WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Porażki faworytów, Clippers prowadzą z Warriors

Faza play-off nabiera rozpędu. W nocy z czwartku na piątek porażek doznała dwójka faworytów do gry o mistrzowski tytuł - Indiana Pacers oraz Oklahoma City Thunder.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

Wszyscy skazywali ich na pożarcie, tymczasem Atlanta Hawks chce pokusić się o sprawienie największej niespodzianki w pierwszej rundzie fazy play-off. Podopieczni Mike'a Budenholzera są na świetnej drodze, by wyeliminować jednych z kandydatów do mistrzowskiego tytułu. W nocy z czwartku na piątek wygrali już drugi mecz i objęli prowadzenie w rywalizacji toczącej się do czterech zwycięstw!

Jastrzębie urwały jeden mecz Indianie Pacers na ich terenie, a sami bardzo szybko wykorzystali atut własnego boiska. Gospodarze rozstrzelali przyjezdnych w drugiej połowie starcia 59:47 i bez najmniejszego cienia wątpliwości triumfowali ostatecznie 98:85.

W ekipie zwycięzców ciężko wyróżnić jedną wiodącą postać. 22 punkty i 10 asyst uzbierał Jeff Teague, a 14 oczek i 14 zbiórek miał Paul Millsap. Cztery rzuty zza łuku umieścił w koszu Kyle Korver, z kolei tylko dwukrotnie z gry pomylił się autor osiemnastu punktów - DeMarre Carroll. - W drugiej połowie wyszliśmy na parkiet i oddaliśmy kilka wielkich rzutów. Każdy grał dobrze - mówił po meczu Teague.

Jeśli chodzi o skuteczność rzutową, obie ekipy, łagodnie rzecz ujmując - nie zachwyciły. Niespełna 38-procent w rzutach z pola uzyskali goście z Indianapolis, w  szeregach których zawiódł przede wszystkim Paul George. Skrzydłowy trafił zaledwie trzy rzuty z gry i miał trzy straty przy dwunastu punktach i czternastu zbiórkach. Koszmarne 1 na 11 wykonanych prób umieścił w koszu George Hill, a 2 na 9 Roy Hibbert.

Na słowa pochwały zasłużyli tylko Lance Stephenson (21 punktów, 13 zebranych piłek, 4 asysty) i Luis Scola (17 punktów, 7/11 z gry). Jeśli Pacers marzą jednak o odwróceniu losów tej rywalizacji, reszta graczy musi przestać zawodzić.

Kolejny mecz w Philips Arena odbędzie się w najbliższą sobotę o godzinie 20:00 czasu polskiego.

Atlanta Hawks - Indiana Pacers 98:85 (24:24, 15:14, 28:20, 31:27)

(Teague 22, Korver 20, Carroll 18 - Stephenson 21, Scola 17, West 16)

Stan rywalizacji: 2:1 dla Atlanty Hawks

W trzecim spotkaniu serii niespodziewanej porażki doznali również OKC Thunder. Do rozstrzygnięcia środowego pojedynku potrzebna była dogrywka, a doprowadził do niej znakomicie spisujący się na finiszu czasu regulaminowego Russell Westbrook.

Obwodowy zdobył aż 7 punktów w przeciągu ostatniej minuty, trafiając przy tym niezwykły rzut zza łuku, przy którym był jeszcze faulowany.

Przyjezdni z Oklahoma City mieli w swoich rękach rzut na zwycięstwo, ale tym razem próba Kevina Duranta nie odnalazła drogi do kosza. Memphis Grizzlies w dogrywce popisali się runem 9-0 i wygrali cały mecz 98:95.

Aż sześciu graczy gospodarzy zdobyło 10 lub więcej punktów. 20 skompletował Mike Conley, a po 16 Tony Allen i Zach Randolph. Ten drugi trafił zaledwie 5 na 20 oddanych rzutów z gry, co nie przeszkodziło jednak Niedźwiadkom w odniesieniu drugiego zwycięstwa w play-off.

W szeregach Thunder poniższej oczekiwań spisali się liderzy, a w szczególności Kevin Durant. 25-latek w przekroju całego meczu nie trafił ani jeden trójki i chybił aż 17 rzutów z gry. Co prawda, KD zdobył 30 punktów, 9 zbiórek i 5 bloków, ale popełnił również 5 strat. Tyle samo oczek co kolega z drużyny uzbierał Westbrook. Playmaker na całej linii zawiódł jednak w dogrywce - pudłując wszystkie oddane rzuty z pola.

