KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Impel Wrocław - PTPS Piła: Pilanki postraszyły wrocławskie gwiazdy!

Dopiero tie-break rozstrzygnął mecz Impela Wrocław z PTPS-em Piła. Faworyzowane zawodniczki Jacka Grabowskiego musiały się sporo namęczyć, aby pokonać rywalki. Impel ostatecznie zwyciężył jednak 3:2.

Artur Długosz
Artur Długosz
WP SportoweFakty / Paweł Piotrowski

Meczem z PTPS-em zawodniczki Impela miały się przełamać. Problem jednak w tym, że pilanki ograły już w tym sezonie BKS Aluprof Profi Credit Bielsko-Biała i Polski Cukier Muszyniankę Enea Muszyna. Wrocławski zespół chcąc jednak po raz kolejny udowodnić wszystkim, że w tym sezonie mierzy wysoko, po słabszym początku środowego spotkania szybko złapał właściwy rytm i po kilku minutach prowadził już 9:5.

W dalszej fazie tego seta Impelki tylko potwierdzały swoją wyższość nad rywalkami. Po trzecim z rzędu bloku Moniki Ptak wrocławianki prowadziły 14:7. Następnie bezpośrednio z zagrywki kolejny punkt dołożyła Katarzyna Skowrońska-Dolata. Dolnoślązaczki do końca tej odsłony spotkania nie zwolniły już tempa i pewnie zwyciężyły 25:14!

Początek drugiego seta był wyrównany, ale już na pierwszą przerwę techniczną Impelki zeszły z przewagą czterech punktów. Ambitne pilanki nie zamierzały się jednak poddać i chwilę później same prowadziły już 13:9. To tylko rozzłościło wrocławianki, które szybko nadrobiły stratę. Następnie po prawdziwej bombie Skowrońskiej-Dolaty na prawej stronie Impel prowadził już 17:14. Mimo nerwowej końcówki ostatecznie w tym secie Impel zwyciężył 25:23.

W trzecią partię lepiej weszły siatkarki PTPS-u, które skorzystały z błędów Kristin Hildebrand. Tak dobry początek pilanek nie był dziełem przypadku, bo te w kolejnych minutach dalej sumiennie punktowały i prowadziły już nawet 11:5. Podopieczne Jacka Grabowskiego musiały gonić wynik i pomału odrabiały stratę. Gdy przewaga przyjezdnych stopniała do zaledwie jednego punktu (17:18), o czas poprosił Nicola Vettori. Rady od szkoleniowca okazały się skuteczne, bo po krótkiej przerwie zawodniczki z Wielkopolski znów odskoczyły na kilka oczek.

To jednak nie podłamało wrocławianek, a sprawy w swoje ręce wzięły Katarzyna Skowrońska-Dolata i Agnieszka Kąkolewska. Tym razem jednak końcówka seta nie potoczyła się po myśli Impela. W decydującej akcji Carolina Costagrande została wrzucona na podwójny blok i nie dała rady się przebić. Rozpaczliwa obrona Agaty Sawickiej nie pomogła - PTPS Piła w tym secie zwyciężył 25:23. I Wielkopolanki wcale nie zamierzały się w tym zadowolić.

Początek kolejnej odsłony znów toczył się bowiem pod ich dyktando. Pilanki od początku wypracowały sobie kilka oczek przewagi i trzymały wrocławianki na dystans. Przy stanie 6:11 trener Jacek Grabowski nie wytrzymał. Po kolejnym błędzie odbicia Milena Radecka zastąpiła Grykę. To nie odmieniło jednak gry wrocławianek, które tego seta przegrały 19:25.

O wszystkim zadecydował więc tie-break. Tę prawdziwą wojnę nerwów wygrał zespół Impela, a kolejny już raz w tym sezonie Katarzyna Skowrońska-Dolata uratowała drużynę ze stolicy Dolnego Śląska. Jej kapitalny atak dał gospodyniom upragnione zwycięstwo.

Impel Wrocław - PTPS Piła 3:2 (25:14, 25:23, 23:25, 19:25, 15:13)

Impel: Ptak, Kąkolewska, Gryka, Hildebrand, Skowrońska-Dolata, Costagrande, Sawicka (libero) oraz Durr (libero), Piśla, Kossanjowa, Sikorska, Radecka.

PTPS: Skorupa, Kwiatkowska, Sobczak, Babicz, Wilk, Leggs, Pauliukowskaja (libero), Markiewicz, Urban.

MVP: Carolina Costagrande (Impel)

500 dni temu Polacy zostali mistrzami świata
Czy Impel Wrocław powalczy w tym sezonie mistrzostwo Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (4)
  • Kajetan Markus Zgłoś komentarz
    Dziewczyny rozegrały zaciekły mecz do końca widać przygotowanie przeciwniczek Impela. Wrocławianki grają do końca i to się im chwali. Widać drogę jaką przeszły dzięki sponsorowi ku
    Czytaj całość
    sile zespołu gwiazd
    • cancro Zgłoś komentarz
      Panie prezesie Grabowski! Kiepełkę do biznesu to może pan i ma, ale z trenerką daj pan sobie spokój! Inni trenerzy mają ze sobą jakieś deseczki, coś tam swoim zawodniczkom rysują,
      Czytaj całość
      tłumaczą, a pan tylko rękami wachlujesz. Co pan do nich mówi w czasie przerw? Bo jeśli takie dyrdymały jak w Sopocie, to wiem czemu drużyna gwiazd tak gra! Po kiego licha zabrał pan na mecz Aśkę Kaczor? Dlaczego nie weszła choćby za beznadziejną Costagrande? Gorzej by nie zagrała! Dlaczego trzymał pan na boisku Kaśkę Skowrońską przez pięć setów! I co do diaska chce pan osiągnąć, co chwilę zmieniając między sobą nasze libero!? To nie one grały źle! Do wymiany są Costagrande i Hildebrandt. I to na zawsze! Do tej pory broniłem Kąkolewskiej, ale po dzisiejszym meczu dochodzę do wniosku, że należy ją odesłać do siatkarskiej szkółki. Słabo broni, bo jest wysoka. Słabo rozgrywa, a właściwie wystawia, bo nie od tego jest. Ale trzeci rok w lidze i nie potrafi porządnie uderzyć, mija się z piłką, skacze nie w tempo, spóźnia się do bloku lub w ogóle nie skacze! Toż to elementarne umiejętności siatkarskie! No ale jednak popis dnia należał do naszych rozgrywających. Ile "podwójnych" gwizdnął im sędzia? Sześć (6)! A Pilankom? Jedną (1)! Na zakończenie dodam, że mecz był przyjemny dla oka. Głównie za sprawą Pilanek, choć każda z nich jest niższa o głowę od każdej z Impelek, a trener kadry narodowej chyba nawet nie wie, że jest taki klub w lidze.
      Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
      ×
      Sport na ×