KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

El. MŚ: Siedem goli Polski, ale niesmak pozostał

Reprezentacja Polski pokonała San Marino 7:1 w eliminacjach MŚ. I to by było na tyle. Biało-Czerwoni stracili gola z amatorami i grali tak, że trudno cieszyć się ze zwycięstwa.

Mateusz Skwierawski
Mateusz Skwierawski
piłkarze reprezentacji Polski PAP / Leszek Szymański / Na zdjęciu: piłkarze reprezentacji Polski
Gdy chce się dobitnie uwypuklić przewagę jednej drużyny nad drugą, to mówi się o rywalizacji z "kelnerami". Gracze San Marino pełnili w niedzielę właśnie taką rolę. Nasi zawodnicy rozsiedli się wygodnie, a przeciwnicy biegali od stolików do kuchni i z powrotem. Co jednak zaskakujące - w pewnym momencie role się odwróciły. Paulo Sousa wystawił w Serravalle drugą drużynę, zostawiając na boisku tylko trzech graczy pierwszego składu. Najlepiej bawił się i tak jej najważniejszy zawodnik - Robert Lewandowski.

Po kilku minutach "Lewy" otworzył wynik. Nie była to może akcja marzeń, wcześniej źle dośrodkował Tymoteusz Puchacz, ale Karol Linetty uratował sytuację i głową wstrzelił piłkę w pole karne. Lewandowski szybko zgarnął ją z wysokości pierwszego piętra i spokojnym uderzeniem obok bramkarza dał Polsce prowadzenie. W tym momencie Adam Buksa mógł już się rozgrzewać przed wejściem na drugą połowę.

Pierwsza połowa poprawna

Po piętnastu minutach Biało-Czerwoni prowadzili 2:0. Jakub Moder dobrze przyspieszył akcję prostopadłym podaniem po ziemi, Puchacz wypatrzył Karola Świderskiego, a ten z kilku metrów pokonał Elię Benedettiniego. Napastnik PAOK-u Saloniki ma naprawdę niezłe statystyki w kadrze. W ósmym meczu w reprezentacji strzelił trzeciego gola, w poprzednim spotkaniu z Albanią miał asystę. Świderski za każdym razem wnosi coś pozytywnego na boisko.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: nie można się nie wzruszyć. Reakcja ojca znanego piłkarza mówi wszystko

Polacy przeważali, co było oczywiste. Rywale nie są profesjonalistami, tylko kilku z nich gra na poziomie trzeciej lub czwartej ligi włoskiej, dlatego cała drużyna San Marino odstawała technicznie i szybkościowo. Tym bardziej dziwiły jednak liczne straty naszej drużyny. Gdy piłkarze Sousy starali się rozgrywać akcję, podając bez przyjęcia, często oddawali piłkę rywalom. Zdarzały się również proste błędy w przyjęciu, brakowało choćby prób dryblingu. Polscy piłkarze nie byli w stanie ograć rywala inaczej, niż ścigając się z nim przy linii, co tylko pokazuje, jak słabo wyszkoleni są nasi zawodnicy. W takim spotkaniu drużyna Sousy powinna rozsmarować rywali jak masło, a wyginała nóż na zmrożonej kostce.

Ale jeżeli chodzi o gole, tu wszystko się zgadzało. Lewandowski zdobył swoją drugą bramkę po przytomnym podaniu Damiana Szymańskiego. Pomocnik mógł strzelać, ale szukał "Lewego" w polu karnym, a kapitan kadry z bliska podwyższył na 3:0. Piłkarz Bayernu przed przerwą dołożył jeszcze asystę. Przerzucił piłkę nad obroną gospodarzy i akcję dobrym strzałem do boku zakończył Karol Linetty. To był drugi gol Linettego w drugim kolejnym spotkaniu.

Polacy po pierwszych 45 minutach spokojnie mogli prowadzić wyżej. Piątkowski nie trafił do pustej bramki, Puchacz uderzył w słupek, a Świderskiego świetnie zatrzymał bramkarz San Marino.

