Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

W domu spokojnego snu. Sergiu Hanca z Cracovii adoptował biedną rodzinę

5-letnia Stefania zaśnie po ciężkim dniu i nie obudzi się w środku nocy przez hulający po pokoju wiatr. Będzie śniła spokojnie, bo pojawił się człowiek, który sam nie mógł spać przez kilka dni, gdy zobaczył, jak mała żyje.
Jacek Stańczyk
Jacek Stańczyk
W takim domu mieszkał Toni z dziećmi Archiwum prywatne / Nicolae Ganga / Na zdjęciu: W takim domu mieszkał Toni z dziećmi

Jacek Stańczyk z Condeesti, Rumunia

Piłkarz Cracovii Sergiu Hanca po raz pierwszy pojawił się tu z żoną Andreeą dwa lata temu. Wtedy jeszcze jako zawodnik Dinama Bukareszt. O Stefanii, jej siostrze Gabrieli, braciach Ionucie i Mariusu oraz ojcu Tonim, opowiedział mu lokalny ksiądz. Hanca jechał najpierw prostą, dziurawą drogą, mijał kolejne wsie, a w nich stada wałęsających się psów. Mijał furmanki i babcie obserwujące świat z perspektywy wystawionej przed domem ławki. W końcu skręcił w lewo, w błotnistą drogę, przejechał kilkanaście metrów. Zatrzymał auto i zamarł.

Zobaczył otoczoną chaszczami ruderę z bladoniebieskimi ścianami, które wpuszczały do środka przenikliwy chłód. Były tam dziurawe drzwi, ledwo trzymające się framugi, tylko pozornie wyznaczające granicę srogiego zimna i domowego ciepła. Hanca obejrzał dach, który w każdej chwili mógł się zawalić. Wszedł do środka, prycze zasłane brudną pościelą, firankami i zasłonami tylko sprawiały wrażenie miękkich i wygodnych. Patrzył na ten obraz nędzy i rozpaczy, a dzieciaki, które w tym domu wegetowały, patrzyły na niego.

Dziś ich ojciec mówi: - Sergiu to bardzo dobry człowiek. Moje dzieci cieszą się, gdy tylko o nim słyszą.

W "cygańskim" tyglu

- Uwierz mi, przez 3-4 dni nie mogliśmy z Andreeą zasnąć. Była zima, my leżeliśmy sobie w ciepłym łóżku, oglądaliśmy telewizję, mówiliśmy sobie, że mamy wszystko. Oni zostali w tym ciemnym, zimnym domu, który w każdej chwili mógł się zawalić. Musieliśmy coś zrobić - opowiada Sergiu Hanca, skrzydłowy Cracovii.

Ojciec Ganga i dzieciaki przed starym domem Ojciec Ganga i dzieciaki przed starym domem
Wieś Condeesti leży w centrum "cygańskiego" tygla - zlepku kilku podobnych miejscowości zamieszkanych przede wszystkim przez Romów. 60 kilometrów na północny wschód od Bukaresztu. Podróż ze stolicy wielkimi, dziurawymi, jednopasmowymi drogami, jakie mieliśmy w Polsce w latach 90., zajmuje tu około godziny. Sami Rumuni pisali, że to miejsce zapomniane przez świat.

Mieszka w nim 40-letni Toni i czwórka jego dzieci: 11-letnia Gabriela, 9-letni Ionut, 7-letni Marius i 5-letnia Stefania. Dzieciaki nie mają już mamy, wiadomo tylko, że kilka lat temu kobieta odeszła do innego mężczyzny, mieszka kilka wisi dalej, ma nową rodzinę, a tej nie chce znać. Toni nikomu nie opowiada, dlaczego odeszła.

