Wout Weghorst na ławce rezerwowych rozpoczął niedzielny mecz Euro 2024 przeciwko reprezentacji Polski. Napastnik czekał jednak na swoją szansę i doczekał się w 81. minucie. Właśnie wtedy wszedł na murawę, zastępując na niej Memphisa Depaya.
Dwie minuty wystarczyły, aby Weghorst został bohaterem całej Holandii. Po składnej akcji tej reprezentacji piłka trafiła pod nogi napastnika, który z siedmiu metrów, bardzo mocnym strzałem, pokonał Wojciecha Szczęsnego. Tę próbę próbował blokować jeszcze Bartosz Salamon - bez skutku.
"Zbawiciel kraju" - tak piszą o nim holenderskie media. - To uczucie nie do opisania - powiedział cytowany przez serwis nos.nl. Weghorst zdradził także, że rano wysłał SMS-a do swojej dziewczyny, w którym napisał, że wejdzie na murawę i zdobędzie bramkę jeśli wynik będzie wyrównany.
I trzeba przyznać, że doskonale przewidział przyszłość. - Byłem na go gotowy przez cały tydzień. To wymarzony scenariusz - podsumował.
Weghorst nie ma wątpliwości, że dobre wejście w turniej i wygrana w pierwszym spotkaniu są pozytywnym prognostykiem na kolejne dni. Ale ma ochotę na znacznie więcej. - Jesteśmy gotowi napisać historię - zaznaczył.
Dodajmy, że Weghorst od lat jest w związku z Niką van Esch. Para ma razem trzy córki: Juul, Lucie i Suze.
Czytaj także: Zabrakło ośmiu minut. Tak Holendrzy nas skarcili (WIDEO)
ZOBACZ WIDEO: Zmiany przepisów na Euro 2024. "Było to widać"