Wstydliwa druga połowa

Sousa ściągnął w przerwie kilku reprezentantów, między innymi Lewandowskiego, i szybko zaczęliśmy żałować, że w piłce na trawie nie ma zmiany powrotnej. Już na początku drugiej części skompromitowali się Kamil Piątkowski i Michał Helik. Jeden podał za lekko do drugiego, Helik za długo zbierał się do przerwania akcji i Polacy stracili gola. Nicola Nanni, jeden z nielicznych graczy gospodarzy żyjący z futbolu, wyszedł sam na sam z Łukaszem Skorupskim i pewnym uderzeniem pokonał bramkarza. Napastnik wypożyczony do trzecioligowej Ceseny długo denerwował się, że nie dostaje piłek, ale w końcu nadszedł jego moment. Otrzymał dobre podanie od rywala. San Marino znowu strzeliło gola Polsce, jak w ostatnim meczu - osiem lat temu. W tym roku dla piłkarzy Franco Varrelli to dopiero druga zdobyta bramka.

Co gorsze, nie był to tylko wypadek przy pracy drużyny Sousy. Gospodarze szybko się rozkręcili i założyli Polakom pressing! W krótkim odstępie czasu oddali kilka strzałów. Sytuacja na boisku zaczęła wyglądać naprawdę dramatycznie dla naszej drużyny. To był czysty wstyd, mieszanka zlekceważenia przeciwnika z brakiem koncentracji. A nasi gracze przecież sami mówili przed meczem, żeby na to uważać.

Do końca to spotkanie przypominało podwórkową kopaninę. Nasi tracili, rywale wybijali piłkę. W tym chaosie świetnie odnalazł się Adam Buksa. Napastnik New England Revolution zdobył hat-tricka. Najpierw zachował się jak w NBA - wyskoczył wysoko jak do "wsadu" i strzelił gola głową. W doliczonym czasie gry Buksa znowu dołożył głowę i miał dwa gole. A chwilę później wykończył świetną akcję Nicoli Zalewskiego i ustalił wynik na 7:1.

Debiut Zalewskiego też jest warty odnotowania. Jeden z diamentów naszej kadry wszedł na boisko bez kompleksów: pokazał świetne panowanie nad piłką i wysokie umiejętności techniczne. Przy akcji bramkowej dośrodkował "słabszą" lewą nogą - tak, że Buksa mógł tylko dopełnić formalności. Wygląda na to, że 19-latek z Romy dużo da reprezentacji w przyszłości.

Polacy wygrali z San Marino, ale nawet z przedostatnim zespołem rankingu FIFA, jedną z najgorszych drużyn na świecie, nie potrafili w pełni kontrolować meczu. Oczywiście czołowi piłkarze odpoczywali, ale to spotkanie pokazało, że mamy słabe zaplecze. Po Lewandowskim jest dziura, jak po wybuchu bomby atomowej.

San Marino - Polska 1:7 (0:4)
0:1 - Robert Lewandowski 4'
0:2 - Karol Świderski 16'
0:3 - Robert Lewandowski 21'
0:4 - Karol Linetty 44'
1:4 - Nicola Nanni 47'
1:5 - Adam Buksa 67'
1:6 - Adam Buksa 90+2
1:7 - Adam Buksa 90+4

San Marino: Elia Benedettini - Alessandro D'Addario, Filippo Fabbri (66. Giacomo Conti), Cristian Brolli (46. Michele Cevoli), Dante Rossi (38. Fabio Tomassini) - Andrea Grandoni, Lorenzo Lunadei, Enrico Golinucci, Marcello Mularoni, Nicola Nanni (73. Mirko Palazzi) - Matteo Vitaioli (46. Jose Hirsch).

Polska: Wojciech Szczęsny (46. Łukasz Skorupski) - Tomasz Kędziora, Michał Helik, Kamil Piątkowski, Tymoteusz Puchacz (66. Nicola Zalewski) - Jakub Kamiński, Damian Szymański, Karol Linetty (79. Przemysław Frankowski), Jakub Moder (46. Bartosz Slisz) - Karol Świderski, Robert Lewandowski (46. Adam Buksa).

Żółte kartki: Nanni, Mularoni, Lunadei, Tomassini

Sędziował: Mattias Gestranius (Finlandia).

