Mieli być gwiazdami, ale przepadli. Zmarnowane talenty polskiej piłki

Zdjęcie okładkowe artykułu: Newspix / Piotr Matusewicz / PressFocus / NEWSPIX.PL /
Newspix / Piotr Matusewicz / PressFocus / NEWSPIX.PL /
zdjęcie autora artykułu

Wielu młodych polskich piłkarzy miało wielki talent. Może nawet większy niż Robert Lewandowski, jednak nie udało im się podbić piłkarskiej Europy. Z różnych powodów. Niestety, do najczęstszych należały problemy z nałogiem.

Marek Citko

Karierę rozpoczął w Białymstoku. Jego dobrą grę w Jagiellonii dostrzegli działacze Widzewa - wówczas czołowego klubu w Polsce. Do Łodzi trafił w sezonie 1995/1996. Był to dla niego najlepszy czas w karierze. Strzelił gola na Wembley w meczu przeciwko Anglii i szybko zyskał na popularności. Zainteresowane jego pozyskaniem były również zagraniczne kluby.

Wielkie wrażenie wywarł gol zdobyty przez niego w meczu Ligi Mistrzów przeciwko Atletico Madryt. Uderzenie z ponad 40 metrów pokazywane było przez stacje telewizyjne na całym świecie. Marzenia o wielkiej karierze prysły jednak niczym bańka mydlana. 17 maja 1997 roku podczas meczu z Górnikiem Zabrze Citko zerwał ścięgno Achillesa, co wykluczyło go z gry na rok. Do wielkiej formy nie wrócił już nigdy.

Citce w zrobieniu kariery w najlepszych europejskich ligach przeszkodziła kontuzja. Inni zawodnicy określani są zmarnowanymi talentami przez niesportowy tryb życia.

Igor Sypniewski

Wychowanek ŁKS-u Łódź, który jednak w macierzystym klubie nie zrobił wielkiej kariery. Obdarzony był sporym talentem, lecz nie skupiał się jedynie na sporcie. Dużym problemem był dla niego alkohol, czego nie ukrywał w książce "Zasypany". Do tego doszły problemy z prawem. Grać w piłkę Sypniewski zakończył w 2006 roku, w wieku 32 lat.

ZOBACZ WIDEO Lotto Ekstraklasa zapadła w zimowy sen. Kto zaskoczył, kto rozczarował?

Sypniewski przez cztery lata był zawodnikiem Panathinaikosu Ateny, z którym grał w Lidze Mistrzów. Reprezentował również Kavalę, OFI, a także szwedzkie Halmstads, Malmoe, Trelleborgs i Bunkeflo. W Polsce grał w Ceramice Opoczno, RKS-ie Radomsko i Wiśle Kraków. Jego pobyt w Białej Gwieździe był jednak bardzo nieudany i trwał tylko kilka miesięcy.

Dawid Janczyk

Trzy gole na mistrzostwach świata do lat 20 w 2007 roku sprawiły, że zrobiło się głośno o Janczyku. Jego talent wcześniej dostrzegli działacze Legii Warszawa, którzy sprowadzili go z Sandecji Nowy Sącz. Jeszcze w trakcie mundialu Janczyk przeniósł się do CSKA Moskwa, kosztował ponad 4 miliony euro.

W Rosji jego kariera się nie rozwinęła. W CSKA grał mało i był wypożyczany do KSC Lokeren, Germinalu Beerschot, Korony Kielce i OFK Ołeksandria. Następnie przez ponad dwa lata nie mógł sobie znaleźć klubu, próbował się odbudować w Legii Warszawa pod okiem Jacka Magiery. Tam okazało się, że Janczyk ma problemy z alkoholem, a klub zaproponował mu nawet leczenie w zamkniętym ośrodku.

Janczyk obecnie stara się kontynuować karierę w Sandecji Nowy Sącz.

Radosław Matusiak

Kolejny utalentowany piłkarz wywodzący się z Łodzi. Grał zarówno w Widzewie, jak i ŁKS-ie. W swojej karierze reprezentował również Szczakowiankę Jaworzno, Wisłę Płock, GKS Bełchatów i Cracovię. Był bohaterem eliminacji do mistrzostw Europy 2008. W kadrze rozegrał 15 spotkań, w których strzelił 7 bramek.

Po dobrej grze w reprezentacji, trafił do włoskiego Palermo. Tam jednak nie zrobił kariery i wypożyczono go do holenderskiego Heerenveen. W 2006 roku uznany został za największe objawienie w plebiscycie tygodnika "Piłka Nożna". Karierę zakończył po sezonie 2011/2012, w wieku zaledwie 30 lat.

Michał Janota

Jako młody chłopak trafił do szkółki Feyenoordu Rotterdam, gdzie wiązano z nim spore nadzieje. W wieku 18 lat przebił się do pierwszej drużyny holenderskiego zespołu, ale furory tam nie zrobił. W Holandii grał również w Excelsiorze Rotterdam oraz Go Ahead Eagles.

W 2012 roku wrócił do Polski. Trafił do Korony Kielce i w klubie tym spędził trzy lata. Ma za sobą również epizody w Pogoni Szczecin i Górniku Zabrze. Obecnie 26-latek jest zawodnikiem Podbeskidzia Bielsko-Biała. Janota imponuje wyszkoleniem technicznym, ale brakuje mu regularnej gry i ustabilizowania formy.

Wojciech Kowalczyk

Na początku lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia to właśnie o nim mówiono jako o następcy Zbigniewa Bońka. W wieku 18 lat strzelał gole dla Legii Warszawa w potyczce 1/4 Pucharu Zdobywców Pucharów przeciwko Sampdorii Genua. Był czołowym piłkarzem reprezentacji, która w 1992 roku zdobyła srebrny medal igrzysk olimpijskich.

Z Legii odszedł w 1994 roku do Betisu Sewilla. Kosztował 1,7 miliona dolarów, ale w Hiszpanii kariery nie zrobił. W ciągu trzech lat zdobył 14 bramek, co było wynikiem poniżej oczekiwań działaczy. Następnie trafił do Las Palmas, a w 2001 roku wrócił do Legii. Grał jeszcze na Cyprze. Kowalczyk grę w piłkę łączył z imprezowaniem, co miało wpływ na jego karierę.

Maciej Terlecki

Był najlepszym graczem reprezentacji Polski do lat 16, która w 1993 roku sięgnęła po mistrzostwo Europy. Po udanym turnieju walczyły o niego najlepsze kluby w Europie. Terlecki był na testach w Bayernie Monachium, ale na jego sprowadzenie nie pozwalały przepisy zakazujące zakupu graczy poniżej 18. roku życia.

Ostatecznie Terlecki trafił do Anderlechtu. Tam nie przebił się jednak do podstawowego składu i po półtora roku wrócił do Polski. Grał w ŁKS-ie, Widzewie, Orlenie Płock, Ruchu Chorzów czy Stomilu Olsztyn. Swoją karierę rozmienił na drobne i nigdy nie wrócił do gry na wysokim poziomie.

Źródło artykułu: