KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Nie chodzi o pieniądze. To dlatego "Lewy" chce odejść?

- Często jest tak, że piłkarze podejmują decyzję o transferze nie tylko przez pryzmat piłki nożnej. W grę wchodzi nie tylko ewentualna walka o wysokie cele, ale również kwestie marketingowe oraz życiowe - mówi nam Tomasz Urban, ekspert telewizyjny.

Dawid Franek
Dawid Franek
Robert Lewandowski Getty Images / Na zdjęciu: Robert Lewandowski
Jeszcze kilka miesięcy temu taki scenariusz wydawał się niemożliwy. Robert Lewandowski jest coraz bliżej odejścia z Bayernu Monachium. Polak nadal nie dogadał się z klubem ws. przedłużenia wygasającego za rok kontraktu. Wygląda na to, że zwrot akcji nie nastąpi i 33-latek faktycznie odejdzie.

- Ostatnie doniesienia niemieckich mediów mówią wszystko. Odejście Roberta Lewandowskiego w tym okienku transferowym jest jak najbardziej realne. Bayern doskonale pamięta, że może jeszcze zarobić na polskim napastniku. W grę wchodzi dość wysoka kwota, ale również zwolnienie dużej części budżetu płacowego. Wówczas działacze zabezpieczyliby środki na transfer następcy - mówi nam Tomasz Urban, komentator Viaplay, ekspert od niemieckiej piłki.

- Trzeba by zapytać Hasana Salihamidzica, dlaczego klub tak długo zwlekał z negocjacjami. To z pewnością uraziło Roberta, bo przecież klub nie zrobił zbyt wiele, by przedłużyć z nim kontrakt. Być może cały czas monachijczycy czekali na decyzję Haalanda, a zaraz się okaże, że nie będą mieli ani Norwega, ani Lewandowskiego. Bayern się przeliczył - podkreśla Urban.

ZOBACZ WIDEO: "Z Pierwszej Piłki". Dlaczego negocjacje będą jeszcze trudniejsze? Bayern nie "trawi" agenta Lewandowskiego

Sport1.de informował, że Polak marzy o przejściu do FC Barcelona. Również klub jest zdeterminowany, aby pozyskać jednego z najlepszych napastników świata. Lewandowski zapewne dogłębnie analizował swoją sytuację. Wiele względów mogło zadecydować o tym, żeby wybrać właśnie klub z Katalonii.

- Często jest tak, że piłkarze podejmują decyzję o transferze nie tylko przez pryzmat piłki nożnej. W grę wchodzi nie tylko ewentualna walka o wysokie cele, ale również kwestie marketingowe oraz życiowe. Barcelona jest świetnym miejscem do życia z piękną pogodą w tle. Robert już niczego nie musi udowadniać, a może pograć w dobrym klubie. On w Barcelonie nie ma nic do stracenia. Zespół po jego przyjściu może znów walczyć o powrót do europejskiej czołówki - ocenia nasz rozmówca.

Tomasz Urban nie ma wątpliwości, że Lewandowski w razie ewentualnego transferu do Barcelony poradzi sobie w lidze hiszpańskiej. Jego główną zaletą jest wszechstronność.

- Robert Lewandowski jest napastnikiem kompletnym. On może się dopasować do każdego systemu taktycznego. To nie jest piłkarz jednowymiarowy, który jest skazany na grę jednym systemem. Potrafi grać tyłem do bramki, nie potrzebuje sporo przestrzeni do zdobycia gola. W dodatku potrafi grać kombinacyjnie, więc w Barcelonie może zrobić sporo dobrego. Rzadko dotykały go kontuzje, co sprawia, że przed nim jeszcze kilka lat gry na wysokim poziomie - kończy Urban.

