KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Trenują mimo tragedii. Możliwe, że wznowią sezon w Polsce

Na ile wojna storpeduje ukraiński futbol? Ilu zawodników z tamtego kraju dołączyło już do polskich drużyn? - Przewiduje się, że to dopiero początek - opowiada nam Piotr Słonka, ekspert ws. ukraińskiej piłki.

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
piłkarze Dynama Kijów Getty Images / Mareen Meyer / Na zdjęciu: piłkarze Dynama Kijów
Piotr Słonka codziennie relacjonuje przebieg wojny w Ukrainie w swoich mediach społecznościowych (zobacz tutaj). Słonka przez lata mieszkał w Ukrainie, ma świetny kontakt z ludźmi pracującymi w tamtejszym futbolu i dalej jest blisko kluczowych wydarzeń dla ukraińskiej piłki. Słonka opowiada nam, co stanie się z futbolem u naszych sąsiadów i na ile realne jest, by liga ukraińska była rozgrywana w Polsce.


Mateusz Skwierawski, WP SportoweFakty: Ile klubów z Ukrainy chce rozgrywać swoje mecze w Polsce?

Piotr Słonka: Pięć, choć dla Dynamo Kijów to bardziej wariant.

O jakich drużynach mówimy?

Mam na myśli wszystkich pucharowiczów, czyli: Szachtar Donieck, Zorię Ługańsk, Dnipro i Worskłą Połtawę.

Jesteś zaangażowany w negocjacje.

Mam dość dużo znajomych w Ukrainie, w tym w wielu klubach piłkarskich i staram się po prostu pomóc. Można powiedzieć, że pośredniczę w kontakcie na linii: ukraińskie kluby - polskie kluby. Podsyłam oferty polskich ośrodków treningowych czy kontaktuje się z prezydentami miast w imieniu tamtejszych drużyn.

ZOBACZ WIDEO: Komu należy się Złota Piłka? "Tu nie ma wątpliwości"

Wiem, że Worskła zamierza spędzić w Polsce więcej czasu, może kilka miesięcy. Nawet Szachtar Donieck korzysta ze wsparcia. Gdyby nie ich udział w Lidze Mistrzów, to nie wiadomo, czy by dalej funkcjonowali. W pewnym momencie poważnie mówiło się nawet o tym, że Szachtar przestanie istnieć na jakiś czas. Brazylijczycy raczej opuszczą zespół, a młode talenty z Ukrainy pewnie wyjadą z klubu za "grosze".

To prawda, że Szachtar na pewno rozegra mecze Ligi Mistrzów w Polsce w przyszłym sezonie?

Do niedawna zastanawiali się nad czterema stadionami w naszym kraju. Mieli na celowniku głównie miasta, które były gospodarzami Euro 2012, między innymi rozważali Gdańsk. Nie mogę zdradzić, ale wiem, że już zdecydowali się na jedno konkretne polskie miasto. Być może Szachtar zostanie u nas 3-4 miesiące jesienią, ale to jeszcze nie jest pewne. Do niedawna cały czas trenowali w Turcji, w bazie tamtejszej reprezentacji. No i latali na mecze towarzyskie do różnych krajów.

A jak funkcjonuje reszta ukraińskich drużyn?

W zasadzie tylko duże kluby funkcjonują w normalnych warunkach. Szachtar trenował w Turcji, Dynamo Kijów w Rumunii. Dla porównania - Kołos Kowaliwka spod Kijowa nie przerwał treningów nawet po zdarzeniach w Buczy. Może nie ćwiczyli na sto procent tak, jak zawsze, ale starali się robić cokolwiek.

Na początku wojny niemal wszystkie kluby rozgrywały tzw. dobroczynne mecze sparingowe. Wyglądało to tak, że piłkarze spotykali się na niepełnowymiarowych orlikach i grali z kibicami: albo na nich, albo mieszali składy. Wiem, że w takim spotkaniu uczestniczył choćby Heorhij Sudakow z Szachtara - reprezentant Ukrainy, który pojechał na ostatnie Euro 2020.

Wiesz, co dzieje się z klubami z miast najbardziej dotkniętych wojną?

W tym tygodniu rozmawiałem z wiceprezydentem FK Mariupol. Mówił, że przez najbliższy rok będą odbudowywać logistykę i nie przystąpią do rozgrywek. Desna, klub z Czernichowa, tak samo. Były piłkarz Mariupola relacjonował, że baza i stadion są całkowicie rozwalone od bomb i ostrzeliwań. Obie drużyny mają jednak zapewnienie, że jeżeli liga ruszy za rok, to otrzymają możliwość gry na innych stadionach.

