Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

PP: Mistrz Polski gra do końca! Niesamowity mecz we Wrocławiu! - relacja z meczu Śląsk Wrocław - Flota Świnoujście

Śląsk Wrocław w ostatniej akcji meczu zapewnił sobie zwycięstwo z Flotą Świnoujście. Sędzia spotkania odgwizdał też chyba jeden z najszybszych rzutów karnych w historii piłki nożnej!
Artur Długosz
Artur Długosz

Śląsk Wrocław w ćwierćfinale Pucharu Polski trafił na lidera pierwszej ligi. Dla drużyny ze Świnoujścia był to sprawdzian czy jest ona już gotowa do gry w T-Mobile Ekstraklasie. Dla wrocławian to natomiast najkrótsza droga do europejskich pucharów. Stanislav Levy od początku potyczki, wbrew wcześniejszym zapowiedziom, desygnował do gry dość silny skład.

Początek spotkania był jednak niewiarygodny! Można śmiało stwierdzić, że piłka nożna takiego rozpoczęcia meczu chyba od bardzo, bardzo dawna nie widziała. Tuż po wznowieniu gry i długiej piłce w pole karne WKS-u, Krzysztof Ostrowski zbyt krótko podał do Rafała Gikiewicza. Ten musiał ratować się faulem na starającym się przejąć futbolówkę Sebastianie Olszarze. Sędzia od razu wskazał na "wapno", a po chwili wyrzucił bramkarza mistrzów Polski z boiska. Obu zawodnikom potrzebna była pomoc medyczna i gdy doszli do siebie, już w 6. minucie Bartłomiej Niedziela pewnie wykorzystał rzut karny pokonując Mariana Kelemena, który chwilę wcześniej z konieczności zmienił Cristiana Omara Diaza.

Gdy spotkanie nieco się uspokoiło, to znów dał o sobie znać Krzysztof Ostrowski! Tym razem jednak w pozytywnym dla Śląska Wrocław znaczeniu. Po kombinacyjnej akcji mistrzów Polski "Ostry" zdecydował się na strzał zza pola karnego. Po jego atomowym uderzeniu piłka wpadła do bramki Floty. Zielono-biało-czerwoni zbyt długo z prowadzenia się jednak nie cieszyli. Już bowiem 180 sekund po doprowadzeniu do wyrównania po raz kolejny fatalnie spisała się defensywa WKS-u, która nie potrafiła wybić piłki z własnego pola karnego. Z okazji skorzystał Krzysztof Bodziony, który z kilkunastu metrów skierował futbolówkę do bramki.

W kolejnych minutach i jedni, i drudzy starali się atakować. Wrocławianie w dalszym ciągu popełniali błędy w defensywie, lecz tym razem goście nie potrafili z nich już skorzystać. Śląsk Grzegorza Kasprzika niepokoił głównie strzałami z dystansu. Bramkarz gości przy większości uderzenień spisywał się jednak bez zarzutu.

Od początku drugiej połowy gospodarze ruszyli do ataku. W 54. minucie siły na boisku się wyrównały, bowiem drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartką ukarany został Sebastian Olszar. Dwie minuty po tym wydarzeniu ataki gospodarzy przyniosły skutek. Po dośrodkowaniu z lewej strony boiska jeden z piłkarzy Floty wybił piłkę przed pole karne. Tam przejął ją Waldemar Sobota i popisał się strzałem nie do obrony!

Przez ostatnie trzydzieści minut spotkania pierwszoligowiec dzielnie się bronił, a od czasu do czasu sam wyprowadzał groźne ataki. W 88. minucie serca wrocławskich kibiców zadrżały. W polu karnym WKS-u doszło bowiem do ogromnego zamieszania. Z kilku metrów strzelał między innymi Michał Stasiak, lecz Marian Kelemen do spółki z obrońcami zdołał to uderzenie obronić.

W ostatnich fragmentach spotkania wrocławianie znów rzucili się do ataku. Gdy wydawało się, że potyczka zakończy się remisem 2:2, to Śląsk zadał ostateczny cios i pokazał tym samym, że w piłkę nożną gra się do samego końca. W ostatnich sekundach doliczonego czasu gry mocnym strzałem piłkę w bramce Grzegorza Kasprzika ulokował Piotr Ćwielong. Tuż po tym trafieniu arbiter zakończył spotkanie. Do rewanżu dojdzie 13 marca w Świnoujściu.

