Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Niechęć Jacka Nawrockiego do zmian? Selekcjoner wyjaśnia!

Opiekun reprezentacji Polski wyjaśnia, dlaczego na ogół bardzo rzadko sięga po zawodniczki rezerwowe. Nie jest to przypadkowe działanie.
Marcin Olczyk
Marcin Olczyk

Nowy selekcjoner polskiej drużyny narodowej kobiet początek pracy z kadrą uznać może za udany. Pod jego wodzą Biało-Czerwone zdobyły srebrny medal Igrzysk Europejskich w Baku, a w niedzielę w Lublinie powalczą o awans do pierwszej dywizji World Grand Prix. O ile więc do wyników osiąganych przez jego zespół trudno mieć zastrzeżenia, o tyle wielu obserwatorów zarzuca Jackowi Nawrockiemu brak reagowania na boiskowe wydarzenia i unikanie przeprowadzania zmian.


- Jeśli chodzi o tę chęć to jest z tym troszkę tak, jak w teleturniejach. Jak się je ogląda sprzed telewizora, zna się wszystkie odpowiedzi, jak się siedzi naprzeciwko zadającego pytania mamy mętlik w głowie. Podobnie jest tutaj. Niektórzy, siedząc z boku, nie mając świadomości, jakim potencjałem czy możliwościami w danym tygodniu, czy danym okresie, dysponuje zawodniczka, uważają, że najprostszym rozwiązaniem jest przeprowadzenie zmiany. My jesteśmy z dziewczynami na co dzień, trenujemy dwa razy dziennie. Pracujemy systematycznie, bardzo ciężko i naprawdę robimy wszystko, żeby obecny potencjał wykorzystać - przyznał w rozmowie z serwisem SportoweFakty.pl Nawrocki.

W półfinale II dywizji World Grand Prix w Lublinie selekcjoner bardzo niechętnie przeprowadzał zmiany. W sobotę długo wydawało się na przykład, że zmieniona zostać powinna Anna Grejman, która jednak w decydującym momencie czwartego seta zdobyła dwa bardzo cenne punkty, przechylające na stronę Biało-Czerwonych szalę zwycięstwa. Nawrocki nie boi się konsekwentnie stawiać na zawodniczki, w które wierzy, i z którymi wiąże nadzieje na przyszłość.

- Co do czekania tu w Lublinie, ten turniej to olbrzymia okazja do zbierania doświadczenia przez zawodniczki typu Grejman czy Kurnikowska. Jeżeli ja zacznę je zdejmować po dwóch, trzech piłkach, niestety nie zdobędę ich zaufania, a one stracą tego ducha walki, z którym przystępują do gry. Dla nas Final Four to nie tylko walka o zwycięstwo. To również walka o to, żeby mieć nowe dziewczyny, które uzupełnią tę główną reprezentację Polski. To jest jeden z bardzo ważnych dla nas celów - wyjaśnił były szkoleniowiec PGE Skry Bełchatów.

Jacek Nawrocki już na początku pracu z kadrą ma wiele powodów do radości Jacek Nawrocki już na początku pracu z kadrą ma wiele powodów do radości
Mimo wielu zastrzeżeń wyniki bronią wybory selekcjonera. Sam Nawrocki widzi zresztą pozytywne następstwa swoich decyzji. - Efekty widać wyraźnie. Pokazały to turnieje rozgrywane w Ameryce Południowej, gdzie dziewczyny z meczu na mecz czuły się coraz pewniej. Abstrahuję od zmęczenia, od tego, że nie trenujemy i dużo gramy, ale samo czucie boiska i pewność siebie idą do góry, a to w przypadku reprezentacji Polski kobiet jest bardzo ważne, bo szukamy nowej jakości i nowych zawodniczek, które mogą tę kadrę wzmocnić. Czasami trzeba popatrzeć na ich umiejętności, na to, czym dysponują. Nie zawsze są to działania standardowe
- zaznaczył nasz rozmówca.

Choć Biało-Czerwone bardzo chcą awansować do najlepszej dwunastki rozgrywek, World Grand Prix jest dla reprezentacji Polski poligonem doświadczalnym. Dlatego w Lublinie zabrakło kilku doświadczonych zawodniczek, a okazję gry otrzymują dziewczyny, które mają szansę w przyszłości stanowić o sile kadry. - W tej grupie widzę kilka dziewczyn, które naprawdę mogą pomóc głównej reprezentacji i przy udziale tych doświadczonych siatkarek mogą się znakomicie rozwijać. To jest dla nas dzisiaj bardzo ważne - wyjaśnił Nawrocki.

Jacek Nawrocki: Finał będzie kapitalnym doświadczeniem

Czy uważasz, że Jacek Nawrocki będzie w stanie zbudować silną reprezentację Polski kobiet?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (5):

  • rr778 Zgłoś komentarz
    EFEKTY pracy Nawrockiego widać wyraźnie. JESTESMY CORAZ BLIZEJ DNA !! Pora pogonić wuefiste do szkoły (1 września już niedaleko) i zatrudnić porządnego trenera z wizja i doświadczeniem.
    Czytaj całość
    Im szybciej Papke to zrozumie tym wieksza szansa na uratowanie czegokolwiek.
    • Kazimierz Figiel Zgłoś komentarz
      Nawrocki nie boi się konsekwentnie stawiać na zawodniczki, w które wierzy, i z którymi wiąże nadzieje na przyszłość..... Przykładem na prawdomówność słów pana jacka jest Zuza
      Czytaj całość
      Efimienko, która po parkiecie porusza się jak łania w ciąży, a wyskok ma taki jak panienka której do nóg uwiązali czołg...... Jeśli do tego jest chyba trochę niedowidząca, bo po wystawie Wołosz z reguły nie jest w stanie trafić i uderzyć w piłkę- tylko ją gdzieś tam pazurkami zahacza, no to mamy pełny obraz "nadziei na przyszłość" .
      • krytyk Zgłoś komentarz
        A te zawodniczki które oglądają mecz z ławki i nie otrzymały od pana szansy na pewno będą bardzo mocne psychicznie.Tak więc mówiąc jedno zaprzecza pan drugiemu, bo te które grają
        Czytaj całość
        słabo i nie są zmieniane będą mocne psychicznie a te na ławie będą mocne psychicznie.To co pan mówi na czasach to jest w stylu Serwińskiego ma pan motywować do lepszej gry a pan im mówi z czego tracą punkty.Taka metoda wielu dobrych efektów nie przyniesie.
        • MWflower Zgłoś komentarz
          Nikt nie mówi o zmianach po jednym,dwóch błędach.ale kiedy traci się 10 pkt z rzędu,to trzeba reagować.Wbrew pozorom trzymanie składu na siłę,gdy tak długo nie idzie nie wpływa na
          Czytaj całość
          morale,a zmiana nie powoduje utraty wiary.
          • niania Zgłoś komentarz
            Życzę mu dobrych działań,chociaż w czasie przerw niewiele mądrych słów mówi, jakby nie wiedział co ma powiedzieć.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×
            Sport na ×