Zabrakło zimnej krwi - relacja meczu Brazylia - Argentyna

Brazylia grała bardzo ambitnie, momentami wydawała się lepsza od Argentyny, ale ostatecznie to Manu Ginobili i spółka zachowali więcej zimnej krwi w kluczowych akcjach meczu i awansowali do półfinału.

Michał Fałkowski
Michał Fałkowski

Po dwóch kwartach trzeciego półfinału Brazylia przegrywała z Argentyną tylko 40:46, więc sprawa awansu do półfinału pozostawała otwarta. Tuż na początku trzeciej odsłony koszykarze w granatowych trykotach włączyli jednak drugi bieg i szybko wypracowali sobie przewagę, dzięki której bezpiecznie mogli kontrolować wydarzenia na boisku.

Sygnał do przyspieszenia gry dał czterema punktami najlepszy strzelec zespołu Julio Lamasa - skrzydłowy Luis Scola (17 punktów), po chwili trójką popisał się Andres Nocioni, a gdy akcję w swoim stylu przez całe boisko wykonał Manu Ginobili, Argentyna prowadziła już 54:44. Brazylijczycy próbowali zmienić sytuację, ale popełniali zbyt dużo błędów, co bezbłędnie wykorzystali rezerwowi przeciwnika i przewaga wzrosła do piętnastu oczek (61:46).

Wydawało się, że kwestia awansu została rozstrzygnięta, ale wówczas odpowiedzialność za ofensywę zespołu wziął w swoje ręce Leandro Barbosa. Dzięki jego pięciu punktom przewaga Argentyny stopniała najpierw do stanu 52:62, a następnie do 59:67, lecz Brazylijczycy tak mocno skoncentrowali się na odrabianiu strat, że kompletnie zapomnieli o obronie. Dopiero gdy w ofensywie pokazał się Nene Hilario wydarzenia na parkiecie zaczęły ulegać zmianie.

Serca argentyńskich kibiców zadrżały mocniej, gdy na cztery minuty przed końcem meczu trafienie w kontrze zaliczył Alex Garcia i Brazylii brakowało już tylko dwóch punktów do remisu 68:70. Kiedy jednak podopieczni Rubena Magnano mogli postawić kropkę nad "i", zabrakło im zimnej krwi.

Argentyńczycy są jedną z najbardziej doświadczonych drużyn na turnieju i to zdecydowanie było widać w końcówce spotkania. Nawet grający kapitalne zawody Marcelinho Huertas (22 punkty i pięć asyst, ale tylko pięć oczek zdobytych po przerwie) podejmował w ostatnich akcjach spotkania nietrafione decyzje, podczas gdy Ginobili, Scola czy Carlos Delfino łatwo i spokojnie punktowali z linii rzutów wolnych. Brazylia - Argentyna 77:82 (26:23, 14:23, 14:18, 23:18) Brazylia: Barbosa 22, Huertas 22, Garcia 10, Nene 7, Splitter 6, Varejao 4, Giovannoni 2, Machado 2, Taylor 2, Vieira Sousa 0 Argentyna: Scola 17, Delfino 16, Ginobili 16, Nocioni 12, Gutierrez 11, Prigioni 6, Campazzo 3, Jasen 1

Marcin Gortat po raz pierwszy opowiada o pożegnaniu z tatą. "Kiedy ścisnął moją dłoń, prawie zgniótł mi kości". ZOBACZ PREMIEROWY ODCINEK PROGRAMU "ŻYCIE PO ŻYCIU"
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×