Tu przeczytasz, jak ciężko choremu chłopcu pomógł Robert Lewandowski

Nie skończył żadnej szkoły, nie ma wyuczonego zawodu, całe życie pracuje dorywczo. A to pomoże w polu, a to rozładuje samochód, pozbiera komuś drewno albo wykopie rów. Wpadł w tarapaty, nie miał za co naprawiać starego domu, w którym żył kilkanaście lat. To tu urodziły się wszystkie jego dzieci. Nikt z gminy mu nie pomógł, bo jest Romem. Któregoś dnia przyszła jednak wizytacja z opieki społecznej.

ZOBACZ WIDEO: Sergiu Hanca kupił dom biednej rodzinie. Zobacz jak mieszkają Toni i dzieci

- Próbowali mi zabrać dzieci. Nie zgodziłem się, walczyłem. Pokazałem dużo odwagi. Pokazałem, że jestem prawdziwym rodzicem, który nie zostawi swoich dzieci bez względu na to, jak mają ciężko - mówi Toni.

Rumuńskie władze podejście mają proste: jak wy, Romowie, macie problem, to jest to wasz problem. Toni z dziećmi nie mieli co jeść, nie mieli ubrań, rodzeństwo nie chodziło do szkoły. Byli wyrzutkami społeczeństwa.

Dzieci w towarzystwie ojca Gangi w środku starego domu Dzieci w towarzystwie ojca Gangi w środku starego domu
Gdy w Boże Narodzenie 2017 roku ksiądz Nicolae Ganga poznawał okolicę i zaszedł do domu Toniego, rodzeństwo akurat bawiło się przed domem. Dzieci nie miały butów, a co dopiero ciepłych kurtek. Ganga, duchowny Rumuńskiego Kościoła Prawosławnego przeżegnał się i wiedział, że musi coś zrobić. Przeszło mu nawet przez myśl, żeby zabrać stąd dzieci, nawet gdyby Toni miał zostać. Szybko jednak uznał, że to bardzo zły pomysł.

- Bo zobaczyłem, jak one kochają tatę. I jak Toni kocha je - opowiada.

Pakt Sergiu z Hancą

Ganga znał już wtedy Sergiu Hancę. Piłkarz jest przekonany, że to Bóg pokazuje mu drogę do ludzi, którzy potrzebują pomocy. On sam jest głęboko wierzący, gdy szukał dla siebie duchowego przewodnika, ktoś mu polecił właśnie ojca Nicolae. Tak się poznali, potem zaprzyjaźnili. Gdy Ganga poznał rodzinę Velicu (czyli Toniego i dzieciaki), wiedział że musi do Condeesti przywieźć Sergiu i Andreę.

- Od Boga dostaję dużo wskazówek, daje mi dużo myśli. Chcę pomagać - mówi Hanca. - Gdy grałem jeszcze w Dinamie Bukareszt postanowiłem, że po każdym golu lub asyście zrobię coś dobrego dla kogoś potrzebującego.

Zanim trafił na rodzinę z Condeesti, kupował potrzebującym jedzenie, ubranie, wysyłał przelewy. Jego Andreea któregoś razu skrzyknęła się z Biancą, żoną innego piłkarza Dinama - Steliano Filipa. Kobiety nakupiły jedzenia, ubrań i vanem zawiozły je biednym dzieciom z przedmieść miasta Urziceni (20 kilometrów od Condeesti).

- Z ojcem Gangą po raz pierwszy spotkaliśmy się w jego kościele. Zapytałem, czy zna jakąś biedną rodzinę, bo bardzo chcielibyśmy z żoną pomóc. A on znał Toniego i dzieci. - wspomina. 

Ojciec Ganga jest w okolicy prawdziwą szychą. Prowadzi msze, uczy w lokalnej szkole. Też jest Romem. Gdy jedzie przez Condeesti i położone obok Barcaneesti, każdy kto go pozna za szybą auta machnie ręką, pochyli głowę, uśmiechnie się.

- Wszystkie dzieci nasze są - powtarza Ganga. - A tutejsze, romskie, mają ciężej. Sergiu jest bardzo wrażliwy. Zobaczył, w jakich warunkach żyje rodzina Velicu i od razu mi powiedział, że tu nie ma co naprawiać tego domu. Trzeba im kupić nowy.

