Kokpit Kibice

Michał Potera: Czułem się zszokowany, ale strasznie szczęśliwy

W wieku zaledwie 21 lat ma za sobą debiut w kadrze B reprezentacji Polski oraz udział w tegorocznej Uniwersjadzie w Belgradzie. Przez cały poprzedni sezon zbierał szlify grając w jednej drużynie z Rafałem Legieniem i Piotrem Gabrychem. Będący u progu swojej siatkarskiej kariery, młody libero Michał Potera rozmawiał z portalem SportoweFakty.pl.
Jacek Konsek
Jacek Konsek

21-letni Michał Potera był jednym z najmłodszych siatkarzy kadry Polski podczas tegorocznej Uniwersjady w Belgradzie. Młody libero, który występował na serbskim turnieju jako przyjmujący, na co dzień reprezentuje barwy MKS MOS Interpromex Będzin. Klub ten w zeszłym sezonie rywalizował na zapleczu PlusLigi, lecz niespodziewanie spadł do niższej klasy rozgrywkowej.

- Uniwersjadę wspominam bardzo pozytywnie. Była to największa impreza sportowa w jakiej uczestniczyłem. Serbowie przygotowali bardzo dobre warunki zarówno mieszkalne jak i logistyczne oraz sportowe. A to nie lada zadanie przygotować to dla 10000 osób. Na każdy trening, mecz mieliśmy eskortę policyjną oraz specjalnie przygotowane pasy na większych drogach. Poznałem wielu ciekawych ludzi z różnych zakątków świata - powiedział Potera w rozmowie z portalem SportoweFakty.pl.

Reprezentacja prowadzona przez Grzegorza Wagnera zajęła ostatecznie 7. miejsce, choć początkowo wydawało się, że "biało-czerwonych" stać nawet na grę o medale. O wszystkim zadecydował jednak przegrany mecz w grupie z Czechami. Porażka w tym meczu skazała nasz zespół na grę z fenomenalną Brazylią w ćwierćfinale. - Na pewno siódmego miejsca nie można nazwać sukcesem. Gdyby inaczej potoczył się grupowy mecz z Czechami czwórka byłaby w zasięgu ręki. Niestety, taki jest sport, jednak uważam że jako drużyna graliśmy na całkiem niezłym poziomie. Trener również był zadowolony z naszej postawy - oceniał młody libero.

Potera w Belgradzie był jedynie zmiennikiem i nie grał zbyt wiele, choć po całym turnieju nie krył zadowolenia z powołania do kadry i gry pod okiem trenera Wagnera. - Czułem się zszokowany, ale strasznie szczęśliwy, że trener postawił na mnie, oraz że będę miał okazję trenować pod okiem jednego z najlepszych fachowców w tym sporcie - przyznał.

Cenne doświadczenie, które zebrał 21-latek powinno zaprocentować w zbliżającym się sezonie. Niestety jego klub rozpocznie rywalizację w drugiej lidze. Na początku sezonu 2008/2009 drużyna z Będzina przez kilka tygodni była nawet w ścisłym czubie 1. ligi. - Niestety, nie udało się podstawowe założenie, czyli utrzymanie się na zapleczu ekstraklasy. Po pierwszych trzech wygranych meczach apetyty wzrosły, ale szybko okazało się, że jesteśmy jeszcze zbyt mało doświadczonym zespołem, aczkolwiek nie zabrakło dużo do utrzymania. Dwa punkty więcej i bylibyśmy w bezpiecznej szóstce - wspominał.

W ekipie z Będzina pierwsze skrzypce mieli grać niezwykle doświadczeni i rutynowani przyjmujący Rafał Legień oraz Piotr Gabrych. Obaj to niegdysiejsi mistrzowie Polski i kolekcjonerzy wielu innych tytułów. Obaj występowali na parkiecie wraz z młodym Poterą. - Na początku czułem się trochę przygaszony, w końcu to bardzo znani i utytułowani gracze, jednak dość szybko się przełamałem i starałem się pokazać również przed nimi z jak najlepszej strony. Szczególnie obecność Rafała Legienia na boisku bardzo mi pomagała, on również grał na mojej pozycji przez wiele lat i starał się udzielać mi różnych wskazówek. Głowie dotyczyły one ustawienia w obronie i taktyki - dodał libero z Będzina.

Potera pochodzi z Rybnika - miasta, które wychowało wielu znanych i bardzo solidnych siatkarzy. Wystarczy wspomnieć chociażby Pawła Ruska i Sebastiana Pęcherza z Jastrzębskiego Węgla czy Mariusza Prudla, jednego z najlepszych siatkarzy plażowych w naszym kraju. Niestety klub z tego śląskiego miasta nie potrafi zaistnieć w ligowych rozgrywkach. Po rocznej grze w drugiej lidze, TS Volley Rybnik powrócił na trzecioligowy front. - Na pewno nie można uzasadniać tego spadku brakiem doświadczenia i ogrania. Rybnik grał falami - przegrywał po kilka meczów z rzędu, żeby następne parę wygrać. Byłem na trzech lub czterech meczach TS Volley i bardzo podobała mi się gra rybniczan. Rozgrywający Łukasz Lip grał bardzo szybko oraz skutecznie. Niestety na ostatnie mecze o utrzymanie z Rzeszowem drużyna z Podkarpacia wzmocniła się zawodnikami z pierwszej drużyny i dzięki temu pokonała Volley, chociaż mecz w Rybniku gospodarze przegrali własnymi błędami. Mieli rzeszowian "na widelcu", jednak nie udało się wygrać - zakończył Potera.

Polub Siatkówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×