Koszykarze z Poznania w środę rozgrywali bardzo ważny mecz z GTK Gliwice. Przez większą część spotkania stroną dominującą był Biofarm Basket i wszystko wskazywało na to, iż dziewiąte zwycięstwo padnie łupem zespołu Przemysława Szurka. Nic bardziej mylnego. Po raz kolejny zawodnicy beniaminka zawiedli w końcówce, w której szalę zwycięstwa na swoją stronę przechylili gracze z Gliwic.
WP SportoweFakty: Kolejny mecz, który miał wielkie znaczenie dla układu tabeli, padł łupem waszych rywali. Jesteście źli na siebie?
Tomasz Smorawiński: Mecz z GTK przegraliśmy w niespełna minutę. Tak, bardzo boli nas ta porażka, ale pamiętajmy, że sezon nadal trwa.
[b]
Środowy pojedynek z GTK Gliwice, był bardzo podobny do kilku poprzednich w tym sezonie. Czego zabrakło w końcówce, aby przechylić szalę na swoją stronę?[/b]
- Na pewno zabrakło doświadczenia. Końcówki spotkań są od początku sezonu niestety naszą bolączka. Tych, z których wyszliśmy obronną ręką było niewiele.
W trakcie spotkania, kibice z Poznania mieli sporo pretensji do sędziów. Uważasz, że arbitrzy w kilku sytuacjach mogli zachować się lepiej?
- Arbitrzy są od sędziowania, naszym celem jest gra i nie mogę tego oceniać. Każdy ma prawo do pomyłek. Jeśli nie są one popełnione z premedytacją w jedną stronę, to nie mamy co dyskutować o sędziowskich decyzjach.
Ostatnie cztery zespoły w I lidze mają taką samą liczbę punktów. Czujecie, iż najbliższe spotkania mogą okazać się kluczowe w kontekście utrzymania?
- Czujemy, że każde spotkanie od początku sezonu jest dla nas kluczowe. Wiadomo, że każde kolejne będzie na wagę złota. Priorytetem dla nas jest utrzymanie w I lidze.
Najbliższy rywal Basketu Poznań to SKK Siedlce, który zgromadził o dwa zwycięstwa więcej. Co sądzisz o tym zespole?
- Zespół z Siedlec jest przede wszystkim nieobliczalny. Jeżeli chcemy wygrać, to musimy zagrać równo przez całe 40 minut.
W pierwszej rundzie rozgrywek, wygraliście z SKK bardzo pewnie. Będziecie mieli w związku z tym psychologiczną przewagę?
- Nie ma mowy o żadnej przewadze. Jako najmłodszy zespół w lidze, zawsze podchodzimy do meczu z wielkim respektem dla przeciwnika.
Drużyna z Siedlec od kilku spotkań nie potrafi odnieść zwycięstwa. Na dodatek w szeregach rywali zabraknie Michała Musijowskiego, który jest motorem napędowym SKK. To stawia was w roli minimalnego faworyta?
- Brak pierwszego rozgrywającego jest problemem drużyny SKK. My skupiamy się na własnej grze i na tym, żeby wynik był dla nas korzystny.
Rozmawiał Jakub Artych