Piłkarze Lechii Gdańsk latem w meczach sparingowych zmierzyli się z Szachtarem Donieck, Schalke 04 Gelsenkirchen, Hannoverem 96, VfL Wolfsburg czy ostatnio z Juventusem Turyn. O tak renomowanych przeciwnikach większość drużyn w Polsce może tylko pomarzyć.
- Trudno o jakąś miarodajną ocenę atrakcyjności tych przeciwników, bo oglądając mecz z Juventusem Turyn, patrząc na drugą połowę, to ten Juventus przypominał raczej Juventur, a nie Juventus - mówi Bogusław Kaczmarek.
[ad=rectangle]
- Tu chodzi o to, aby było przełożenie na ligę. Tego nie ma, bo równie dobrze grali mecz z Wolfsburgiem, z Szachtarem Donieck. Wychodzili na boisko z Cracovią i był to inny zespół - dodaje.
Jak na razie bowiem te potyczki kontrolne z tak utytułowanymi zespołami nie przekładają się na zdobycz punktową Lechii w rozgrywkach Ekstraklasy. Gdańszczanie po meczach z Cracovią i Lechem Poznań na swoim koncie mają zero punktów.
- Oczekiwania były spore co do Lechii i są w dalszym ciągu. Biorąc pod uwagę to wszystko, o czym do tej pory się mówiło, to Lechia w dalszym ciągu spełnia warunki, aby być tą trzecią siłą napędową polskiej Ekstraklasy. To wszystko, co zostało wcześniej powiedziane, to jest teoria, a ją weryfikuje praktyka - zespoły typu Korona, Górnik Łęczna mają na starcie sześć punktów. To jednak o niczym nie świadczy. W zeszłorocznych rozgrywkach GKS Bełchatów był liderem po pierwszych kolejkach. Gdzie oni dzisiaj są, to wszyscy widzimy - podkreśla były trener.
Bogusław Kaczmarek przekonuje, aby nie skreślać jeszcze Lechistów. - Ja bym jeszcze nie wyciągał na tę chwilę takich ostatecznych wniosków. Lechia w dalszym ciągu ma szanse. Mecz z Pogonią Szczecin może być tego dowodem w przypadku zwycięstwa - zaznacza. Z Portowcami zespół prowadzony przez Jerzego Brzęczka zmierzy się już w piątek. Czy Lechia w końcu odniesie zwycięstwo w rozgrywkach ligowych?
#dziejesiewsporcie: Założył złą koszulkę i zobaczył czerwoną kartkę
Źródło: sport.wp.pl