WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Sandecja w tragicznym położeniu. "Sami jesteśmy sobie winni"

Ostatnie miejsce w Ekstraklasie, ledwie 25 punktów i nieprawdopodobna niemoc - Sandecja nie wygrała od połowy września. Ze Śląskiem straciła gola tuż po gwizdku i nie odrobiła straty. - Sami jesteśmy sobie winni - stwierdził trener Kazimierz Moskal.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Newspix / Łukasz Skwiot / Na zdjęciu: piłkarze Sandecji Nowy Sącz

17 września Adrian Danek dał Sandecji zwycięstwo z Bruk-Betem Termaliką Nieciecza, czwarte w Ekstraklasie. Wtedy jeszcze zespół zasługiwał na miano rewelacji, utrzymywał miejsce w środku stawki. Potem wpadł w dół, z którego nie potrafił go wyciągnąć ani Radosław Mroczkowski, ani Kazimierz Moskal. Beniaminek jest jedną nogą w pierwszej lidze. Mecz we Wrocławiu (1:0) był 22. z rzędu bez zwycięstwa. - Teraz nasza sytuacja zrobiła się bardzo, bardzo trudna - stwierdził trener. 

Nowosądecka obrona pomyliła się już kilkadziesiąt sekund po gwizdku. W prawym narożniku piłkę przejął Robert Pich, po podaniu Jakuba Koseckiego z piłką minął się Michał Chrapek, ale na 25. metrze dopadł do niej Mateusz Cholewiak i przymierzył nie do obrony. Trener Moskal miał do swoich zawodników mnóstwo pretensji o taki początek spotkania.

- Sami sobie jesteśmy winni. Będąc w naszym położeniu, nie można przyjechać do zespołu, któremu też ostatnio nie idzie i podarować im bramkę. Strzał był oczywiście ładny, ale chwilę wcześniej daliśmy sobie łatwo zabrać piłkę. Zwyczajnie zabrakło nam jakości do wyrównania - komentował. 

Sandecja drugi oddech złapała wyłącznie dzięki czerwonej kartce Sito Riery. W przeciwnym razie Śląsk spokojnie dociągnąłby mecz do końca. A tak skończyło się 20-minutową nerwówką. Moskal rotował składem, w przerwie wymienił Patrika Mraza na Tomasza Brzyskiego, jego piłkarzy poderwało wejście Macieja Małkowskiego, ale Sandecja - o dziwo - nie atakowała jakoś wściekle i komplet punktów został we Wrocławiu. 

Beniaminek znalazł się na prostej drodze do pierwszej ligi, uratować go może tylko zryw w ostatnich kolejkach. Równie nieprawdopodobny, co impas Sandecji - pomimo 22. meczów bez zwycięstwa zachowuje cień nadziei na utrzymanie. A to ci dopiero ekstraklasowy absurd.

Do bezpiecznego miejsca nowosądeczanie tracą pięć punktów. - Trzeba wierzyć do końca - skwitował Moskal.

ZOBACZ WIDEO Słupek, poprzeczka, czerwona kartka i bezkrólewie w Rzymie [ZDJĘCIA ELEVEN SPORTS]


Czy Sandecja utrzyma się w Lotto Ekstraklasie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Krzysiztof 0
    Tego zespołu, nie da się uratować przed degradacją, takie są realia.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×