Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Piotr Przybecki: Mam energię do dalszych działań

Koszmarny występ w Izraelu i porażka 24:25 z europejskim słabeuszem. Polscy szczypiorniści skomplikowali sobie wymarzoną ścieżkę do ME 2020. - Nastąpiło rozluźnienie. To nie miało prawa się zdarzyć - komentuje trener kadry Piotr Przybecki.
Marcin Górczyński
Marcin Górczyński
Piotr Przybecki WP SportoweFakty / Michał Domnik / Na zdjęciu: Piotr Przybecki

Marcin Górczyński, WP SportoweFakty: Rozmawiamy kilkadziesiąt godzin po szokującej porażce z Izraelem. Nie sądziłem, że w ogóle będę musiał o to pytać. Co się stało z kadrą?

Piotr Przybecki, trener reprezentacji Polski: Ten mecz nie powinien się zdarzyć, za to wypada mi tylko przeprosić. Musimy się zrehabilitować, wyjście z grupy, a w szczególności zwycięstwa z takimi rywalami, to nasze obowiązki. Do przerwy remisowaliśmy, ale prezentowaliśmy się słabo w ataku. Nie pomogliśmy Adamowi Malcherowi. Liczyliśmy na jego lepszą postawę, ale niektóre pozycje ze skrzydeł były zbyt klarowne. Parę razy Izraelczycy skontrowali nas po błędach czy przestrzelonych sytuacjach.

Dokonaliśmy niezbędnej zmiany, Piotrek Wyszomirski dał nam impuls, było widać, że żyje między słupkami. Zamiast właściwie zamknąć mecz, przez błędy indywidualne zmarnowaliśmy dwie kontry, nie trafiliśmy na pustą bramkę, nie wykorzystaliśmy karnego. Chłopaki obijali golkipera, rzucali niedokładnie, co jest oczywiście związane z koncentracją. Nasze pomyłki skomasowały się i doszło do sytuacji, której nie chcieliśmy - nerwowej końcówki. Spodziewaliśmy się, że przy wyniku na styku sędziowie będą raczej pomagać gospodarzom, czego dowodem jest chociażby brak kary po wejściu w Antoniego Łangowskiego. Tak czy inaczej, powinniśmy wygrać. A ta ostatnia akcja... Nie chcę nazywać tego gwoździem do trumny, ale Michał Daszek podczas próby rzutu przypadkowo otarł się piłką o rywala i Izraelczycy jeszcze wyprowadzili zwycięską akcję. 

Najbardziej zawiodła koncentracja? W prawie każdej opinii o spotkaniu przewija się ten wątek. 

Też mam takie wrażenie. Zauważyłem to nawet wcześniej, jeszcze w Polsce. Na ostatnim treningu w Warszawie brutalnie zwracałem uwagę na koncentrację, musiałem wstrząsnąć drużyną. Mecz ze słabym Kosowem niewiele powiedział o naszej formie, a nastąpiło rozluźnienie i dochodziły do mnie pochodzące z zespołu opinie, że będziemy grali ze słabeuszami, zawodnikami bez nazwisk. Drastycznie ich uczuliłem, że to może skończyć się źle. Jeśli będziemy myśleć, że wygramy tak samo łatwo jak z Kosowem, pomimo prostych błędów w obronie czy niedokładności, to zaprosimy Izraelczyków do kontr, a w dalszej perspektywie do napięcia i nieprzewidywalnej końcówki.

Jak widać - nie udało się wstrząsnąć drużyną.

Na pewno nie zrealizowali tego, o co ich prosiłem. Chodziło o wyzwolenie w sobie agresji. Nie chcę się usprawiedliwiać, ale bodaj trzech zawodników grało z infekcją pokarmową, Piotr Chrapkowski po jednej z pierwszych akcji musiał zbiec do szatni.  Łangowski gra od dawna z kontuzją, powinien przejść zabieg, ale zaciska zęby. Mówię to tylko dlatego, bo dokładnie analizuje wszystkie okoliczności.

Kamil Syprzak też miał jakieś problemy zdrowotne? O ile się nie mylę, ani na moment nie wyszedł na parkiet. 

