Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Rio 2016. Yared Shegumo o podróży do Rio: mieli załatwić moją sprawę, a załatwili mnie

Odwołane loty i nieoczekiwane problemy wizowe na lotnisku w Angoli spowodowały, że podróż Yareda Shegumo do Rio trwała aż trzy dni. - W Luandzie cały czas mówili mi, że załatwią sprawę. Zamiast tego załatwili mnie - powiedział reprezentant Polski.
Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
PAP / Adam Warżawa

WP SportoweFakty: Miała być walka o czołową dziesiątkę, może nawet o medal, tymczasem olimpijski maraton w Rio de Janeiro okazał się dla ciebie zupełnie nieudany. Co takiego wydarzyło się, że w swoim najważniejszym biegu zająłeś dopiero 128. miejsce?

Yared Shegumo: Tempo biegu nie było bardzo szybkie. Byłem w stanie osiągnąć tu dobry wynik, gdyby nie wykończyła mnie podróż. Wszystko zaczęło się psuć w czwartek. W sumie do Rio de Janeiro podróżowałem trzy dni. Dotarłem dopiero w niedzielę o północy.

Jak wyglądała ta podróż?

- Najpierw w Addis-Abebie odwołano mój samolot. Potem innym połączeniem wysłano mnie do Angoli, ale tam też były problemy. Na lotnisku powiedzieli mi, że potrzebna mi jest wiza do Brazylii. Tłumaczyłem, że to nieprawda, że jestem sportowcem i lecę na igrzyska. Zaczęli coś sprawdzać, wyjaśniać, ale zajęło to tyle czasu, że mój samolot do Rio odleciał. Zostałem na 24 godziny na lotnisku w Luandzie, tam spałem. Miałem lecieć w piątek, ale okazało się, że i ten lot odwołali.

ZOBACZ WIDEO "Halo, tu Rio": fawele - ciemna karta Brazylii (źródło TVP)

Zrobiło się nerwowo.

- To mało powiedziane. W Luandzie cały czas mówili mi, że załatwią sprawę. Ale zamiast to zrobić, załatwili mnie. W końcu sam się tym zająłem. Miałem dwa wyjścia - albo lecieć do Brazylii przez RPA, albo wracać do Addis-Abeby i tam wsiąść w samolot. W piątek w nocy wróciłem więc do Etiopii, następnego dnia rano wyleciałem do Sao Paolo, a stamtąd już do Rio. Z samolotu wysiadłem o 21, a do hotelu dotarłem około północy. O czwartej rano musiałem wstać i szykować się do startu.

Czy w tej sytuacji już przed biegiem czułeś, że nie ma szansy na dobry wynik?

- Myślałem, że może będzie dobrze. Pierwsze dwa, trzy kilometry były całkiem niezłe, wydawało mi się, że może wytrzymam. Po piątym kilometrze mięśnie jednak zaczęły odmawiać posłuszeństwa. Wydolnościowo i oddechowo było ok, ale mięśniowo nie. W okolicach 15-20 kilometra myślałem już o zejściu z trasy. Razem ze mną cały czas był jednak mój agent Jacek Podoba i krzyczał do mnie, żebym tylko nie schodził z trasy, że muszę dobiec do mety. I kiedy minąłem 30. kilometr postanowiłem, że ukończę bieg, niezależnie od czasu. Ukończyłem, ale chciałbym przeprosić kibiców, którzy na mnie liczyli.

Żałujesz, że tyle ciężkiej pracy poszło na marne przez coś, co nie było twoją winą?

- Na pewno jest przykro. Nikt się nie spodziewał, że ten maraton będzie tak wyglądał w moim wykonaniu. To najgorszy bieg w moim życiu.

Masz 33 lata, ale dla długodystansowca to wciąż nie jest bardzo zaawansowany wiek. Będziesz chciał się odkuć na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Londynie?

- Na razie o tym nie myślę. Wciąż nie potrafię wyrzucić z głowy tego, co działo się od czwartku. Potrzebuję trochę czasu, żeby pozbierać się psychicznie.

