Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

W Płocku powtórka sprzed roku. Pięć meczów i cztery porażki Wisły w Lidze Mistrzów

- Pick zasłużył na zwycięstwo - podkreślali po środowej porażce z wicemistrzem Węgier trener Orlen Wisły Piotr Przybecki i jej rozgrywający Sime Ivić. Po pięciu meczach ekipa z Płocka wciąż nie ma na koncie wygranej. To kopia sytuacji sprzed roku.
Maciej Wojs
Maciej Wojs
Na zdjęciu od lewej: Sime Ivić oraz Piotr Przybecki Materiały prasowe / SPR WISŁA PŁOCK / Na zdjęciu od lewej: Sime Ivić oraz Piotr Przybecki

Wtedy "Nafciarze" w piątej serii spotkań ulegli na wyjeździe Flensburgowi i z dorobkiem jednego punktu byli w swej grupie przedostatni. Teraz, po środowym meczu, sytuacja jest identyczna.

Występ przeciwko Pick nie przyniósł Wiśle nie tylko punktów, ale też optymizmu. Tego kibice dostali trochę w niedzielę, gdy zespół zremisował na trudnym terenie w Zagrzebiu. W środę w żaden sposób nie nawiązał jednak do tamtego spotkania i od początku gry oglądał plecy i tak przeciętnie dysponowanego rywala. - Rozpoczęliśmy "na stojąco" - mówił po meczu Ivić, a kilka chwil przed nim w podobnym tonie wypowiadał się Przybecki. - Mieliśmy problem z początkiem tego pojedynku. Zaczęliśmy za wolno przeciw obronie 5-1, a do tego sami zagraliśmy za mało agresywnie w defensywie - wyliczał. 

Efekt był taki, że już po kilku minutach Madziarzy mieli cztery bramki przewagi. I w ten sposób kontrolowali mecz. Przybecki musiał szukać rozwiązań taktycznych. - Spróbowaliśmy wariantu siedmiu na sześciu, który przygotowywaliśmy na wypadek, gdyby Pick odskoczył nam na kilka bramek. Ale przeciwko tak mądrej drużynie można tak grać 10-15 minut, nie więcej - dodał. 

Wiśle brakło też alternatyw, bo występ zespołu zza ławki po raz kolejny oglądali kontuzjowani Dan-Emil Racotea i Marko Tarabochia. A przy słabszym dniu Tomasza Gębali i Nemanji Obradovicia, ich nieobecność była wyjątkowo odczuwalna. Zwracał na to uwagę również Przybecki, choć w żadnym wypadku nie szukał usprawiedliwień porażki. 

- Muszę powiedzieć, że mecz w Zagrzebiu kosztował nas bardzo dużo energii i to było widać dzisiaj na boisku. To nie jest nasze tłumaczenie, ale mieliśmy trochę za mało możliwości na ławce - stwierdził.

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: piękne gole w Kielcach. Efektowna wygrana PGE Vive (WIDEO)

Szanse na to, że obaj wrócą do gry na następny mecz Wisły w Lidze Mistrzów są spore, bo ten odbędzie się dopiero 5 listopada. Wcześniej zespół rozegra dwa ligowe spotkania - z Zagłębiem w Lubinie (w sobotę) i w Płocku z PGE VIVE (w środę). Potem zawodnicy i sztab rozjadą się na zgrupowania reprezentacji.

- Nie możemy teraz zwieszać głów, tylko do kolejnych meczów podchodzić z większą energią i entuzjazmem - zakończył w środę Ivić. Innego wyjścia nie ma. By pozostać w grze o miejsce w fazie TOP 16, Wisła musi punktować i to nie tylko z Zagrzebiem i Kristianstad, czyli bezpośrednimi przeciwnikami w walce o awans. Następną okazją ku temu będzie wspomniane starcie 5 listopada. Rywalem - HBC Nantes.

Autor na Twitterze:

Czy Wisła w meczu z Nantes przełamie niemoc i odniesie zwycięstwo?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (3):

  • Szmondak Zgłoś komentarz
    I ten Przybecki jest trenerem reprezentacji męskiego SZCZYPIORNIAKA. Żenua
    • yes Zgłoś komentarz
      5 meczów i 4 porażki - ktoś mógłby zrozumieć, że jest mowa na temat 9 meczów :)
      • Mariusz7 Zgłoś komentarz
        Popatrzmy na wcześniejsze sezony Wisły. 2011/2012 Wisła awansuje z 4 miejsca tracąc trzy punkty do Metalurga, ale z tyłu spokojnie 4 punkty przewagi nad Petersburgiem. W sezonie 2012/2013
        Czytaj całość
        Wisły w LM zabrakło, ale przegrali w walce o dziką kartę z Hamburgiem 26:28 grając na neutralnym terenie. Dodam tylko, że Hamburg potem wygrał całe rozgrywki, a Nafciarze byli naprawdę blisko by wyrzucić ich jeszcze przed startem LM. W sezonie 2013/2014 Nafciarze trafili do bardzo trudnej grupy z Kielcami, Koldingiem i THW, ale pewne trzecie miejsce z ośmioma oczkami na koncie (3 więcej niż Porto), a do tego po drodze trzy porażki jednobramkowe w spotkaniach, które powinni wygrać/zremisować więc ten udział punktowy mógłby być jeszcze lepszy jednak mimo wszystko pewny awans. Sezon 2014/2015 to trzecie miejsce Wisły przed Flensburgiem, a za Koldingiem i Barceloną. Po tym sezonie prezesem zostaje Zieliński i w sezonie 2015/2016 przy zmianie regulaminowej w rozgrywkach Ligi Mistrzów Wisła z grupy awansuje naprawdę wielkim fartem uratowana przez zespół z Zagrzebia, który w meczu z Celje wyszarpał wygraną jednocześnie tego punktu dla mistrzów Słowenii zabrakło do awansu. Poprzedni sezon już nie trzeba przypominać, bo każdy pamięta, że Wisła nie miała tyle szczęścia co dwa sezony temu. Do sezonu 2014/2015 wszystko wyglądało jeszcze 'nieźle' potem to już tylko równia pochyła, a przecież w sezonie 14/15 Wisła pierwszy mecz Play Off z Vardarem wygrała naprawdę wysoko 32:26, ale pamiętny rewanż i baty 20:31 zdecydowanie drugi mecz ich przerósł, ale z takim składem mogli w następnych sezonach zawędrować do top 8. Zabrakło konsekwencji w zarządzaniu, a właściwie to zabrakło jakiegokolwiek zarządzania.
        Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
        ×
        Sport na ×