To wyłącznie moja decyzja odnośnie obsady środka obrony. Rozmawiałem z Kamilem po meczu. Nie występuje regularnie w Barcelonie, szczególnie w defensywie. W sektorze, gdzie stali Patryk Walczak i Maciej Gębala, mieliśmy dużo problemów z ruchliwymi rozgrywającymi. Postanowiłem nie korzystać z Kamila. Co innego gdyby stale grał w Barcelonie. Poza tym, nie mogliśmy wykonywać tylu zmian do ataku, bo Izraelczycy błyskawicznie wznawiają od środka i zapewne by to wykorzystali. 

ZOBACZ WIDEO PGNiG Superliga: Różnica klas w "świętej wojnie". Pewna wygrana PGE VIVE Kielce

Słyszałem, że w szatni wylaliście swoje żale?

Nie mogliśmy tak po prostu przejść obok tego. Musieliśmy siąść i wygarnąć sobie wszystko. Ja zacząłem, od razu po meczu wyrzuciłem z siebie swoje uwagi. Potem zawodnicy powiedzieli, co im leży na sercu. Zależało mi na tym, by od razu wyjaśnić, co robiliśmy źle. Potem nie byłoby sensu. Zostaliśmy dłużej w szatni, ale to było konieczne. 

Pewnie nie zabrakło rozmów o ataku pozycyjnym. Wyglądaliście w nim fatalnie, na palcach jednej ręki można policzyć składne akcje. 

Trzeba patrzeć, w jakim składzie gramy. Kontuzjowany Antoni Łangowski, Piotrek Chrapkowski nie występujący w Magdeburgu w ataku, biegający tylko do kontry w drugim tempie. Z drugiej strony Paweł Paczkowski miał po prostu słaby dzień, Rafał Przybylski nie zachwyca w Tuluzie, potrafi wprawdzie zagrać indywidualnie, ale nie jest w dobrym rytmie. Wiem co mówię, widziałem jego 90 proc. spotkań w tym sezonie. To jest po części odpowiedź, dlaczego gra się nie kleiła. Pomimo tego, taki mecz bezwzględnie trzeba wygrać. 

Ewidentnie brakowało też rasowego snajpera na lewym rozegraniu. Kontuzję leczy Tomasz Gębala i zrobił się problem.

Jeszcze wypadł nam Paweł Genda, który mógłby pomóc. Z lewych rozgrywających tylko Łangowski gra w ataku i obronie. Niestety, Superliga opiera się na działaniach w środku. Żeby przyspieszać, trzeba rozszerzać grę, wykorzystywać całą przestrzeń. W tym też rola środkowych. Co więcej, nawet jak stwarzaliśmy sobie okazje, to rzuty były na wysokości bramkarza i trafiały prosto w niego. 

Może zatem na środku przydałby się ktoś bardziej obyty na najwyższym poziomie, np. Łukasz Gierak? Michał Potoczny i Adrian Kondratiuk nie udźwignęli zadania.

Na Gieraka liczyliśmy w Portugalii, też nie do końca się sprawdził. Oglądam jego spotkania w 2. Bundeslidze, nie wygląda to różowo, zresztą rozmawiałem o tym z Łukaszem. Mam nadzieję, że wkrótce się odbuduje. 

To co dalej z kadrą? Po odpadnięciu w prekwalifikacjach MŚ 2019 usłyszeliśmy, że o dymisji nie ma mowy. Teraz takiej jednoznacznej deklaracji zabrakło.

Mam energię do dalszych działań. Na razie nie myślę o przyszłości, tylko przyczynach takiego stanu rzeczy. Ten mecz to nie progres, a krok w tył w porównaniu do poprzednich miesięcy. I to jest w tym wszystkim najgorsze. Nawet w słabej dyspozycji musimy wygrywać z Izraelem. Nie wykorzystaliśmy idealnych sytuacji po przerwie, potem w przewadze 6 na 3 daliśmy zaskoczyć się wrzutką, na którą zwracałem uwagę podczas czasu. To nie miało prawa się zdarzyć. To my dopuściliśmy do nerwówki i końcowego stanu rzeczy, tylko i wyłącznie my.

Wie pan, że polski kibic łatwo nie wybacza. Będzie trudno odzyskać zaufanie. 

Wypada mi tylko przeprosić. Mogę obiecać, że się zrehabilitujemy.