Czy reprezentacja Polski awansuje na mundial 2022?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Nożną na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (36)
  • steffen Zgłoś komentarz
    "(....) co tylko pokazuje, jak słabo wyszkoleni są nasi zawodnicy". Dodam dla ułatwienia, że nie szkolił ich Sousa, na którym w redakcji psy wieszacie. Marne wyszkolenie
    Czytaj całość
    polskich piłkarzy to efekt tak przez was ostatnio promowanej "polskiej myśli treberskiej", czy jak tam to badziewie zwać ..
    • Bob Shakalaka Zgłoś komentarz
      Dziwią mnie bardzo te głosy typu - eee tam, narzekacie, punkty się liczą nie styl. Otóż nie... Awans na Mundial to ni mniej ni więcej niż OBOWIĄZEK w tejże grupie. Nie wiem co by się
      Czytaj całość
      musiało stać żebyśmy tam nie awansowali. Ale żeby cokolwiek zdziałać na tymże Mundialu (choćby tylko wyjść z grupy) to już trzeba robić systematyczne postępy i cokolwiek sensownie wyglądać na tym boisku. A my nie wyglądamy - po prostu. Mimo korzystnych wyników, gramy DRAMATYCZNIE słabo. Nasi gracze wyglądają na takich którzy nie potrafią wykonać w tempo jednego celnego podania lub przyjąć najprostszej piłki. Wszystko musi być wykonane dziesięć razy żeby udało się raz. Jeśli dalej tak będzie to pojedziemy na mistrzostwa tylko po to żeby zagrać standardowe 3 mecze zebrać w nich oklep no i tradycyjnie wymienić trenera, ktokolwiek nim wtedy będzie. Smutne...
      • zbych22 Zgłoś komentarz
        Skwierawski! Odpowiedz sobie na pytanie - kogo SF kreują na gwiazdy polskiej piłki? - odpowiedź jest banalnie prosta.
        • Pit7 Zgłoś komentarz
          Poco sie pocicie i narzekacie jak i tak mamy pewne tylko drugie miejsce i nie mamy szans na awans do turnieju !!! bo w barazach bedzie gralo 12 druzyn o 3 wolne miejsca i trzeba bedzie jeszcze
          Czytaj całość
          dwa mecze wygrac takze tej sztuki nam sie nie uda zrobic !!! bo tam mozna trafic na Hiszpanie albo szwecje albo moze to byc Holandia nawet jesli nie zajma pierwsze miejsca w grupach takze sokojnie bo i tak nie ojedziemy na MS do Kataru na 99%
          • Bialy20 Zgłoś komentarz
            Szkoda, że naszej repry nie prowadzi albański selekcjoner! Aż się chce ich grę oglądać! A Sousa...Dno i wodorosty!
            • Srdjan Zgłoś komentarz
              Super, że wygraliśmy ten najtrudniejszy mecz w grupie teraz Anglia to już pikuś.
              • Maro5555 Zgłoś komentarz
                To niech pismak prześledzi ile z San Marino wygrali rywale Polaków z grupy a potem wypisuje dyrdymały. Helik w każdym meczu kadry robi błąd. Wniosek prosty nie powinno go tam
                Czytaj całość
                być. Krychowiak nawet bez formy lepszy od tych wszystkich razem wziętych nieznanych zawodników typu Piątkowski Szymański itp.
                • Andrzej 150 Zgłoś komentarz
                  Buksa dzisiaj przebił Lewego nie tylko w ilości strzelonych bramek Ale jego gole były duzo ladniejsza Gra głową jak kiedys Andrzej Szarmach Historia kolem się toczy. Szarmach wszedl w
                  Czytaj całość
                  miejsce Lubanskiego na MŚ w 1974r Niech Buksa zasapi Milika Bo jest od niego duzo lepszy
                  • jk323 Zgłoś komentarz
                    Anglia to lider grupy -mecz Kadry z nią to głównie walka o prestiż jak dla Szkotów-byle nie przegrać. O ewentualnym awansie z drugiego miejsca -zadecydują mecze z Albanią i Węgrami.
                    • POLONISTA Z KRWI I KOŚCI Zgłoś komentarz
                      Mecz wygrany i tyle. Teraz prawdziwy sprawdzian z Angolami.
                      • Aga3333 Zgłoś komentarz
                        serio, nie macie innych problemow tylko dzielic na czworo jednego gola, ktory w punktacji znaczy tyle co nic.
                        • W Iesław Dębski Zgłoś komentarz
                          Oglądałem mecz do połowy głównie dla Lewandowskiego.Jak zmienili po przerwie Lewandowskiego,meczu nie oglądałem-szkoda zdrowia.Trener przygotowuje jakąś taktykę,której nasi piłkarze
                          Czytaj całość
                          nie są w stanie realizować.Wszystko co dzieje się na boisku to przypadki.Ten przeciwnik to TZECIA LIGA.
                          • Pepe Pedohunter Zgłoś komentarz
                            Szkoda że nasi w ogóle nie oddają strzałów z za pola karnego. Mecz wygrany i innaczej być nie mogło. A to że gola stracimy przewidziałem wczoraj xD
                            Zobacz więcej komentarzy (13)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×