WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

ME 2017 w siatkówce: Andra Giani znów w finale. "Z przyjemnością patrzę na ich grę"

Włoski trener drugi raz z rzędu doprowadził swoją drużynę do finału mistrzostw Europy. Szkoleniowiec po półfinale był niezwykle zadowolony, bo jego zespół zwyciężył, mimo że przegrywał już 0:2. O wygranej miała zadecydować zespołowość.
Nicole Makarewicz
Nicole Makarewicz
WP SportoweFakty / Kacper Kolenda / Na zdjęciu: Andrea Giani

Po dwóch partiach nic nie wskazywało na to, że drużyna Andrei Gianiego znajdzie się w finale. - W pierwszych dwóch setach w ogóle nie broniliśmy ataków przeciwników, a to niezwykle ważna część naszego systemu - stwierdził szkoleniowiec. Niemcy grali słabo, ale Włoch wiedział jak zmotywować swoich graczy w czasie przerwy między partiami.

- Prosiłem chłopaków żeby zaufali naszemu systemowi. Chciałem żeby po słabym przyjęciu przyjmujący zaczęli atakować bardziej technicznie, kiwali. Oczywiście prosiłem też o wywarcie większej presji na rywali w polu serwisowym. Nie obchodziło mnie to, że moi zawodnicy ryzykując zagrywką popełniali błędy, prosiłem żeby nadal próbowali mocno serwować. W końcu się to opłaciło - zdradził trener.

Rzeczywiście odbudowa gry reprezentacji Niemiec zaczęła się, gdy Lukas Kampa posłał w stronę przeciwników serię dobrych zagrywek. Później Serbowie zaczęli popełniać coraz więcej błędów, a nasi sąsiedzi grali skuteczniej w ofensywie.

- To był niesamowity mecz, ponieważ przegrywaliśmy już 0:2. W drugim secie graliśmy fatalnie. Ale ważne jest to, że chłopaki wciąż wierzyli w naszą taktykę. Wygraliśmy tyle meczów w tym turnieju, ponieważ pracowaliśmy nad tym, by nawet przy problemach realizować nasze cele taktyczne. Powróciliśmy do meczu dzięki zagrywce i atakom - stwierdził trener.

ZOBACZ WIDEO: Bartosz Kurek: Wszystkie ręce na pokład. Zacznijmy od dzisiaj

Co ciekawe, w kluczowych momentach najważniejszej roli w ataku nie odgrywał lider drużyny Georg Grozer. - Myślę, że na tak wysokim poziomie nie jest ważny jeden gracz, tylko to jak radzi sobie cała drużyna. Na przykład Hirsch wszedł na boisko w tie-breaku i wniósł pozytywne elementy to gry. To ważne żeby wszyscy pracowali na sukces, a nie tylko Grozer, Kampa, Fromm. Wyszło nam świetnie, dzięki zaangażowaniu całego zespołu znacznie poprawiliśmy poziom naszej gry. Z przyjemnością patrzę jak gra moja drużyna - mówił dumny trener.

Czy to błąd, że PZPS nie zatrudnił Andrei Gianiego na stanowisku trenera reprezentacji Polski?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (0):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×