Co było największym problemem Polaków w meczu z Izraelem?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Piłkę Ręczną na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (16):
  • wieszcz Zgłoś komentarz
    JAK WIDAĆ I SLYCHAĆ.... gdybanie tutaj o wszystkim co doprowadzilo do ruiny piłkę ręczną.....ludzie odpowiedzialni siedza spokojnie i popijaja ziólka...nawet jesli czytaja wszelkie
    Czytaj całość
    teksty, oszczerstwa itd...nie robią sobie z tego nic, jedyne co robią to za pomocą swoich informatorów od odszukiwania i nocnej penetracji komputerów i poznawania IP oraz właścicieli , maja nas w poważaniu a tych do udupienia maja juz od dawna na swoich listach ,jako komentaorów szkalujacych kastę kolesi...nie piszmy , nie oceniajmy, nas po cichu maja w " D" ...
    • GRZECHO77 Zgłoś komentarz
      Dziwne że ani słowa nie mówią o zatruciu pokarmowym 5 zawodników które zaserwowała im Warszawa tuż przed wylotem do Izraela.Gdyby to spotkało kopaczy,larum byłby wielki a tak to tylko
      Czytaj całość
      wina zawodników.
      • Adamuss Zgłoś komentarz
        Masz pan niesamowita energię widać to na ławce trenerskiej jaką energię przekazujesz pan drużynie podczas meczu.
        • Eric Getting Zgłoś komentarz
          Niezły nam pasztet pan zafundował - Przybecki, i pana łamagi w Izraelu :/// Ta drużyna Przybeckiego, to jakaś zbieranina zebrana z łapanki, a nie reprezentacja Polski w piłce ręcznej
          Czytaj całość
          mężczyzn !
          • Karl16 Zgłoś komentarz
            Patryk Rombel.On by to na pewno poukładał.
            • iter Zgłoś komentarz
              Dokładnie, zostawić trzon z najlepszych obecnie starszych graczy a reszta to muszą być chłopaki po 20lat a nawet młodsi. Tylko taki sposób postępowania daje jakąkolwiek szansę że za 5
              Czytaj całość
              lat może coś z tego będzie. Dajcie już spokój z tymi Gierakami, Przybylskimi, Kondratiukami, Potocznymi, Szperami, Szybami, Pilitowskimi bo oni już kadry nie zbawią.
              • LPUUU Zgłoś komentarz
                No faktycznie Szpera I Pilitowski nie potrafią Kalisza zbawić, wygrali aż 2 mecze na 8 A tutaj ktoś ich do kadry wciska, błagam. Tutaj trzeba ogrywać ludzi po 20 lat a nie cudowac. Jaki
                Czytaj całość
                jest sens wciskać średnich grajkow w wieku odpowiednio 28 i 31 lat do kadry ???? Jak na podobnym poziomie są dużo mlodsi którzy będą się rozwijać. Gdyby to byli jacyś wybitni zawodnicy to wiek nie gralby roli. Aha i zapomniałem jeszcze dodać że wyżej wymieniona dwójka w opini kibiców z Kalisza praktycznie wszystkie swoje mecze przegrała przez sędziów.
                • endriu122 Zgłoś komentarz
                  Energia drzemiąca w trenerze nijak nie przekłada się na jego umiejętności.
                  • kuba859 Zgłoś komentarz
                    I znowu to samo, trenerowi jest wstyd, ale przecież nic się nie stało! Przecież on dalej ma energie do pracy! W Płocku było to samo, on nie czuł się odpowiedzialny, mimo, że to jego
                    Czytaj całość
                    wina, że Wisła wypadła z grup A/B. Wpadka z górnikiem w PP to też była jego wina i ta wpadka z Izraelem też. Nie chce się nad nim pastwić, ale czasem trzeba wziąć odpowiedzialność za swoje czyny.
                    • wieszcz Zgłoś komentarz
                      to ponizej jest skopiowane,,ale warte odczytania, pokazania gdzie sa wszyscy dzialacze ZPRP , ktorzy ponoć za swoja pracę biorą od 10 tys do 15 tys miesiecznie,,pozycja z pytanie
                      Czytaj całość
