Powiedzieć, że FC Barcelona znalazła się w dołku, to jak nic nie powiedzieć. W ostatnich siedmiu spotkaniach w La Liga Katalończycy zdobyli zaledwie... pięć punktów. Zawodzą zwłaszcza na własnym obiekcie.
1:2 z UD Las Palmas, 0:1 z CD Leganes i 1:2 z Atletico Madryt - to wyniki trzech ostatnich meczów Barcelony na Estadi Olimpic Lluis Companys. Tym samym zespół Hansi Flick wyrównał niechlubny rekord z... 1965 r. (również trzy porażki u siebie).
Nic dziwnego, że po tylu wpadkach pozycja niemieckiego szkoleniowca jest zdecydowanie słabsza niż kilka tygodni temu. Jednak zdaniem "Marki" Flick, mimo serii porażek Barcelony, nadal cieszy się pełnym zaufaniem prezydenta klubu Joana Laporty i dyrektora sportowego Deco.
ZOBACZ WIDEO: Ostry kąt? Żaden problem! Popisał się cudownym trafieniem
"Jego pozycja nie jest zagrożona. Laporta powiedział w niedzielę, podczas walnego zgromadzenia członków w sprawie ratyfikacji porozumienia z Nike, że ma 'ślepą wiarę' w trenera. Choć jest bardzo zaniepokojony sytuacją, nie planuje żadnych ruchów w sprawie Flicka" - czytamy w "Marce".
Po ostatniej porażce Duma Katalonii (38 pkt.) straciła pozycję lidera na rzecz Atletico Madryt (41 pkt.). A w niedzielę wyprzedził ją jeszcze Real Madryt (40 pkt.). Warto dodać, że obie ekipy ze stolicy rozegrały o jeden mecz mniej.
Władze Barcelony liczą na poprawę formy drużyny po przerwie świątecznej. Kolejny mecz ligowy odbędzie się dopiero 18 stycznia, przeciwko Getafe. Zespół ma więc sporo czasu na regenerację i odpowiednie przygotowanie.
W styczniu do składu powrócą kontuzjowani zawodnicy, w tym Ronald Araujo i Andreas Christensen, co powinno wzmocnić defensywę zespołu. Flick ma nadzieję, że zespół odzyska formę w La Liga i uniknie problemów w rozgrywkach europejskich. W tych ostatnich Barcelona nie zawodzi - wygrała pięć z sześciu spotkań Ligi Mistrzów i zajmuje 2. miejsce w tabeli.
Kibicuj "Lewemu" i FC Barcelonie na Eleven Sports w Pilocie WP (link sponsorowany)