Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

PKO Ekstraklasa. Pogoń Szczecin straciła punkty, ale nie miejsce na podium. "Nie ma sensu się załamywać"

- Bardzo chcieliśmy w Łodzi wygrać, a udało się tylko zremisować, ale nie ma sensu się załamywać - mówi kapitan Pogoni Szczecin po bezbramkowym remisie z ŁKS-em. Portowcy dalej są trzecią drużyną tabeli PKO Ekstraklasy.
Krzysztof Sędzicki
Krzysztof Sędzicki
uderza Sebastian Kowalczyk (z numerem 21) WP SportoweFakty / Paweł Piotrowski / Na zdjęciu: uderza Sebastian Kowalczyk (z numerem 21)

Szczecinianie mieli znakomitą okazję, by z terenu ostatniej ekipy ligi wywieźć nawet trzy punkty, lecz w doliczonym czasie gry drugiej połowy rzutu karnego nie wykorzystał Zvonimir Kozulj.

- Miałem wykonywać stałe fragmenty gry, więc wziąłem też piłkę przy rzucie karnym. Chciałem wziąć odpowiedzialność i zapewnić zwycięstwo drużynie. Tym razem się nie udało. Jestem rozczarowany, ale wiem, że taki jest futbol i myślę już do przodu. Nie chcę też się wcale usprawiedliwiać poślizgiem. Myślę, że każdy widział. Przez cały mecz zawodnicy mieli kłopoty z utrzymaniem się na murawie. Nie szukam wymówek. Nie strzeliłem tego karnego i biorę za to całą odpowiedzialność - przyznał Bośniak w rozmowie z oficjalnym portalem klubu z Pomorza Zachodniego.

26-letni pomocnik wystąpił po raz pierwszy od grudnia, kiedy to doznał kontuzji pachwiny. W styczniu przeszedł operację, a potem rehabilitował się. - Czułem się dobrze. Wracałem kilka tygodni do formy fizycznej. Wykonałem cały plan i mogłem wejść na boisko. Z tego jestem szczęśliwy. Oczywiście także rozczarowany tym, że przestrzeliłem rzut karny w doliczonym czasie - dodał.

Z jednej strony piłkarze Pogoni Szczecin mogą mówić o straconej szansie, bo gdyby wygrali w Łodzi, przesunęliby się na pozycję wicelidera. Z drugiej strony jednak ŁKS był bliski strzelenia im bramki, zwłaszcza w drugiej połowie.

- ŁKS jest w trudnym położeniu, więc robili co mogli, aby dopisać sobie jakiekolwiek punkty. Jest już po meczu i tego nie naprawimy. Przed meczem nie bralibyśmy takiego wyniku. Po spotkaniu trzeba powiedzieć, że ŁKS miał sytuacje bramkowe. My mieliśmy rzut karny w 90. minucie i jest niedosyt. Nie winimy Zvonimira. Każdemu z nas mogło się to zdarzyć. Bardzo chcieliśmy wygrać, a udało się tylko zremisować  - przyznał Sebastian Kowalczyk.

ZOBACZ WIDEO: Odwiedziliśmy bazę reprezentacji Polski na Euro 2020! Zobacz, jak będą mieszkać kadrowicze

Kapitan zespołu nie zamierza jednak rozpaczać z powodu straty dwóch punktów. Do końca sezonu jeszcze sporo meczów. Dobrze byłoby jednak wygrać w sobotę w Zabrzu z Górnikiem po dwóch bezbramkowych remisach.

- Nie ma sensu się załamywać po remisie w Łodzi. Jest kolejny mecz. Tym razem zremisowaliśmy z ostatnim zespołem, więc nie możemy być zadowoleni, ale na wyjazdach spisujemy się dobrze, więc w Zabrzu będziemy walczyć o zwycięstwo. Podnosimy głowę i próbujemy wrócić na zwycięską ścieżkę - dodał Kowalczyk. 

Warto jednak zaznaczyć, że aż 22 z 27 punktów zabrzanie wywalczyli na własnym obiekcie. Dlatego w starciu z Pogonią powinno być ciekawie.

Zobacz galerię z meczu ŁKS Łódź - Pogoń Szczecin

Sprawdź frekwencję na stadionach PKO Ekstraklasy

Czy Pogoń Szczecin utrzyma miejsce na podium do końca sezonu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (1)
  • keri103 Zgłoś komentarz
    Pogon zaczyna rejs w dol tabeli. Tam juz niema kto grac. Zlepek nazwisk. Jeszcze niedawno grali piekna pilke, a teraz to jest chaos. Z ostatnim LKS-em przegrywali pojedynki jeden na jeden. Zero
    Czytaj całość
    zgrania i porzadnych akcji.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×