                      dotyczącym trenera , to rowniez kopia artykułu, pytam,co ma sie stac jeszcze by kilku odeszlo ..by najmocniejsi wrocili w kazdym odcinku dzialania od szkolenia , od systemu, od sędziów ..ile owi Panowie..beda trwac...to jest PODAGRA...choroba duzego palca ..palucha
                      • wieszcz Zgłoś komentarz
                        Zmarnowane dziesięciolecie polskiej piłki ręcznej Po przegranych przez szczypiornistów reprezentacji Polski eliminacjach ME 2018 trener Tałant Dujszebajew zapowiedział swoją dymisję, a w
                        Czytaj całość
                        środowisku rozgorzała dyskusja, czy odchodzący powoli na emeryturę liderzy kadry doczekają się w najbliższym czasie godnych następców. W jakimś stopniu odpowiedź na to pytanie daje spojrzenie na wyniki juniorskich reprezentacji. Po raz ostatni nasi młodzieżowcy zdobyli medal dużej imprezy w 2002 roku, kiedy o sile kadry stanowili... Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski. Od tamtego czasu większość imprez mistrzowskich w niższych kategoriach wiekowych odbyła się bez udziału biało-czerwonych. Źródło: SPORT.TVP.PL Autor: Wojciech Barszczowski 10.05.2017 14:30 Karol Bielecki (fot. PAP) Obyś żył w ciekawych czasach. Komentarz Macieja Iwańskiego Panika, smutek, żal, a nawet niedowierzanie – tymi słowami można określić to, co od kilku dni dzieje się w środowisku piłki ręcznej w Polsce. Po dziesięcioleciu wielkich sukcesów biało-czerwonym "nagle", zupełnie znienacka nie udało się nawet zakwalifikować na mistrzostwa Starego Kontynentu. Co więcej, przegrany mecz z Białorusią obwieszczono wręcz pogrzebem szczypiorniaka nad Wisłą i początkiem bardzo długiego kryzysu. – To, że będzie musiała nastąpić zmiana pokoleniowa wiadomo było od dawna. To nie stało się z dnia na dzień. Należało wcześniej zacząć przebudowę. Są ludzie w związku, którzy odpowiadają za te etapy – powiedział Damian Wleklak. Wszystkie turnieje były najważniejsze, a o przyszłości nikt w związku nie pomyślał. grzmiał już w 2016 roku Eugeniusz Lijewski Co takiego wydarzyło się w ostatnich latach, że ze światowej potęgi Polska przerodzi się w europejskiego średniaka? Nic. I na tym polega problem. Genialne pokolenie medalistów mistrzostw świata nie doczekało się następców. Nie ma ich teraz, a jak pokazują wyniki imprez juniorskich i młodzieżowych, nie będzie ich także w najbliższej przyszłości. Mistrzostwa świata? Tylko w telewizji Największym juniorskim sukcesem na MŚ w historii polskiego szczypiorniaka jest czwarte miejsce wywalczone przez biało-czerwonych w 1997 roku w turnieju reprezentacji do lat 21. I wcześniej, i później przez dziesięciolecia świat mniej lub bardziej zostawiał nas w tyle. Wszystko miało zmienić się po 2007 roku, kiedy kadra prowadzona przez Bogdana Wentę sięgnęła po wicemistrzostwo świata seniorów. Sukces miał rodzić sukces. A przy tym większe zainteresowanie dyscypliną wśród dzieci, z których wyrosnąć mieli przyszli mistrzowie. Jak zatem wypadała reprezentacja Polski w MŚ U-19 i U-21 w ostatnim dziesięcioleciu? W 2007 roku juniorzy starsi zakończyli turniej na dobrym szóstym miejscu. Do kolejnych trzech edycji rozgrywanej co dwa lata imprezy biało-czerwoni w ogóle nie wywalczyli kwalifikacji. Ta sztuka udała się w końcu w 2015 roku, ale już w samych mistrzostwach Polacy zajęli dopiero 19. miejsce. Jeszcze gorzej wypada w tym podsumowaniu drużyna narodowa do lat 21. Młodzieżowcy, mający stanowić bezpośrednie zaplecze seniorskiej kadry nie wystąpili na mistrzostwach świata w swojej kategorii wiekowej od czternastu lat! Wiadomo już, że nie wystąpią także w 2017 roku w Algierii... Miejsca reprezentacji Polski w MŚ U-19 U-21 2007 6. nie grała 2009 nie grała nie grała 2011 nie grała nie grała 2013 nie grała nie grała 2015 19. nie