Czytaj także:
Brzmi jak żart. Tak Bayern tracił Lewandowskiego

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (7)
  • Poot-Cris Zgłoś komentarz
    Zastanawiam się czy bośniak umiałby zorganizować obóz sportowy dla dzieci?
    • Poot-Cris Zgłoś komentarz
      To, co było oczywiste już kilka miesięcy temu, teraz stało się rzeczywistością: Robert Lewandowski chce odejść z FC Bayern natychmiast lub najpóźniej w 2023 roku. Nie ma już odwrotu,
      Czytaj całość
      decyzja jest ostateczna(?!?!). Przyczyny takiego stanu rzeczy są złożone i z pewnością nie wynikają wyłącznie z faktu, że Lewandowski już od kilku lat, po dziesiątkach tytułów i rekordów, czuje potrzebę zrobienia czegoś nowego w Monachium. Należy także zadać pytanie: co myśleli Hasan Salihamidzic i Oliver Kahn, stosując taktykę gry na zwłokę wobec Lewandowskiego? Zamiast pozyskać "jakiegoś" napastnika już np. na początku drugiej połowy sezonu i włączyć go na stałe do swoich planów na przyszłość, szefowie Bayernu do samego końca zabiegali o „przyszłego Lewandowskiego” w ofensywie w postaci Erlinga Haalanda. Z jednej strony jest to zrozumiałe, ale z drugiej ryzykowne. Ponieważ prawdopodobieństwo zniechęcenie Lewandowskiego na dobre było znacznie większe niż pozyskanie Haalanda. Bayern od początku miał niewielkie szanse na podpisanie kontraktu z Norwegiem. Budziło to tylko niepokój. Ten niepokój miał negatywny wpływ przede wszystkim na Lewandowskiego, a tym samym w pewnym stopniu na całą drużynę. Osłabiło to również Juliana Nagelsmanna, który w najważniejszym okresie sezonu był bardziej strażakiem niż trenerem. Chwilami postawa Lewandowskiego na boisku - w meczach, ale także na treningach - była właściwie wystarczającym sygnałem alarmowym, by zacząć działać. Zamiast tego Salihamidzic i Kahn przeszli na tryb "jakoś to będzie" - skąd my to znamy?. Pod rządami Uli Hoeneßa z pewnością wszystko wyglądałoby inaczej! Hoeneß dbał o zawodników. Kiedy Lewandowski już przebąkiwał o transferze, były szef zaprosił napastnika i jego rodzinę do Tegernsee na posiłek, aby dać mu do zrozumienia, że "Mia san mia". Z sukcesem!!! W przeszłości Hoeneß stosował tę strategię także w stosunku do innych piłkarzy będącymi filarami Bayernu, którzy ewidentnie rozważali zmianę miejsca pracy. Na przykład Franck Ribéry. W przeszłości tacy gracze nigdy nie mieli poczucia, że zostali pozostawieni na lodzie. Inaczej niż dziś. Niklas Süle i David Alaba odrzucili przedłużenie kontraktu z podobnych powodów jak Lewandowski. Docenianie, nawet jeśli wielu nie chce się do tego przyznać, wyraża się nie tylko w euro. Na przykład Suele mógł zarabiać tyle samo w Monachium, co wkrótce będzie zarabiał w Dortmundzie. Fakt, że Lewandowski ma wreszcie dość Bayernu, to zła wiadomość dla Salihamidzica i Kahna. Należy mieć nadzieję, że nie traktowali Haalanda wyłącznie jako jedynej alternatywy za Polaka i już mają następcę na oku.(!?) Lewandowski gwarantuje od 40 do 50 goli w sezonie. Z drugiej strony jego wcześniejsze lub późniejsze odejście to także szansa na nowy początek Bayernu. Bawarczycy powinni już teraz postawić sprawę jasno i pozwolić, aby Robert, który jest chętny na zmianę, przeniósł się latem do Barcelony - oczywiście za przyzwoitą kwotę, która jest pilnie potrzebna na nowe wzmocnienia ORAZ na wyrównanie strat spowodowanych ”transferami” Salihamidzica. Byłoby to najlepsze rozwiązanie dla wszystkich stron - może nie od razu z punktu widzenia Bayernu, ale z pewnością z myślą o przyszłości. Real Madryt powinien służyć jako przykład dla Bayernu. Królewscy musieli przejść przez podobną zimną kąpiel w 2018 roku, kiedy to 33-letni wówczas Cristiano Ronaldo przeniósł się do Juventusu Turyn po zwycięstwie w Lidze Mistrzów w Kijowie. Odpowiedzialność została rozłożona na kilka osób, klub postawił na wielu młodych i głodnych gry zawodników - i znalazł "nową" postać w długo nie zachwycającym Karimie Benzemie. Cztery lata później Real znów jest w finale CL. Tak radykalna zmiana wymaga czasu. A jeśli menedżerowie Bayernu wyciągną teraz właściwe wnioski, za kilka lat nikt w Monachium nie będzie mówił o problemach transferowych Roberta Lewandowskiego.
      • franekbra Zgłoś komentarz
        Mądre słowa ! Dzis patrząc realnie na Bayern to Salihamidzic z Kahnem zrobili z tego wydmuszkę. Bośniak jest chyba najgorszym dyrektorem sportowym na świecie a jest nim tylko dla tego ze
        Czytaj całość
        lepsi kandydaci odmawiali nie chcąc być zabawką w rękach zarządu . I tak Bayern traci kontakt z najlepszymi klubami. Moment przełomowy to utrata Flicka - dla mnie najlepszego trenera na świecie
        • Liverok Zgłoś komentarz
          Niemcy nie chcą aby pobił rekord 365 goli w lidze.
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×