Dom na Dzień Dziecka

Kontener ma dwa pokoje wyposażone w piętrowe łóżka, mini przedsionek i małe pomieszczenie zaopatrzone w pralkę i kuchenkę gazową. Na małym stoliku stoi mały telewizor, jest wiadro z wodą i szafa na ubrania. Teraz - jesienią i zimą - Toni i dzieciaki śpią w jednym pokoju, żeby było cieplej. Latem chłopaki okupują drugi.

Tak wygląda dom, który Sergiu Hanca kupił rodzinie Tak wygląda dom, który Sergiu Hanca kupił rodzinie
Jest brudno, ale też trudno utrzymać czystość w domku, gdy co chwilę ktoś wbiega, wybiega, a podwórko jesienią zamienia się w kupę błota. Na ganku leży pół myszy, flaki ma na wierzchu, pewnie przytargał ją tu jakiś lokalny kot. Obok kontenera stoi różowy domek, przypomina lepiankę. Mieszka tam matka Toniego. To ona pilnuje młodzieży, gdy jej syn złapie akurat jakąś fuchę.

Przyjazd auta wzbudza duże zainteresowanie. Czwórka dzieciaków wybiega wesoło, za chwilę zbiega się chmara innych dzieci z okolicznych domów. Do tego chmara wszechobecnych psów.

Sergiu Hanca zapłacił za ten nowy dom - już sam nie pamięta dokładnie - około 5 tysięcy euro. Tyle mniej więcej wynosiła jego miesięczna pensja w Dinamie Bukareszt. Kontener stoi 50 metrów od ruin starego domu. Nie ma w nim łazienki, to jest kolejny etap pomocy. Trzeba dokupić pomieszczenie, ojciec Ganga mówi, że stanie się to po nowym roku.

Nowy dom dla Toniego i dzieciaków przyjechał 1 czerwca 2018 roku, akurat w Dzień Dziecka, to miała być niespodzianka. Piłkarza na uroczystości nie było, bo grał mecz. To było wydarzenie, zleciało się pół wioski, a Toni nie wiedział co ma powiedzieć. 

- Przyjechaliśmy tydzień później. I wtedy emocje puściły - wspomina Sergiu.

Została tylko ściana

Zawodnik Cracovii mówi wprost, że zaadoptował rodzinę Velicu. Zresztą Andreea powiedziała raz, że traktuje je jak rodzeństwo ich synka Ziana. W lokalnym mini markecie Toni ma otwarty rachunek, może kupować co tylko chce, a za wszystko płacą Sergiu Hanca z Andreeą. Dzieci mają ubrania, Stefania, Ionut i Marius poszli do szkoły. Nadal jest biednie, ale jakoś da się żyć.

Stefania może spać spokojnie Stefania może spać spokojnie
- Ich przyszłość wygląda dobrze. Mają dom, mają ubrania i jedzenie. Z pomocą ojca Nicolae chodzą do szkoły, uczą się i poznają życie - mówi piłkarz.

Ojciec Ganga: - Zaangażowanie Sergiu nie oznacza, że wszystkie problemy są rozwiązane. Oczywiście, dzieci chodzą do szkoły, mają na tyle normalny dom, na ile to możliwe. Mają zapewnione minimum normalności, Sergiu dał nowe możliwości. Zawsze im mówię, że wysyła im pieniądze na jedzenie i szkołę. 

Duchowny jest pełen uznania również dla ojca: - Jest naprawdę silnym tatą, który chroni rodzinę jak tylko może. Toni naprawdę kocha te dzieciaki, a one jego. I to rodzeństwo częściowo rozumie sytuację, rozumie że nie ma mamy. To jest oczywiście bardzo trudne dla ich rozwoju psychicznego. Nie wiemy dziś, czy będą emocjonalnie stabilne.