Powiedzieli po meczu:

Stanislav Levy (trener Śląska Wrocław): Myślę, że widzieliśmy mecz pucharowy ze wszystkim co może być, który dla nas rozpoczął się jak mógł najgorzej. Jeżeli w 1. minucie otrzymujemy czerwoną kartkę i tracimy bramkę z rzutu karnego, to myślę, że wynik świadczy o charakterze zawodników. Przy przegrywaniu 0:1 trzeba było tworzyć grę w trudnych warunkach. Jestem zadowolony z naszego występu. Jako trener i jako zawodnik przeżyłem już wiele meczów i sytuacji, ale nigdy nic takiego nie widziałem. Mówiłem do całej drużyny w przerwie, że musimy grać bardzo zdyscyplinowanie. Myślę, że Krzysztof Ostrowski w drugiej połowie odrobił to, co stracił w pierwszej. Po tym błędzie, który zrobił, miał jeszcze kilka strat. Rozgrzewał się Tadek Socha, ale gra Ostrowskiego wyglądała coraz lepiej, więc go zostawiłem na boisku.

Dominik Nowak (trener Floty Świnoujście): Musze pogratulować mojemu zespołowi tego pierwszego spotkania. Byliśmy drugi raz na boisku trawiastym w tym roku, zawodnicy muszą się do takich warunków przyzwyczaić. Zabrakło nam pewności w graniu, było sporo niedokładności, ale też sporo ciekawych rozwiązań w grze ofensywnej. Pokazaliśmy dość stabilną grę w przechodzeniu z obrony do ataku. Sprawa awansu jest otwarta. Gratuluję Śląskowi zwycięstwa, ale my także chcemy dalej grać w Pucharze Polski, podobnie jak wrocławianie. Zapraszam do Świnoujścia i myślę, że rewanż będzie równie ciekawy, jak ten mecz. Mimo ciężkich warunków stworzyliśmy interesujące zawody, a wynik był sprawą otwartą do ostatniej chwili. Szkoda, że sędzia doliczył trzy minuty, a straciliśmy gola w 95. minucie.

Śląsk Wrocław - Flota Świnoujście 3:2 (1:2)
0:1 - Bartłomiej Niedziela (k.) 6'
1:1 - Krzysztof Ostrowski 23'
1:2 - Krzysztof Bodziony 26'
2:2 - Waldemar Sobota 56'
3:2 - Piotr Ćwielong 90+3'

Składy:

Śląsk Wrocław: Rafał Gikiewicz - Krzysztof Ostrowski, Marek Wasiluk, Marcin Kowalczyk, Mariusz Pawelec, Rok Elsner, Dalibor Stevanović, Waldemar Sobota, Sebastian Mila, Sylwester Patejuk (80' Piotr Ćwielong), Cristian Omar Diaz (5' Marian Kelemen).

Flota Świnoujście: Grzegorz Kasprzik - Marek Opałacz, Michał Stasiak, Sebastian Zalepa, Radosław Jasiński, Mateusz Szałek, Maciej Mysiak, Krzysztof Bodziony (90+2' Bartosz Śpiączka), Sebastian Olszar, Bartłomiej Niedziela (72' Christian Nnamani), Arkadiusz Aleksander (75' Ensar Arifović).

Żółte kartki: Sebastian Olszar, Radosław Jasiński, Marek Opałacz, Mateusz Szałek, Christian Nnamani (Flota) oraz Rok Elsner, Marek Wasiluk (Śląsk).

Czerwona kartka: Rafał Gikiewicz /6' - za faul/ (Śląsk) oraz Sebastian Olszar /54' - za drugą żółtą/ (Flota).

Sędzia: Robert Małek (Zabrze).

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (14):

