Gorąco po klęsce Radomiaka. Kibice czekali na piłkarzy

Zdjęcie okładkowe artykułu: WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski /
WP SportoweFakty / Tomasz Fijałkowski /
zdjęcie autora artykułu

Kibicom Radomiaka Radom puściły nerwy po przegranej 0:4 z Koroną Kielce. Jak ustalił portal weszlo.com, kilku z nich czekało na powrót zawodników.

W tym artykule dowiesz się o:

Pod wodzą Macieja Kędziorka drużyna z Mazowsza gra w kratkę. Radomiak Radom w piątkowy wieczór poniósł drugą porażkę z rzędu. Tym razem w prestiżowym spotkaniu musiał uznać wyższość Korony Kielce, która cztery razy znalazła drogę do siatki.

Sytuacja Radomiaka wygląda nieciekawie. Zespół wpadł w kryzys i w tym momencie ma zaledwie sześciopunktową przewagę nad strefą spadkową. Zgodnie z doniesieniami serwisu weszlo.com, lokalni kibice próbują wywrzeć wpływ na piłkarzy.

Grupa mężczyzn czekała na podopiecznych Kędziorka w Radomiu, gdzie przeprowadziła z nimi tzw. "rozmowę wychowawczą". Przedstawiciele kibiców w niecenzuralnych słowach zarzucili graczom brak ambicji i zaangażowania.

- Można przegrać, ale nie w takim stylu, nie z Koroną. Moje dziecko w domu płakało! Ch** z tym 2:3 w Łodzi, to jest wstyd i żenada, co wy zrobiliście. Mamy dość. Zróbcie coś ku***, żeby wygrać jakiś mecz do końca sezonu. W niedzielę macie wygrać w Zagłębiem - można było usłyszeć. Następnie odpalono race.

Co ciekawe, jeden z kibiców płynnie porozumiewał się po angielsku i starał się przemówić do obcokrajowców. W swojej kadrze Radomiak ma przecież aż 17 zagranicznych zawodników.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Prawdziwie mistrzowska feta. Nigdy tego nie zapomną

Czytaj więcej: Korona złapała za gardło i nie chciała puścić. Kompromitacja Radomiaka Do Korony wróciła radość i pasja. Trener Radomiaka nie chciał do nikogo strzelać

Źródło artykułu: WP SportoweFakty