- Chcę wychować zdrowe dzieci, które chodzą do szkoły, które integrują się z innymi. Które będą potrafiły zarobić na chleb - marzy Toni. Zastanawia się też, czy nie da się jego kontenera przenieść w inne miejsce, trochę poza całą społeczność, bliżej głównej drogi, bliżej cywilizacji. Ojciec Ganga obiecał, że porozmawia w tej sprawie z lokalnymi władzami.

Toni zarzeka się, że nigdy nie płakał, nie mógł sobie na to pozwolić. Choć pewnie jest to tylko taka poza.

Rodzina Velicu potrafi się dziś śmiać Rodzina Velicu potrafi się dziś śmiać
Jest szczęśliwy na tyle, na ile może. Dzieciaki są zdrowie, uczą się, poznają życie, on łapie każdą nadarzającą się okazję, żeby przynieść do domu jedzenie. W piłkę najbardziej lubi grać Ionut, jego idolem jest Ronaldo, ale gdy pada pytanie o najlepszego piłkarza, to oczywiście mówią "Hanca".

O Cracovii wiele nie wiedzą, klub który znają to Dinamo Bukareszt. Ksiądz Ganga dumnie za to wyjmuje telefon i pokazuje, że zna wyniki krakowskiego zespołu. Ma w komórce sportową aplikację z wynikami.

- W końcu mamy dom, w którym nie ma deszczu, śniegu, nie ma wiatru i jest ciepło - wzrusza się Toni. 

50 metrów od ich kontenera, tam gdzie żył przez kilkanaście lat, gdzie rodziły się jego dzieci, wśród gruzu i chaszczy, został już tylko kawałek bladoniebieskiej ściany.

----

Sergiu Hanca, 27 lat, skrzydłowy. Urodził się w Targu Mures na północy Rumunii. W styczniu 2016 roku został piłkarzem Dinama Bukareszt. Do Cracovii trafił w styczniu tego roku, odszedł z Dinama po tym, jak chuligani obrazili na stadionie jego żonę Andreę. Do tej pory rozegrał w krakowskim klubie 36 meczów, strzelił 7 goli i 4 razy asystował.

---- 

Kibice Cracovii organizują pomoc dla rodziny z Condeesti. Do połowy grudnia można dostarczyć na adres ul. Kałuży 1 dary w postaci odzieży, długoterminowej żywności, chemii gospodarczej, przyborów szkolnych i zabawek. Fani zbierają też pieniądze na pomoc dla Toniego i dzieci. Datki można przekazywać na numer konta: 58114020040000360279266875 (konto Stowarzyszenia Klub Przyjaciół Cracovii) z dopiskiem "Sergiu King".

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (13):

