Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA: Gortat blisko double-double, przerwana passa Wizards

Toronto Raptors przerwało świetną serię Wizards, którzy po czterech wygranych z rzędu musieli uznać wyższość ekipy z Kanady. Marcin Gortat zagrał przyzwoicie i był blisko double-double.
Patryk Kurkowski
Patryk Kurkowski

"Czarodzieje" tym razem wypadli bardzo słabo. Co prawda przeciwnik był wymagający, lecz nie zmienia to faktu, że zespół z Waszyngtonu w ofensywie miał ogromne problemy, które nie wynikały wyłącznie z postawy Toronto.

Niemal wszyscy zawodnicy zagrali na słabej skuteczności, zwłaszcza w rzutach z dystansu. Ani John Wall, ani Paul Pierce, ani Nene, ani też Garrett Temple nie zdołali się wstrzelić. Innymi słowy, aż czterech zawodników z podstawowego składu wypadło fatalnie. Dość powiedzieć, iż wymieniony kwartet trafił 8 z 42 (!) rzutów z gry.


Nic dziwnego, że gospodarze nie mieli żadnych problemów z odniesieniem zwycięstwa. Już po pierwszej kwarcie podopieczni Dwane'a Caseya objęli wyraźne prowadzenie, a w kolejnej odsłonie zadali decydujący cios. Tymczasem Wizards nadal niedomagali i dopiero w drugiej części spotkania, kiedy wszystko było już jasne, zdołali znacząco powiększyć swój dorobek.

Marcin Gortat z pierwszego składu wypadł najlepiej. Polak nie zachwycił, ale zagrał poprawnie, a na tle kolegów wręcz przyzwoicie. Nasz reprezentant trafił 3 z 7 rzutów z gry, nie mylił się na linii rzutów wolnych, w efekcie uzbierał osiem punktów i dołożył jeszcze dziesięć zbiórek. Tym samym niewiele zabrakło mu, aby zanotować kolejne w tym sezonie double-double.


Źródło: Agencja TVN/x-news

Warto zwrócić uwagę, iż najlepszymi strzelcami Czarodziei byli zmiennicy. Najwięcej "oczek", bo 13, zgromadził Otto Porter. Liderem Raptors był DeMar DeRozan, autor 25 punktów.

Znacznie więcej emocji było w pozostałych spotkaniach. W trzech meczach doszło nawet do dogrywek, a w dwóch z nich potrzebne były aż dwie. Hornets stoczyli zażarty bój z Hawks i trzeba powiedzieć, że pokazali charakter. Jeszcze na początku czwartej kwarty gospodarze byli w trudnym położeniu, ale odrobili straty i doprowadzili do wyrównania po regulaminowym czasie gry. W dodatkowych rundach to właśnie Charlotte wypadło lepiej i zapisało na swoim koncie wygraną.

Podobny scenariusz miał mecz w Phoenix. Słońca po świetnej trzeciej odsłonie byli znacznie bliżej triumfu, ale w kluczowym momencie dopadł ich kryzys w ataku. Wykorzystali to Królowie z Sacramento, którzy doprowadzili do dogrywki i w końcu - minimalnie, bo minimalnie - okazali się lepsi od swojego przeciwnika. Do zwycięstwa poprowadził ich Mason Plumlee, który zdobył 25 punktów.

Do dogrywki doszło też w Orlando. Tam nie było takich wahań dyspozycji, różnice nie były aż tak wyraźne, dlatego po czterech kwartach nikomu nie udało się przechylić na swoją stronę. Dopiero w doliczonym czasie Magicy byli znacznie lepsi Leśnych Wilków. Double-double w tym spotkaniu zanotował Tobias Harris (17 punktów, 16 zbiórek), ale skuteczniejszy od niego był Evan Fournier.

Toronto Raptors - Washington Wizards 103:84 (28:18, 31:17, 23:23, 21:26)
(DeRozan 25, Ross 18, Lowry 13, Williams 13 - Porter 13, Humphries 11, Miller 10, Gortat 8)

Charlotte Hornets - Atlanta Hawks 122:119 (22:29, 25:21, 23:28, 27:19, d. 13:13, d. 12:9)
(Jefferson 23, Neal 23, Stephenson 17, Walker 15, Zeller 10, Kidd-Gilchrist 10 - Horford 24, Teague 22, Korver 20, Carroll 13, Millsap 13, Schroder 10)