  • Sawczenkos Zgłoś komentarz
    Dobrze ze Śląsk Wrocław wygrał ten mecz, bo to był cyrk na kółkach jakby flota Świnoujście awansowałą dalej do pucharów i jeszcze tam by kogoś puknęła i jakiś psim swędem
    Czytaj całość
    weszła do europejskich rozgrywek. Większego wstydu na całą Europę to by już nie było. Na całe szczęście nic takiego chyba nam jednak nie grozi, bo to już by katastrofa dla polskiej piłki była.
    • flotaoldboy Zgłoś komentarz
      Po pierwsze, czy sędzia mógł nie podyktować tego karnego w 1 minucie meczu? Jak się tak zagrywa, jak Ostrowski, poprawia wyjściem na tzw." taran" Gikiewicz, to tak się musi skończyć.
      Czytaj całość
      Mimo że w dziesiątkę to Śląsk miał generalnie przewagę, ale parę razy zagotowało się i w jego polu karnym. Bodziony przyznał, że dotknął piłki ręka popchnięty przez obrońcę, co świadczy o jego uczciwości (i tyle). Natomiast co robiło trzech(!!!) obrońców wokół niego przez dłuższy czas? Wszyscy widzieli. Piłkarsko jest Śląsk lepsza drużyną, ale teraz przed rewanżem musi się liczyć z odpadnięciem z pucharu. Taka ciekawostka - jeden Mila, ma płacone za mecz tyle co 8 piłkarzy Floty! Jeżdżą na obozy za granicę, trenują na świetnych boiskach. Flota przygotowuje się tylko w kraju, mając do dyspozycji boiska ze sztuczna nawierzchnią. Czy ta różnicę było widać w meczu? Ja widzialem wyrównany mecz. Czyli co, we Wrocławiu wydaje sie zbyt dużo. Nasi osiągają zbliżony poziom dużo ekonomiczniej. Poza tym wszyscy teraz widzą, że mecze z udziałem Floty, przynajmniej w PP, gwarantują dużo emocji. Tak było z Cracovią - dogrywka, rzuty karne ; teraz pierwszy pojedynek we Wrocławiu. Jeszcze jedno, murawa tragiczna, ktoś powinien zostać ukarany w tej spółce, za takie wykonywanie konserwacji. Pozdrawiam wszystkich kibiców.
      • sternick Zgłoś komentarz
        Nie, to świadome danie szansy drużynie gospodarzy.Dobrze wiedział co robi.
        • Dzejson Vel Kramp Zgłoś komentarz
          gdzie jest fanatyk Wksu???Tak się rozpisywał jaka to Legia słaba a tutaj niespodzianka Śląsk cieniutki jak barszcz
          • Mietek Szcześniak Zgłoś komentarz
            Mnie specjalnie nie dziwi zachowanie sędziego Wałka, odkąd pamiętam to ten pseudo sędzina drukował pod Wisełkę i Śląska. Dzisiaj mieliśmy tego kolejny dowód
            • LiverpoolOneLove Zgłoś komentarz
              Lipa znowu te drewniaki z wrocławia :(
              • Jacek 1980 Zgłoś komentarz
                Przestancie plakac, bo gdyby nie Malek Slask wygralby 4-1, albo i wyzej! Po pierwsze, czerwona kartka dla Gikiewicza, juz w pierwszej minucie spotkania, to nic innego tylko prezent od Malka(ta
                Czytaj całość
                kartka ustawila mecz). Po drugie, pilkarz floty przy bramce ewidentnie pomogl sobie reka. I tak mozna byloby wymieniac. W rewanzu 3-0 dla Slaska. Flocie zycze awansu do ekstraklasy.
                • tairaterkes Zgłoś komentarz
                  Macie pretensje do Śląska że sędzia nie skończył wcześniej meczu? pozdro
                  • Pqn Fan Zgłoś komentarz
                    I pozatym nie ma co tu sie wieszać na Śląsku lecz na dupnego sędziego i tyle, wks grał do gwizdka, przeciez zadna druzyna nie zejdzie wczesniej z boiska... POLSCY SĘDZIOWIE TO SZAMBO Z
                    Czytaj całość
                    MUŁEM
                    • Pan Aligator Zgłoś komentarz
                      Ładny wał. Szkoda Floty, była drużyną lepszą ale przy pomocy sędziego przegrała.
                      • Pqn Fan Zgłoś komentarz
                        Ale tak SKANDAL i tyle, mecz na poziomie powinien sie zakończyć remisem i tyle, nic dodać nic ująć
                        • Pqn Fan Zgłoś komentarz
                          Mimo iż kibicuje Śląskowi od zawsze, to po pierwsze co do wygranej to bym miał mieszane uczucia w związku z bramką na 3:2 i z tym doliczonym czasem gry, ponieważ gdy Mały doliczył 3 min
                          Czytaj całość
                          to w tych 3 minutach piłkarze Floty zabrali na zmianie i faulu ok 50 sekund, więc dobrze zrobił że przedłużył, ale nie wiedziałem że zrobi to o troszke więcej, spinać i tak będą się zazdrośnicy że WKS wygrał, ale tu nie bd się tym razem kłócił bo to jest 50 na 50;) A że MAŁEK to dno to zgadzam się w 100%;) AVE WKS:)
                          • Detax Zgłoś komentarz
                            1 słowo: SKANDAL!
                            Zobacz więcej komentarzy (1)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×