Nowe wieści ws. skandalu we Wrocławiu. Nastąpił przełom

Zdjęcie okładkowe artykułu: PAP /  / Na zdjęciu: Erik Exposito oraz Adrian Przyborek
PAP / / Na zdjęciu: Erik Exposito oraz Adrian Przyborek
zdjęcie autora artykułu

Nie milkną echa skandalu podczas meczu Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin (0:1). Najnowsze informacje w rozmowie z WP SportoweFakty przekazał Jędrzej Rybak, rzecznik klubu ze stolicy Dolnego Śląska.

Pod koniec starcia Śląsk Wrocław - Pogoń Szczecin miał miejsce bardzo nieprzyjemny incydent. W kierunku bramkarza drużyny gości Valentina Cojocaru została rzucona z trybun butelka. Rumun padł na murawę niczym rażony piorunem, a sędzia Szymon Marciniak prawie natychmiast przerwał spotkanie i zaprosił piłkarzy do tunelu.

Sytuację starał się uspokoić arbiter. W te próby włączyli się także zawodnicy Śląska. Erik Exposito postanowił podejść pod sektor, by "negocjować" z fanami. Te starania przyniosły efekt i mecz został dokończony.

Najnowsze informacje ws. skandalu przekazał nam Jędrzej Rybak, rzecznik prasowy Śląska. Okazuje się, że zidentyfikowano potencjalnego sprawcę. - Stanowczo potępiamy wszelkie zachowania, które zakłócają porządek i utrudniają przeprowadzenie zawodów. Za takie należy uznać wrzucenie na boisko dwóch plastikowych butelek, które absolutnie nie mogły znaleźć się na murawie. Stadionowy monitoring został zabezpieczony. Zidentyfikowaliśmy potencjalnego sprawcę i ściśle współpracujemy z policją - powiedział Rybak.

- Bezpieczeństwo podczas organizowanych przez Śląsk Wrocław meczów jest dla nas największym priorytetem. Świadczą o tym nagrody, jakie rokrocznie klub otrzymuje w konkursach organizowanych przez Polski Związek Piłki Nożnej. Liczymy, że ten incydent - choć absolutnie nieakceptowalny - nie przesłoni pozytywnych zmian, jakie na przestrzeni ostatnich lat zaszły na trybunach naszego stadionu - dodał.

Jeżeli podejrzenia przedstawicieli Śląska zostaną potwierdzone, przeciwko "kibicowi" podjęte zostaną kroki prawne, z nałożeniem zakazu stadionowego włącznie.

- Od samego początku jesteśmy w ścisłym kontakcie z Ekstraklasą oraz służbami bezpieczeństwa. Aktualnie, we współpracy z policją, weryfikowane są personalia podejrzanego - zapewnił Rybak.

Na to zdarzenie błyskawicznie zareagowała Ekstraklasa, która zapowiedziała "nadzwyczajne posiedzenie Komisji Ligi ws. incydentu (...), w wyniku którego bramkarz Pogoni został uderzony butelką w plecy". W jego trakcie podjęto decyzję o ukaraniu wrocławskiego klubu grzywną w wysokości 50 tys. zł i nałożeniem zakazu organizacji wyjazdu grupy kibiców na jeden mecz.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: kopnął spod własnej bramki. Zdobył wymarzonego gola

Czytaj także: > Włosi rozpisują się o Miliku. "Nie milknął jego krzyk"Były reprezentant Polski może zagrać w IV lidze

Źródło artykułu: WP SportoweFakty
Komentarze (4)
avatar
Szczery do ......
15.02.2024
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jeżeli takie będą kary to nic się nie zmieni , I byle nie było gorzej . Mecze w takich sytuacjach przerywać , walkower dla gości . Kibole się wtedy sami będą pilnować by nie było zadymy . 50 0 Czytaj całość
avatar
Empeczek pojazd XXXXL
13.02.2024
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Chodzą słuchy że w tym sektorze siedział Empeczek - kipol legujki i on specjalnie rzucił tą butelką żeby Pogoń dostała walkowera :)  
avatar
zbychu59
13.02.2024
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Magiera prawił banialuki, że butelka nie trafiła bramkarza, choć wszsycy oglądający powtórki widzieli, że dostał centralnie w plecy. Za chwilę okaże sie, że butelki nie było, albo że "kib Czytaj całość
avatar
Franczeska and kale-sons
13.02.2024
Zgłoś do moderacji
0
0
Odpowiedz
Jak jacyś kibice zachowują się jak patole z ległej, to tak samo będą traktowani w naszym kraju ( nie wliczając klubu ukraińskiego)