Rozmawiał Grzegorz Wojnarowski w Rio de Janeiro

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (28):
  • Slawo1947 Zgłoś komentarz
    Co robi Polak...w Angoli...czeka na odlot za czyje pieniądze się pytam
    • BHIO1983 Zgłoś komentarz
      Hahahaha ale WP ma parcie na tego człowieka mimo Jego porażki no może nie aż tak wielkiej bo 23 czas wśród kobiet nie jest zły szkoda że wywiadów z medalista na stronach sportowych
      Czytaj całość
      faktów trudno szukać........!!!!!!!
      • kibic Polski Zgłoś komentarz
        Nic do niego nie mam, ale obiektywnie mówiąc jak na Etiopczyka to rewelacji nie ma. Nawet gdyby przyjechał do Rio trochę wcześniej to wielkiego wyniku by nie zrobił. Na pewno późny
        Czytaj całość
        przylot do Brazylii trochę mu przeszkodził, ale bez przesady... 128 miejsce? WP musi teraz szukać wytłumaczenia, bo przed Igrzyskami ich reklamy z nim w roli głównej leciały w radiu dosłownie co kilka minut. Stąd ten obszerny artykuł, pewnie nie ostatni.
        • Kot_Alik Zgłoś komentarz
          Facet co roku trenuje w Etiopii i nagle odkrył, że samoloty lądują tam tylko jak trzeba dotankować? Powinien zdawać sobie sprawę, że planując taką podróż należy uwzględnić różne
          Czytaj całość
          niespodzianki. Leciał na olimpiadę, a nie odwiedzić dziadka w Zimbabwe. Tak czy inaczej 128 miejsce jest hańbiące, niezależnie od okoliczności. Dziękujemy ci Jared, czy jak ci tam, nie męcz się już więcej.
          • Michał L Zgłoś komentarz
            Yared Shegumo każdego roku trenuje w Etiopii przez 2 miesiące bo tam ma możliwość wspólnego biegania na treningach z innymi biegaczami na wysokim poziomie . W Polsce nie ma z kim
            Czytaj całość
            trenować . Cała ta sytuacja to zwykły pech .
            • admen Zgłoś komentarz
              Po co nam był ten farbowany lis ( dosłownie i w przenośni )? Napompowany balonik pękł. Nawet gdyby zdobył medal to cóż to byłoby za szczęście...Już wolę jak Jóźwik po heroicznej
              Czytaj całość
              walce zdobywa 5 miejsce. Właściwie to srebrny medal, bo babochłopów nie liczę.
              • abstynent Zgłoś komentarz
                A które miejsce zajął agent który biegł razem z nim i czy zszedł z trasy . Szkoda Yareda.
                • Jozef Blonski Zgłoś komentarz
                  dobrze, że PKOL załatwił mu paszport a teraz to mogą go ... pocałować w...żyć.
                  • Krzysztof Kulawczuk Zgłoś komentarz
                    Zawodnik tej klasy, startujący na IO i po 5 km maratonu mięśnie odmawiają posłuszeństwa ! Mógł tego nie mówić. Troche się nie wyspał i marnie się tłumaczy. Za takie coś powinny
                    Czytaj całość
                    być wyciągane konsekwencje.
                    • Czesław Maliszewski Zgłoś komentarz
                      Powinni być na zgrupowaniu już dwa tygodnie wcześniej w Brazylii......byli tam ale działacze...czy ktoś słyszał by któryś z działaczy sportowych z Polski tam nie dotarł na
                      Czytaj całość
                      czas?....Logistyka jest na dnie.W Polskich Związkach Sportowych pewnie nawet nie wiedza co to jest.
                      • abiturient Zgłoś komentarz
                        Nasi trenerzy razem z działaczami (wzorem Francji i innych krajów UE) rozleniwieni, biorą się "gotowców"!
                        • Qefas Zgłoś komentarz
                          Żenujące tłumaczenie, a wynik jeszcze bardziej. Zwalanie winy na wszystko dookoła, a nie na siebie to widać "polskiemu" Etiopczykowi przychodzi łatwo.
                          • Roman Sliwinski Zgłoś komentarz
                            Zawsze coś ,to była szkoła pod górkę , to zupa za słona.A powiedzieć prawdę że jest się cienkim nie da rady.Życie sportowców w Europie jest zawodem dobrze płatnym więc pojawia się
                            Czytaj całość
                            brak wyników i wymówki.
                            Zobacz więcej komentarzy (15)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×