grała Mistrzostwa Europy: nawet ściany nie pomogły Czempionat Starego Kontynentu to z kolei impreza, która dobrze zorientowanym kibicom szczypiorniaka kojarzy się najlepiej. W 2002 roku od złotego medalu na ME młodzieżowców rozpoczęła się wspaniała kariera, m.in. Karola Bieleckiego, Krzysztofa Lijewskiego, Mariusza Jurkiewicza, Piotra Grabarczyka czy Patryka Kuchczyńskiego. Po latach niepowodzeń zarówno w tej, jak i niższej kategorii wiekowej, w końcu młodzieżowcy mieli nawiązać do sukcesu starszych kolegów w 2014 roku. Mistrzostwa Europy U-18 zorganizowano w Gdańsku. I choć gospodarze prowadzeni przez Rafała Kuptela (medalistę MŚ seniorów z 2007 roku) nie byli faworytami zmagań, to jak wiadomo, ściany miały pomóc... Nie pomogły. Biało-czerwoni zajęli ósme miejsce. Ten sam "wyczyn" powtórzyła w 2016 roku reprezentacja do lat 20. I to dwa najlepsze osiągnięcia Polaków na Starym Kontynencie w ostatnim dziesięcioleciu. Do pozostałych edycji imprezy albo w ogóle nie wywalczali kwalifikacji, albo zajmowali w turnieju odległe lokaty. Miejsca reprezentacji Polski w ME U-18 U-20 2008 nie grała 12. 2010 10. nie grała 2012 nie grała 12. 2014 8. nie grała 2016 13. 8. Sukces rodzi sukces? Nie u nas Wyniki polskich szczypiornistów w turniejach juniorskich i młodzieżowych nie pozostawiają złudzeń – ostatnie dziesięciolecie zostało zmarnowane. Kiedy w 2007 roku prowadzona przez Bogdana Wentę kadra jechała na MŚ, na konferencji prasowej przed wyjazdem do Niemiec pojawiło się dwóch (!) dziennikarzy. Szczypiorniści z turnieju przywieźli srebrne medale. W kraju była wielka feta, ale – już przy większym zainteresowaniu mediów – światło dzienne ujrzały też problemy polskiego szczypiorniaka. A tych od lat było naprawdę dużo. Na zgrupowaniach reprezentacji brakowało sprzętu, zawodnicy często nie mogli doprosić się o... nowe skarpetki, o odpowiedniej suplementacji nie wspominając. To dlatego wielu poważnych graczy – w silnych zagranicznych ligach występowało wówczas kilkunastu Polaków – nie chciało występować w drużynie narodowej. Wiele zmienił Wenta, który – notabene – kontrakt z ZPRP podpisywał w mieszkaniu jednego z działaczy... (fot. Getty Images) Problem w tym, że po dwóch latach od wicemistrzostwa świata kadra Wenty znowu zdobyła medal MŚ (tym razem brązowy), po czym znowu okazało się, że sytuacja organizacyjna jednej z najlepszych reprezentacji świata jest bardzo słaba. Pytanie czy w takich warunkach ktokolwiek myślał o młodzieżowych grupach wydaje się retoryczne... W końcu sami medaliści i ich trener zaczęli apelować już nawet nie tyle o pomoc dla siebie, co o wychowanie ich następców. Mówili o tym w wywiadach. Mówili też na konferencji prasowej, podczas której ogłoszono, że związek w końcu znalazł sponsora strategicznego. Podpisanie w 2010 roku umowy z PGNiG miało w końcu zagwarantować stabilność finansową ZPRP i zapoczątkować proces szkolenia młodzieży. Miały być rozwiązania systemowe czy odpowiednie przepisy nakłaniające kluby do prowadzenia kilku grup wiekowych. Tymczasem liga zawodowa wystartowała dopiero w bieżącym sezonie. Jak podkreślił wiceprezes ZPRP ds. szkoleniowych, Zygfryd Kuchta, na razie nie wymuszono na klubach prowadzenia grup młodzieżowych. W przyszłości podobno ma to być jeden z warunków uzyskania licencji na grę w PGNiG Superlidze. Jeśli zatem wierzyć w słowa wiceprezesa, rozwiązanie które powinno stanowić jedną z podstaw dbania o przyszłość szczypiorniaka w kraju zostanie wprowadzone najwcześniej za rok, podczas gdy powinno funkcjonować od dawna, jeszcze zanim utworzono ligę zawodową. Tałant Dujszebajew (fot. PAP) Ma być lepiej, ale kiedy? Genialne pokolenie braci Lijewskich, Jureckich, Sławomira Szmala