WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Nie takie tygrysy straszne, jak je malują - relacja z meczu MKS Banimex Będzin - PGE Skra Bełchatów

Debiut w najwyższej klasie rozgrywkowej nie do końca udał się będzińskim siatkarzom. Choć Tygrysy pokazały pazur, to w drugiej części spotkania były wyraźnie słabsze od Skry, która triumfowała 3:1.
Nicole Makarewicz
Nicole Makarewicz

MKS Banimex Będzin i PGE Skra Bełchatów plusligowy sezon zainaugurowali w hali, w której w przeszłości występował Płomień Sosnowiec. Zdecydowanymi faworytami spotkania byli mistrzowie Polski, w których szeregach zabrakło Karola Kłosa i Michała Winiarskiego, odpoczywających po trudach niedawno zakończonych mistrzostw świata.


Mecz rozpoczął się od mocnego akcentu ze strony Będzina. Już w pierwszej akcji duet Miłosz Hebda - Adrian Hunek zablokował Mariusza Wlazłego. Gospodarze także w kolejnych akcjach próbowali postawić agresywny blok, ale Facundo Conte i Wojciech Włodarczyk świetnie go obijali (5:6). Do repertuaru swoich zagrań mistrzowie Polski włączyli też skuteczną zagrywkę (5:8). Przy serwisach Andrzeja Wrony Skrze udało się jeszcze bardziej odskoczyć przeciwnikom. Interweniować postanowił Damian Dacewicz i poprosiło przerwę. Po wznowieniu gry Mikołaj Sarnecki zaczął uprzykrzać życie rywalom swoimi serwisami. Dzięki jego zagrywkom i dobrej grze przy siatce, będzinianie doprowadzili do remisu. W tej sytuacji o czas poprosił Miguel Falasca. Błędy MKS-u i fenomenalne ataki Wlazłego sprawiły, że to Skra mogła się cieszyć z prowadzenia na drugiej przerwie technicznej (15:16). Będzinianie nie przestali jednak walczyć o wygraną w pierwszym secie, ofiarnie walcząc w obronie, jednak to bełchatowianie zdobywali kolejne punkty. Błąd dotknięcia siatki dał zwycięstwo w premierowej odsłonie PGE Skrze (21:25).

Nie mniej wyrównany początek mogliśmy oglądać w drugiej partii. Po akcji obfitującej w ofiarne obrony, punkt zdobył Mariusz Gaca (3:3). Później mistrzowie Polski próbowali narzucić swoje tempo gry. Bezradni gospodarze nie radzili sobie z atakami Andrzeja Wrony (5:8). Wystarczyło jednak, by w polu serwisowym zameldował się Maciej Pawliński, a straty zostały odrobione (9:9). Przez dłużysz czas wynik oscylował wokół remisu. Na drugą przerwę Skra schodziła z jednopunktowym prowadzeniem. Wznowienie nie przyniosło zmiany obrazu gry. Walka na siatce trwała w najlepsze, obaj rozgrywający często korzystali z usług swoich środkowych. Dwa ataki Mikołaja Sarneckiego sprawiły, że MKS miał piłkę setową (24:23). Choć nie udało im się wykorzystać pierwszej szansy, to po autowej zagrywce Nicolasa Uriarte, MKS wyrównał stan w setach.

Wynik trzeciej odsłony otworzył atakiem Adrian Hunek (1:0), ale już po kilku akcjach to bełchatowianie przejęli inicjatywę. Tak jak w poprzednich partiach, również w trzecim secie, Zagłębiacy bardzo dobrze pracowali w defensywie, ale nie potrafili przekuć walki w obronie na punkty (3:8). Problemy gospodarzy miały się skończyć, kiedy za Macieja Pawlińskiego na boisku pojawił się Grzegorz Wójtowicz, jednak zmiana nie przyniosła zamierzonych efektów. Z każdą akcją dominacja Skry stawała się coraz bardziej wyraźna (6:13). Świetnie na kontrach spisywał się Wojciech Włodarczyk, który precyzyjnie obił blok gospodarzy tuż przed drugą przerwą (16:8). Będzinianie mnożyli proste błędy, a goście z łatwością zakończyli seta atakiem Maciej Muzaj (13:25).

Gdy wydawało się, że Skra ma już w garści beniaminka, MKS zaczął walczyć jeszcze ambitniej o każdą piłkę (3:4). Goście nie mieli jednak ochoty na bój punkt za punkt i dzięki asom Nicolasa Marechala prowadzili na pierwszej przerwie (5:8). Kolejne ataki Andrzeja Wrony i Facundo Conte przybliżały bełchatowian do pierwszego zwycięstwa w sezonie (8:12). To właśnie obicie bloku przez Conte dało Skrze sześciopunktowe prowadzenie (10:16). Tak duża przewaga rozochociła Nicolasa Uriarte do posyłania coraz bardziej finezyjnych piłek. Z rozegrań Argentyńczyka użytek robił nie tylko Nicolas Marechal, ale i Srecko Lisinac (11:18). Gospodarze jedynie chwilami byli w stanie nawiązać walkę z bełchatowianami. Precyzyjne ataki Mikołaja Sarneckiego oraz serwisy Macieja Pawlińskiego pozwoliły nieco odrobić straty MKS-u (18:22). Mecz zakończył się "czapą" na Miłoszu Hebdzie (18:25).

MKS Banimex Będzin - PGE Skra Bełchatów 1:3 (21:25, 25:23, 13:25, 18:25)

MKS Banimex: Kowalski, Sarnecki, Gaca, Hunek, Pawliński, Hebda, Milczarek (libero) oraz Żuk, Wójtowicz, Warda, Tomczyk, Oczko.

PGE Skra: Uriarte, Wlazły, Wrona, Lisinac, Włodarczyk, Conte, Piechocki (libero) oraz Brdjović, Marechal, Muzaj.

MVP: Facundo Conte

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Basil 0
    Niestety nie miałem przyjemności oglądnąć całego spotkania ze względu na mecz Transferu z Politechniką i swój udział zakończyłem na 1:1. Szczerze mówiąc nie rozumiem dlaczego oszczędzany jest Marechal a za uszy do gry ciągną beznadziejnego Włodarczyka a np. taki Muzaj dostaje epizodyczne szanse chociaż Wlazły na odpoczynek zasługuje dużo bardziej niż Francuz, który i tak ma być przecież zmiennikiem Winiarskiego...
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • panda25 0
    Na razie rzeczywiście wyniki "przewidywalne". W tej chwili toczy się bój w Bydgoszczy o 1 pkt., choć po pierwszych setach można było myśleć, że Transfer wygra spokojnie.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • rbk17 0
    Piechocki dał radę, kilka błędów to pewnie skutek tremy. Na razie dobrze się zapowiada.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Pokaż więcej komentarzy (5)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×