa, teraz próbowali na siłę się do swoich racji
                  Czytaj całość
                  przekonywać. Sprawa Adriana jest bardzo ważna, wszystko już ruszyło w mediach, czego oczekiwaliśmy, więc jeszcze trochę poczekajmy, bez zbędnego skakania sobie do gardeł
                  • turfun Zgłoś komentarz
                    @jimisan W podobnym tonie wypowiadałeś się od ponad roku , co do mojej osoby na forum, więc nie robi na mnie wrażenia Twój sposób pisania tutaj. Po ponad roku wyszła cała prawda, jakie
                    Czytaj całość
                    panują chore układy w tym obecnym burdelu. Przejrzyj sobie swoje wpisy na fb2 i jak piałeś zachwytu przed sezonem nad Turowem, a gdy ja chłodziłem to czytałem podobne zdania, jakie zawarłeś poniżej. Kończę temat. Zauważyłem nick, który wskazywał na jimisana z fb2, więc chciałem Ci powiedzieć, że pasujesz tutaj ze swoimi zmiennymi teoriami i informacjami. EOT z mojej strony. Marzena - jak tam transfery w Rosie :)?
                    • KB 24 Zgłoś komentarz
                      Od razu było widać ze Rajković to niezłe ziółko!!
                      • Damian Langus Lange Zgłoś komentarz
                        Hektor bardzo fajny wpis, rzeczowo i na temat, pozdrówki
                        • yogibaboo11 Zgłoś komentarz
                          To co powie Wichniarz nie ma znaczenia zasadniczo, a to dlatego, że on nie wie co Rajkovic powiedział (o ile coś w ogóle powiedział) Adrianowi Markowskiemu. Wichniarz posiada wyłącznie
                          Czytaj całość
                          informacje pochodzące od Markowskiego. A MMS? Fotka mogła zostać zrobiona z uwagi na to co Markowiski przekazał Wichniarzowi. Podobnie ma się sprawa z telefonem Grzegorza Ardeli do Markowskiego. O ile rozmowa nie została zarejestrowana, to można wykazać jedynie, że nawiązano połączenie. Od razu zaznaczam, iż nie jest tak, że opowiadam się po którejś ze stron. Bez innych dowodów po prostu zwyczajnie Markowskiemu trudno będzie wykazać, że mówi prawdę, zwłaszcza, iż wypowiedział się publicznie dopiero po tak długim czasie. Dlaczego zrobił to akurat teraz, a nie przykładowo 18 dni temu, czy 4 lutego 2014 roku? Nie jest mi wiadomym jakie relacje panowały pomiędzy klubem, a Markowskim w okresie omawianego treningu Wichniarza oraz bezpośrednio przed upublicznieniem informacji przed kilkoma dniami. Klub może próbować wykazać, że Markowski miał określone powody, by się mścić. Każdy obserwator może dać wiarę Markowskiemu lub nie.
                          • turfun Zgłoś komentarz
                            A i jeszcze jedno. Spora grupa zawodników, która miałą okazję grać pod Rajkovicem uznają ten czas za najgorszy w karierze... Ale to i tak dla Ciebie o niczym nie będzie świadczyć. Tak
                            Czytaj całość
                            samo jak telefon Grześka do Adriana i słowa Wichniarza, który w żadnej ze swoich wypowiedzi nie uciął sprawy - krótko i stanowczo. Dałeś nieco szerszy obraz na swoją osobę z 'newsem', że obecni zawodnicy nie chcą wierzyć. Owszem - przed Tobą :)
                            Zobacz więcej komentarzy (31)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×