Ale na przykład Metalist Charków zdecydowanie będzie chciał grać już w przyszłym sezonie. Jest wśród czterech zespołów z II ligi, który już zgłosił chęć występów, gdyby któraś z drużyn nie wystartowała w nowych rozgrywkach. Na tę chwilę nikt nic jednak nie wie.

Ponoć liga ukraińska może zostać rozegrana w Polsce.

Są trzy warianty. Pierwszy: rozgrywki zostaną wznowione po zakończeniu wojny. W tym momencie, o ile się nie mylę, jedynym piłkarzem z ukraińskiej ekstraklasy, który chodzi z karabinem na froncie jest Andrij Bohdanow z Kołosu (w latach 2017-19 grał w Arce Gdynia). To jeden z ważniejszych graczy Kołosa i dziwnie by to wyglądało, gdyby liga ruszyła, a on dalej walczyłby z ciężką bronią.

Jakie są pozostałe warianty?

Druga opcja przewiduje dokończenie ligi na zachodzie Ukrainy. Stadiony są tam w kiepskim stanie, ale jakieś są.

Trzecia opcja, to granie za granicą. Za 10 dni ma być w tej sprawie spotkanie z przedstawicielami klubów. Dużo mówi się o Turcji. To sprawdzone miejsce choćby podczas zimowych obozów przygotowawczych. Mają tam dobrą infrastrukturę - wiele hoteli i boisk blisko siebie. I to wszystko stoi teraz puste. W Polsce są stadiony, ale używane, choć nasz kraj jest bardzo poważnie brany pod uwagę. Dla ukraińskich klubów najbardziej liczą się bazy pobytowe z całym piłkarskim zapleczem.

Wygląda na to, że w Polsce swoje rozgrywki dokończy liga do lat 19. Ruch Lwów wyszedł z taką propozycją, oni cały czas trenują i chcą dokończyć sezon, bo są bliscy występów w Lidze Mistrzów w tej kategorii wiekowej. Dyrektor sportowy Ruchu potwierdził mi, że swoje dwa spotkania rozegrają w Sanoku.

Pewne jest też, że reprezentacja Ukrainy rozegra swoje mecze Ligi Narodów w Łodzi, a kadra kobiet zagra ze Szkocją w Rzeszowie.

W kwietniu byłeś na zgrupowaniu reprezentacji Ukrainy w Słowenii. Co zobaczyłeś?

Pamiętam rozmowy z zawodnikami Szachtara czy Dynama, gdy grali w Polsce. Mówili, że nie mogą skupić się na grze. Nie chcieli udzielać wywiadów, bo nie chcieli się rozpłakać. Jedyny pozytyw jaki widzieli, to że byli w bezpiecznym miejscu. Na kadrze panowała inna atmosfera, lepsza. Opinia publiczna w Ukrainie chce, wręcz prosi piłkarzy, by awansowali na mundial. Po to, by pokazać światu, że Ukraina nadal istnieje. To też opcja dla kraju do manifestacji przeciwko wojnie.

Świetnym pomysłem były mecze Dynama z Legią i Szachtara z Legią. Kolega z Dynama nie wierzył, ile uzbierali pieniędzy. Wyszło prawie 1,5 miliona euro. Legia od razu wysłała pieniądze do Ukrainy. Z obu klubów płynęły bardzo pozytywne komentarze. Igor Surkis podziękował za wsparcie na Legii, choć trochę żałował, że zagorzali kibice drużyny zbojkotowali spotkanie. Powiedział mi, że "posłuchali się oszustów".

Potrafisz ocenić, co stanie z ukraińską piłką?

Skutki wojny dla ukraińskiej piłki będą tragiczne. W mniejszych klubach już teraz jest tragedia. Większość straciła kobiece drużyny i prawdopodobnie stracą też juniorów. Boję się o to, że nikt nie będzie chciał odbudowywać tamtejszej piłki, tylko cała masa młodych wyjedzie "na gotowe", za granicę.

Na ile lat wojna może storpedować tamtejszy futbol?

W Ukrainie mówią, że odbudowa może zająć nawet 10 lat. Według nieoficjalnych danych około stu ukraińskich zawodników dołączyło już do polskich drużyn, z różnego poziomu rozgrywkowego - od ekstraklasy do okręgówki. Agenci mówią, że to dopiero początek.

Legenda Wisły Kraków mówi o wielkim bólu. Kazimierz Kmiecik zwrócił się do kibiców

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×