Grizzlies wygrali już piętnasty mecz z rzędu w FedEx Forum, a pierwszy w posezonowych rozgrywkach. Czwarty mecz serii już w niedzielę.

Memphis Grizzlies - Oklahoma City Thunder 98:95 (24:18, 20:18, 27:25, 14:24, d1. 13:10)

(Conley 20, Allen 16, Randolph 16, Gasol 14 - Durant 30, Westbrook 30, Ibaka 12)

Stan rywalizacji: 2:1 dla Memphis Grizzlies

Po premierowej porażce, drugie kolejne zwycięstwo w fazie play-off zanotowali podopieczni Doca Riversa. Los Angeles Clippers w czwartej kwarcie meczu prowadzili już nawet 81:70, ale ostatecznie wynik rozstrzygnął się dopiero w samej końcówce.

Wszystko za sprawą duetu Stephen Curry - Klay Thompson. Obaj seryjnie dziurawili obronę przyjezdnych z Hollywood i o mało co nie przechylili szali zwycięstwa na korzyść gospodarzy z ORACLE Arena. Rozgrywający w decydujących momentach popisał się dwoma spektakularnymi rzutami zza łuku, ale nie zdołał umieścił piłki w koszu w najważniejszej, ostatniej akcji meczu.

Thompson zdobył w końcówce aż 9 punktów z rzędu, a w sumie uzbierał ich 26 - trafiając jednak tylko dwie spośród jedenastu oddanych prób za trzy. 16 oczek i 15 asyst zapisał przy swoim nazwisku Curry, a 13 i 11 zbiórek miał rezerwowy - Draymond Green. - To będzie długa seria. Już na ten temat rozmawialiśmy - mówił na pomeczowej konferencji prasowej Mark Jackson 

Clippers do arcyważnego zwycięstwa poprowadził Blake Griffin, autor 32 punktów. W końcówce ważne rzuty trafiał również Chris Paul, który 10 spośród piętnastu oczek zdobył właśnie w czwartej kwarcie. 22 zbiórki i 5 bloków zapisał w swoim dorobku szalejący pod tablicami DeAndre Jordan.

Kolejne spotkanie serii już w niedzielę o godzinie 21:30 czasu polskiego.

Golden State Warriors - Los Angeles Clippers 96:98 (21:24, 22:22, 21:29, 32:23)

(Thompson 26, Curry 16, Green 13 - Griffin 32, Paul 14, Redick 14, Jordan 14)

Stan rywalizacji: 2:1 dla Los Angeles Clippers

Jesteśmy na Facebooku. Dołącz do nas!

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com / youtube.com

Komentarze (13):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • zielin 1
    OKC do roboty !!
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Pruchin 0
    Jako fan i znawca NBA powinieneś wiedzieć że Stephenson to koleś co rzuca się do innych. Nie lubi Lebrona i wielu innych co głośno deklaruje. Szkoda że w Indianie nie ma MWP ( były Artest) koleś tak szybko na parkiet by nie wyszedł. Jednak tak naprawdę to nikomu źle nie życzę i jeśli była to jego wina nie dziwię się że Turner nie wytrzymał. Stephenson mocno w siebie uwierzył , ale rzeczywiście miał świetne występy w tym sezonie. Dla mnie jako fana NBA pewne jest jedno jedynym grającym graczem , który zasługuje na klapsa jest Garnett. Nawet teraz , kiedy gra po kilkanaście minut jest dla przeciwników frustrujący .... a to podnoszenie rąk po gwizdku sędziego że jest niewinny jest idiotyczne. Wiadomo w tej lidzie ......... najlepszej lidze świata trzeba być mocny nie tylko w grze w koszykówce , ale nie dziwię się że Melo czekał na niego przy parkingu! Oj trafi kosa na kamień
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • jaet 0
    Nie wiem jak to wyglądało, bo mnie tam nie było. Stephenson nie musi bać się Turnera, bo sam zadecyduje czy chce w Pacers zostać, czy nie. Jak zawoła 12-13 mln $ za sezon, to klub będzie musiał spasować i tyle.
    Andre. ciężko nazwać bójkę "spięciem" :) Lance uważa, że sprowadzili Turnera aby go zastąpić. wiadomo, po sezonie kończy mu się kontrakt, Turner jest dużo tańszy (i gorszy). Stephenson się wkurzył. poza tym odejście Grangera zaburzyło dość mocno chemię w zespole. tu leży pies pogrzebany.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (10)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Pokaż więcej komentarzy (13)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×