i Karola Bieleckiego czas powoli żegnać. Nowe chcemy wychować – według założeń, które ZPRP wpisał w kontrakt Tałanta Dujszebajewa – przed igrzyskami w Tokio w 2020 roku. Czy wobec co najmniej dziesięcioletnich zaniedbań da się to zrobić w nieco ponad dwa lata?! Wydaje się, że lepszym pomysłem jest przygotowywanie się do mistrzostw świata, które wspólnie ze Szwecją zorganizujemy w 2023 roku. Oczywiście można twierdzić, że pokolenie Bieleckiego i Lijewskich po znakomitej karierze juniorskiej nie potrzebowało tak wiele czasu na błyskotliwe dołączenie do światowej czołówki w gronie seniorów. Tyle że w latach 2007-2009 większość kadrowiczów Wenty występowała w ligach zagranicznych. Ci zawodnicy szczypiorniaka na wysokim poziomie uczyli się w Bundeslidze (wówczas chyba jeszcze mocniejszej niż teraz), a szczypiorniści, którzy są w obecnych reprezentacjach młodzieżowych i mieliby powoli wchodzić do kadry A występują na co dzień w takich klubach jak Olimp Grodków czy Kusy Kraków. To ligowcy z półamatorskiego zaplecza Superligi, w którym duży procent zawodników grę w piłkę ręczną łączy z pracą zarobkową. To nie do nadrobienia dla graczy, którzy występują jedynie w polskiej lidze. Nawet jeśli są najzdolniejsi, to tak naprawdę tylko ocierają się o poważną piłkę ręczną. Eugeniusz Lijewski Czy oni naprawdę dorosną do równorzędnej walki z Francją, Chorwacją lub Norwegią w 2020 roku? Wątpliwe. Czas chyba postawić na pokolenie, które teraz rywalizuje dopiero z innymi juniorami, a w 2020 roku mogłoby sięgnąć po medal imprezy młodzieżowej. Do tego jednak potrzebne są rozwiązania systemowe... Innymi słowy, nie wykorzystaliśmy sukcesów, to teraz musimy... wykorzystać porażki. Kto Waszym zdaniem odpowiada za porażkę Polaków w el. ME? zawodnicy trener Dujszebajew ZPRP
                        • wieszcz Zgłoś komentarz
                          Zmarnowane dziesięciolecie polskiej piłki ręcznej Po przegranych przez szczypiornistów reprezentacji Polski eliminacjach ME 2018 trener Tałant Dujszebajew zapowiedział swoją dymisję, a w
                          Czytaj całość
                          środowisku rozgorzała dyskusja, czy odchodzący powoli na emeryturę liderzy kadry doczekają się w najbliższym czasie godnych następców. W jakimś stopniu odpowiedź na to pytanie daje spojrzenie na wyniki juniorskich reprezentacji. Po raz ostatni nasi młodzieżowcy zdobyli medal dużej imprezy w 2002 roku, kiedy o sile kadry stanowili... Karol Bielecki i Krzysztof Lijewski. Od tamtego czasu większość imprez mistrzowskich w niższych kategoriach wiekowych odbyła się bez udziału biało-czerwonych. Źródło: SPORT.TVP.PL Autor: Wojciech Barszczowski 10.05.2017 14:30 Karol Bielecki (fot. PAP) Obyś żył w ciekawych czasach. Komentarz Macieja Iwańskiego Panika, smutek, żal, a nawet niedowierzanie – tymi słowami można określić to, co od kilku dni dzieje się w środowisku piłki ręcznej w Polsce. Po dziesięcioleciu wielkich sukcesów biało-czerwonym "nagle", zupełnie znienacka nie udało się nawet zakwalifikować na mistrzostwa Starego Kontynentu. Co więcej, przegrany mecz z Białorusią obwieszczono wręcz pogrzebem szczypiorniaka nad Wisłą i początkiem bardzo długiego kryzysu. – To, że będzie musiała nastąpić zmiana pokoleniowa wiadomo było od dawna. To nie stało się z dnia na dzień. Należało wcześniej zacząć przebudowę. Są ludzie w związku, którzy odpowiadają za te etapy – powiedział Damian Wleklak. Wszystkie turnieje były najważniejsze, a o przyszłości nikt w związku nie pomyślał. grzmiał już w 2016 roku Eugeniusz Lijewski Co takiego wydarzyło się w ostatnich latach, że ze światowej potęgi Polska przerodzi się w europejskiego średniaka? Nic. I na tym polega