Orlando Magic - Minnesota Timberwolves 112:103 (26:27, 21:25, 27:25, 20:17, d. 18:9)
(Fournier 20, A. Gordon 17, Harris 17, Payton 15, Vucević 14, Harkless 11 - Martin 21, Peković 16, Brewer 16, Young 13, Dieng 11)

Philadelphia 76ers - Chicago Bulls 115:118 (28:33, 29:24, 19:35, 39:26)
(Wroten 31, Thompson 21, Sims 21, Mbah a Moute 16 - Dunleavy 27, Butler 23, Gasol 17, Hinrich 13, Gibson 11, Brooks 10)

Boston Celtics - Indiana Pacers 101:98 (30:26, 25:26, 18:23, 28:23)
(Sullinger 17, Green 15, Olynyk 12, Bradley 11, Bass 10 - Hibbert 22, Copeland 17, Sloan 15, Hill 12, Allen 12, Scola 11)

Brooklyn Nets - New York Knicks 110:99 (30:20, 25:22, 31:26, 24:31)
(Williams 29, Lopez 20, Teletović 18, Johnson 18 - Anthony 19, Hardaway 16, Stoudemire 14, Early 12, Shumpert 11)

Detroit Pistons - Milwaukee Bucks 98:95 (27:21, 24:23, 25:28, 22:23)
(Caldwell-Pope 19, Jennings 15, Butler 14, Smith 14, Drummond 11, Monroe 10 - Parker 18, Knight 17)

Oklahoma City Thunder - Memphis Grizzlies 89:91 (19:22, 21:27, 22:17, 27:25)
(Jackson 22, Lamb 17, Ibaka 16, Telfair 13, Adams 13 - Conley 20, Lee 17, Randolph 16)

Phoenix Suns - Sacramento Kings 112:114 (36:25, 22:30, 30:22, 11:22, d. 7:7, d. 6:8)
(Bledsoe 23, G. Dragić 22, Markieff Morris 16, Tucker 15, Plumlee 15 - Cousins 25, Collison 16, McLemore 15, Landry 12, Gay 11)

Utah Jazz - Dallas Mavericks 82:105 (17:24, 27:28, 18:26, 20:27)
(Burks 14, Hayward 12, Exum 11, Burke 11 - Nowitzki 27, Chandler 15, Ellis 13, Wright 12, Nelson 10)

Denver Nuggets - Cleveland Cavaliers 101:110 (20:38, 25:20, 26:27, 30:25)
(Foye 28, Chandler 14, Robinson 14, Nurkić 10 - James 22, Love 19, Waiters 17, Varejao 15, Thompson 12, Irving 12, Marion 10)

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (6):

  • Byczek93 Zgłoś komentarz
    Genialnie sie rozwija Cousins! Demarcus już jest dla mnie numer 1 wśród centrów , a to jeszcze nie szczyt jego możliwośći , chłopaki zmienił się na lepsze i Kings mają Lidera na
    Czytaj całość
    lata! A moje Byczki strasznie sie męczą , jesteśmy niby 5-1 ale po średniej grze ...
    • Stelmet ZG Zgłoś komentarz
      Pięknie Toronto Raptors!:) Wspaniały mecz, wielka forma i pierwsze miejsce na Wschodzie jak najbardziej zasłużone. Oby tak dalej "Dinozaury" a Kyle Lowry jak profesor;) Powodzenia Marcinie
      Czytaj całość
      w kolejnych meczach. GO RAPTORS!
      • j0zek Zgłoś komentarz
        Póki co Wiggins to jakaś porażka. Obstawiam, że będzie to samo jak było z Bennettem w Cavs. Wszyscy się nim jarali i gó&&& z tego wyszło.
        • MaroNBA Zgłoś komentarz
          Mecz 76ers i Bulls skonczyl sie prawie dramatem tych drugich. Prowadzac w 4 karcie nawet 16 punktami 76ers prawie doprowadzili do dogrywki, ale rzut zza polowy gdybym im wpadl to by bylo
          Czytaj całość
          przegiecie. Dunleavy ladnie za '3' rzucal szczegolnie w 3 kwarcie. Znow tak naprawde Bulls slabo zbierali pod wlasnym koszem, fakt nie bylo tak zle jak z Cavs, ale Thibs pewnie o to bedzie mial pretensje.
          • Konrad Zgłoś komentarz
            dobrze ze gortat nie wygral.gosc nastawiony na kase.sredni grajek w czasach posuchy na pozycji centra
            • andrzej_wanda Zgłoś komentarz
              Szkoda, że Marcin nie wygrał. Może następnym razem
              Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
              ×
              Sport na ×