  • petroo Zgłoś komentarz
    może to zabrzmieć brutalnie ale na miejscu państwowych instytucji to bym mu zabrał te dzieci na kilka miesięcy aż naprawi tą ruderę. Chłop ma dwie ręce i dwie nogi i nie trzeba mu
    Czytaj całość
    żadnej szkoły, żeby zatkać te okropne dziury w ścianach nawet słomą czy gałęziami. Dzieci pewnie wolałaby przegłodować dwa dni żeby ojciec kupił kila pustaków i worek cementu i w zimie mieć te 5 stopni więcej. Nie potrzeba do tego żadnej szkoły tylko chęci i ogarnięcia się. Jak piszą, że walczył o dzieci jak przyszła opieka społeczna to minie nerwy biorą, że nie może 'zawalczyć' biorąc te kamienie z pod domu i zatykając tak okropne dziury w ścianach. Mam nadzieję, że ten piłkarz zrozumie różnicę pomiędzy podarowaniem komuś ryby lub wędki.
    • Omen Nomen Zgłoś komentarz
      niby rudera na zewnątrz (w środku nie widać), ale satelita jest i pewnie wypasione 70"...
      • zadziwiony Zgłoś komentarz
        Wielce Szanowny Panie Hanca. Nie pierwszy raz czytam o tym Pana wspaniałym geście, ale pierwszy raz piszę na ten temat. Jest Paw wspaniałym człowiekiem. Bo nic tu nie zmienia faktu, że
        Czytaj całość
        jako piłkarz jednego z najlepszych klubów miał Pan pieniądze. Pieniądze, to rzecz odrębna i niekiedy jedynie zawężają pole widzenia. Każdy z nas powinien robić coś by poprawić ten świat. Każdy, na miarę możliwości. Pan, nie tylko widział, ale i zareagował! Tego Panu nikt nie odbierze. życzę wszystkiego dobrego. (Pasom również życzę wszystkiego dobrego, choć kibicuję Wiśle)
        • pogromca1980 Zgłoś komentarz
          Nie raz słyszałam, że w Polsce tak jest: narzekanie na swój los oraz zawiść. Oby tak nie było u każdego. To, że Polak, to nie oznacza że katolik! Chyba nie zdajecie sobie sprawy, że w
          Czytaj całość
          Polsce są: KK; Prawosławny, Grekokatolicki, starokatolicyzm, Ewangelicko-Ausburski, Światkowie Jehowi, Adwentyści Dnia Siódmego, Judaizm, islam, ewangelicy reformowanie ....
          • TrzezwyObiektyw Zgłoś komentarz
            Piekna incjatywa i wspanialy czlowiek.Czesto ludzie zapominaja lub nie wiedza co to jest odmowic dziecku z braku srodkow,a tutaj sytuacja wrecz tragiczna. Popieram i doceniam gest tego dobrego
            Czytaj całość
            czlowieka.
            • Jakub Tomaszewski Zgłoś komentarz
              Ale jesteście, zawistni. Czepiać się że ktoś ma antenę? Wstyd Polak Katolik typowe
              • MrLouie Zgłoś komentarz
                Nie skończył żadnej szkoły, nie ma wyuczonego zawodu, całe życie pracuje dorywczo. Ale antenę satelitarną ma. Śmiech na sali.
                • camel456 Zgłoś komentarz
                  Nie mogę tego zrozumieć, człowiek nie ma domu, mieszkania, pracy, pieniędzy, nie ma co jeść a decyduje się na zakładanie rodziny z czwórką dzieci w budzie na odludziu. Podejrzewam
                  Czytaj całość
                  że gdyby zaproponować mu pracę, taką na 8 godzin i pensję, to bardzo szybko by z takiej pracy zrezygnował. Co taki człowiek nauczy swoje dzieci, jak dorosną będą robić to samo co rodzice. Władze państwa powinny zorganizować, dla takich ludzi dom opieki, szkołę, pokazać jak żyją inni, dzieci nauczyły by się jakiegoś zawodu i do pracy.
                  • camel456 Zgłoś komentarz
                    Nie mogę tego zrozumieć, człowiek nie ma domu, mieszkania, pracy, pieniędzy, nie ma co jeść a decyduje się na zakładanie rodziny z czwórką dzieci w budzie na odludziu. Podejrzewam
                    Czytaj całość
                    że gdyby zaproponować mu pracę, taką na 8 godzin i pensję, to bardzo szybko by z takiej pracy zrezygnował. Co taki człowiek nauczy swoje dzieci, jak dorosną będą robić to samo co rodzice. Władze państwa powinny zorganizować, dla takich ludzi dom opieki, szkołę, pokazać jak żyją inni, dzieci nauczyły by się jakiegoś zawodu i do pracy.
                    • Taras Szewczenko Zgłoś komentarz
                      na pewno jestem w błędzie, ale czy ci ludzie nie żyją tak trochę na własne życzenie?
                      • Wiesiek Kamiński Zgłoś komentarz
                        Wspaniały człowiek !
                        • grzesb Zgłoś komentarz
                          Przypomina trochę Polskę lat 90 tych ,czyli tzw "transformacji" gdzie bida piszczała ale satelitki i telewizory kolorowe musiały być
                          • Marecki CS Zgłoś komentarz
                            Ale satka wisi!
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×