problem. Genialne pokolenie medalistów mistrzostw świata nie doczekało się następców. Nie ma ich teraz, a jak pokazują wyniki imprez juniorskich i młodzieżowych, nie będzie ich także w najbliższej przyszłości. Mistrzostwa świata? Tylko w telewizji Największym juniorskim sukcesem na MŚ w historii polskiego szczypiorniaka jest czwarte miejsce wywalczone przez biało-czerwonych w 1997 roku w turnieju reprezentacji do lat 21. I wcześniej, i później przez dziesięciolecia świat mniej lub bardziej zostawiał nas w tyle. Wszystko miało zmienić się po 2007 roku, kiedy kadra prowadzona przez Bogdana Wentę sięgnęła po wicemistrzostwo świata seniorów. Sukces miał rodzić sukces. A przy tym większe zainteresowanie dyscypliną wśród dzieci, z których wyrosnąć mieli przyszli mistrzowie. Jak zatem wypadała reprezentacja Polski w MŚ U-19 i U-21 w ostatnim dziesięcioleciu? W 2007 roku juniorzy starsi zakończyli turniej na dobrym szóstym miejscu. Do kolejnych trzech edycji rozgrywanej co dwa lata imprezy biało-czerwoni w ogóle nie wywalczyli kwalifikacji. Ta sztuka udała się w końcu w 2015 roku, ale już w samych mistrzostwach Polacy zajęli dopiero 19. miejsce. Jeszcze gorzej wypada w tym podsumowaniu drużyna narodowa do lat 21. Młodzieżowcy, mający stanowić bezpośrednie zaplecze seniorskiej kadry nie wystąpili na mistrzostwach świata w swojej kategorii wiekowej od czternastu lat! Wiadomo już, że nie wystąpią także w 2017 roku w Algierii... Miejsca reprezentacji Polski w MŚ U-19 U-21 2007 6. nie grała 2009 nie grała nie grała 2011 nie grała nie grała 2013 nie grała nie grała 2015 19. nie grała Mistrzostwa Europy: nawet ściany nie pomogły Czempionat Starego Kontynentu to z kolei impreza, która dobrze zorientowanym kibicom szczypiorniaka kojarzy się najlepiej. W 2002 roku od złotego medalu na ME młodzieżowców rozpoczęła się wspaniała kariera, m.in. Karola Bieleckiego, Krzysztofa Lijewskiego, Mariusza Jurkiewicza, Piotra Grabarczyka czy Patryka Kuchczyńskiego. Po latach niepowodzeń zarówno w tej, jak i niższej kategorii wiekowej, w końcu młodzieżowcy mieli nawiązać do sukcesu starszych kolegów w 2014 roku. Mistrzostwa Europy U-18 zorganizowano w Gdańsku. I choć gospodarze prowadzeni przez Rafała Kuptela (medalistę MŚ seniorów z 2007 roku) nie byli faworytami zmagań, to jak wiadomo, ściany miały pomóc... Nie pomogły. Biało-czerwoni zajęli ósme miejsce. Ten sam "wyczyn" powtórzyła w 2016 roku reprezentacja do lat 20. I to dwa najlepsze osiągnięcia Polaków na Starym Kontynencie w ostatnim dziesięcioleciu. Do pozostałych edycji imprezy albo w ogóle nie wywalczali kwalifikacji, albo zajmowali w turnieju odległe lokaty. Miejsca reprezentacji Polski w ME U-18 U-20 2008 nie grała 12. 2010 10. nie grała 2012 nie grała 12. 2014 8. nie grała 2016 13. 8. Sukces rodzi sukces? Nie u nas Wyniki polskich szczypiornistów w turniejach juniorskich i młodzieżowych nie pozostawiają złudzeń – ostatnie dziesięciolecie zostało zmarnowane. Kiedy w 2007 roku prowadzona przez Bogdana Wentę kadra jechała na MŚ, na konferencji prasowej przed wyjazdem do Niemiec pojawiło się dwóch (!) dziennikarzy. Szczypiorniści z turnieju przywieźli srebrne medale. W kraju była wielka feta, ale – już przy większym zainteresowaniu mediów – światło dzienne ujrzały też problemy polskiego szczypiorniaka. A tych od lat było naprawdę dużo. Na zgrupowaniach reprezentacji brakowało sprzętu, zawodnicy często nie mogli doprosić się o... nowe skarpetki, o odpowiedniej suplementacji nie wspominając. To dlatego wielu poważnych graczy – w silnych zagranicznych ligach występowało wówczas kilkunastu Polaków – nie chciało występować w drużynie narodowej. Wiele zmienił Wenta, który – notabene – kontrakt