W sześciu spotkaniach mistrzostw Europy siatkarzy reprezentacja Polski straciła zaledwie dwa sety. Jednak mimo dwóch zwycięstw 3:1 z Holandią w fazie grupowej i Belgią w 1/8 finału w żadnym meczu polscy kibice nie musieli drżeć o losy naszej kadry.
Inaczej było w pojedynku ćwierćfinałowym, w którym Biało-Czerwoni zmierzyli się z Serbią. Rywale zwyciężyli na inaugurację, jednak w drugim secie byli kompletnie bezradni. Sporo emocji dostarczyła trzecia partia, w której było gorąco. Polacy zwyciężyli 36:34, czterokrotnie broniąc się przy piłce setowej przeciwników. Gdyby podopiecznym Nikoli Grbicia podwinęła się noga, to siatkarze z Bałkanów byliby o krok od półfinału.
Ostatecznie jednak nic takiego nie miało miejsca. Przy prowadzeniu 2:1 w setach Polacy od połowy czwartej odsłony meczu kontrolowali przebieg gry, zwyciężając ją do 17.
Kropkę nad "i" w tej rywalizacji postawił Aleksander Śliwka po długiej wymianie. Najpierw Biało-Czerwoni obronili trzy ataki rywali, a następnie przy drugim ataku w kontrze zakończyli mecz.
Wszystko za sprawą wyżej wspomnianego przyjmującego. Mimo że po wystawie piłki przez Kamila Semeniuka Śliwka zmuszony był atakować z miejsca to zdołał huknąć jak z armaty. Nie przeszkodził mu nawet potrójny serbski blok.
Polacy tym samym po raz trzeci na tym turnieju wygrali mecz w stosunku 3:1, dzięki czemu powalczą o medal. W półfinale ich rywalem będzie nieprzyjemna Słowenia, która rok temu pokonała nas na tym samym etapie. Wówczas zespół ten sięgnął po srebro, a nasza kadra musiała zadowolić się brązem zdobytym za sprawą zwycięstwa z Serbią.
Przeczytaj także:
Koszmar w półfinale mistrzostw Europy. Kiedy i z kim kolejny mecz Polaków?
Dwie noty powyżej 5. Tak oceniliśmy Polaków za mecz z Serbami
ZOBACZ WIDEO: Wyjątkowy dzień trenera polskiej reprezentacji. Siatkarze nie zapomnieli - Pod Siatką
Oglądaj siatkówkę mężczyzn w Pilocie WP (link sponsorowany)