z ZPRP podpisywał w mieszkaniu jednego z działaczy... (fot. Getty Images) Problem w tym, że po dwóch latach od wicemistrzostwa świata kadra Wenty znowu zdobyła medal MŚ (tym razem brązowy), po czym znowu okazało się, że sytuacja organizacyjna jednej z najlepszych reprezentacji świata jest bardzo słaba. Pytanie czy w takich warunkach ktokolwiek myślał o młodzieżowych grupach wydaje się retoryczne... W końcu sami medaliści i ich trener zaczęli apelować już nawet nie tyle o pomoc dla siebie, co o wychowanie ich następców. Mówili o tym w wywiadach. Mówili też na konferencji prasowej, podczas której ogłoszono, że związek w końcu znalazł sponsora strategicznego. Podpisanie w 2010 roku umowy z PGNiG miało w końcu zagwarantować stabilność finansową ZPRP i zapoczątkować proces szkolenia młodzieży. Miały być rozwiązania systemowe czy odpowiednie przepisy nakłaniające kluby do prowadzenia kilku grup wiekowych. Tymczasem liga zawodowa wystartowała dopiero w bieżącym sezonie. Jak podkreślił wiceprezes ZPRP ds. szkoleniowych, Zygfryd Kuchta, na razie nie wymuszono na klubach prowadzenia grup młodzieżowych. W przyszłości podobno ma to być jeden z warunków uzyskania licencji na grę w PGNiG Superlidze. Jeśli zatem wierzyć w słowa wiceprezesa, rozwiązanie które powinno stanowić jedną z podstaw dbania o przyszłość szczypiorniaka w kraju zostanie wprowadzone najwcześniej za rok, podczas gdy powinno funkcjonować od dawna, jeszcze zanim utworzono ligę zawodową. Tałant Dujszebajew (fot. PAP) Ma być lepiej, ale kiedy? Genialne pokolenie braci Lijewskich, Jureckich, Sławomira Szmala i Karola Bieleckiego czas powoli żegnać. Nowe chcemy wychować – według założeń, które ZPRP wpisał w kontrakt Tałanta Dujszebajewa – przed igrzyskami w Tokio w 2020 roku. Czy wobec co najmniej dziesięcioletnich zaniedbań da się to zrobić w nieco ponad dwa lata?! Wydaje się, że lepszym pomysłem jest przygotowywanie się do mistrzostw świata, które wspólnie ze Szwecją zorganizujemy w 2023 roku. Oczywiście można twierdzić, że pokolenie Bieleckiego i Lijewskich po znakomitej karierze juniorskiej nie potrzebowało tak wiele czasu na błyskotliwe dołączenie do światowej czołówki w gronie seniorów. Tyle że w latach 2007-2009 większość kadrowiczów Wenty występowała w ligach zagranicznych. Ci zawodnicy szczypiorniaka na wysokim poziomie uczyli się w Bundeslidze (wówczas chyba jeszcze mocniejszej niż teraz), a szczypiorniści, którzy są w obecnych reprezentacjach młodzieżowych i mieliby powoli wchodzić do kadry A występują na co dzień w takich klubach jak Olimp Grodków czy Kusy Kraków. To ligowcy z półamatorskiego zaplecza Superligi, w którym duży procent zawodników grę w piłkę ręczną łączy z pracą zarobkową. To nie do nadrobienia dla graczy, którzy występują jedynie w polskiej lidze. Nawet jeśli są najzdolniejsi, to tak naprawdę tylko ocierają się o poważną piłkę ręczną. Eugeniusz Lijewski Czy oni naprawdę dorosną do równorzędnej walki z Francją, Chorwacją lub Norwegią w 2020 roku? Wątpliwe. Czas chyba postawić na pokolenie, które teraz rywalizuje dopiero z innymi juniorami, a w 2020 roku mogłoby sięgnąć po medal imprezy młodzieżowej. Do tego jednak potrzebne są rozwiązania systemowe... Innymi słowy, nie wykorzystaliśmy sukcesów, to teraz musimy... wykorzystać porażki. Kto Waszym zdaniem odpowiada za porażkę Polaków w el. ME? zawodnicy trener Dujszebajew ZPRP
                          • HANDBALL ZABRZE Zgłoś komentarz
                            Dej synek spokój !!! Zero życia na ławce!!! I te słynne "chłopacy spokojnie" Co to k....a jest . Idź do amatorki.
                            Zobacz więcej komentarzy (3)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×