Kto sypie piach w szprychy, czyli warszawski tydzień wielkiego tenisa

Zdjęcie okładkowe artykułu:
zdjęcie autora artykułu

Przez cały rok kibice tenisa w stolicy przesiadują przed telewizorami, bo tylko w ten sposób mogą podziwiać w akcji polskie i zagraniczne gwiazdy. A tu masz! Przez najbliższy tydzień gwiazdy będzie można spotkać na ulicy. A jak nie tam, to na pewno na dwóch reprezentacyjnych tenisowych kortach. Trzeci tydzień maja 2010 roku przejdzie chyba do historii "białego sportu" w Warszawie.

O tym, że na kortach warszawskiej Legii będziemy gościć najlepsze tenisistki świata z Karoliną Woźniacką na czele, już pisaliśmy. O tym, że w stolicy nie zagrają siostry Radwańskie, też. Ale nikt się nie spodziewał, że gwiazdy pojawią się także na kortach Warszawianki. Kortach, które jeszcze trzy lata temu gościły turniej WTA, kortach, gdzie podziwiano grę Venus Williams czy naszej Agnieszki Radwańskiej.

Teraz panie zagrają dwa kilometry bliżej centrum, a na Warszawiance pojawią się... panowie. Tak, tak, to nie żadna pomyłka! Dokładnie w połowie turnieju Polsat Warsaw Open, przy ulicy Merliniego 9 zaprezentuje się widzom i sponsorom nasz eksportowy debel Mariusz Fyrstenberg i Marcin Matkowski. Obaj panowie wezmą udział w tenisowej zabawie pod nazwą Siemens varioExpert Cup. - To zwykły zbieg okoliczności. Firma Siemens sponsoruje naszych deblistów i już dawno chciała zorganizować imprezę z ich udziałem. Planowaliśmy ją na marzec i miała się odbyć w podwarszawskim Piasecznie. Niestety, zawodnicy mają bardzo napięty kalendarz startów i mogli w stolicy pojawić się dopiero 20 maja: stąd taki termin naszego turnieju. W żaden sposób nie chcemy konkurować z zawodami pań na kortach Legii - powiedziała nam Dorota Ciszek, z biura prasowego turnieju.

Będzie to raczej doskonała zabawa dla widzów i startujących graczy niż gra o wielkie pieniądze. - W turnieju wystartują aż 22 pary, które będą reprezentowały różne środowiska. Już mamy zgłoszenia takich gwiazd jak Alicja Resich-Modlińska, Urszula Dudziak czy Mariusz Czerkawski. Zagrają też biznesmeni, a nagrodą dla najlepszych będzie możliwość zmierzenia się na korcie centralnym z mistrzami - zapowiedziała Dorota Ciszek.

Przy ulicy Merliniego będzie też wiele niespodzianek dla widzów, którzy zobaczą na przykład pojedynek singlowy "Frytki" z "Matką", albo nie mniej ciekawe mecze 22-letniego finalisty juniorskiego Wimbledonu z roku 2006, Marcina Gawrona i 14-letniego Philipa Greska, który urodził się w Warszawie, ma polskie i amerykańskie obywatelstwo i jest jednym z największych talentów naszego tenisa. Ten mierzący 193 centymetry, zawsze uśmiechnięty chłopak, już przeszedł cykl szkoleniowy w słynnej Akademii Nicka Bolettieriego, wrócił do kraju i trenuje pod okiem Mario Trnovskiego właśnie na Warszawiance. Fachowcy wróżą mu ogromną przyszłość.

Gawron, Gresk, Matkowski i Fyrstenberg stworzyli właśnie tenisowy Siemens Team, a debliści będą w tym towarzystwie występować w roli doradców i starszych kolegów. Turniej Siemens Cup rozpocznie się w czwartek 20 maja o godz. 16.30, a mecze rozgrywane będą na siedmiu kortach. Finałowe starcie zaplanowano na godz. 20.30. - Zapraszamy wszystkich. Tym bardziej, że to nic nie kosztuje, bo dla widzów mamy kolejną niespodziankę, wstęp wolny - informują organizatorzy.

Na Warszawiance Matkowski będzie próbował ograć Fyrstenberga, a w tym samym czasie, na kortach Legii, kończyć się będą pojedynki ćwierćfinałowe Polsat Warsaw Open. Stawka będzie jednak zupełnie inna, a pula nagród też niezła - 600 tysięcy dolarów do podziału. Przypomnijmy więc kto będzie walczył o pieniądze i punkty do rankingu WTA. Z jedynką rozstawiono Woźniacką, numer dwa to piękna Rosjanka Jelena Dementiewa, trojkę otrzymała Francuzka Marion Bartoli, która już jest w Warszawie. Dwie z czerech dzikich kart organizatorzy przeznaczyli dla jedynych Polek w turnieju głównym czyli Marty Domachowskiej i młodej Katarzyny Piter.

Kolejne dwie dzikie karty są w dyspozycji WTA i zostaną przyznane tuż przed turniejem. Prawdopodobnie otrzymają je przegrane z turnieju w Madrycie, a to gwiazdy nie byle jakie. Stała bywalczyni naszych kortów Swietłana Kuźniecowa, była mistrzyni J&S Cup Justine Henin. A może w stolicy zobaczymy inne wielkie tenisistki?

Na pewno nie zagra na kortach Legii Agnieszka Radwańska. Nasza najlepsza tenisistka przegrała w drugiej rundzie zawodów w Madrycie z Patty Schnyder, ale jak powiedział jej ojciec rok temu: - Dopóki dyrektorem Warsaw Open będzie Stefan Makarczyk, Agnieszka nie wyjdzie tu na kort. Nie znaczy to, że nie będzie jej w stolicy. W środę, 19 maja ma zaplanowaną konferencję prasową, na której będzie promować jednego ze swoich sponsorów. Czy zajrzy też na ulicę Myśliwiecką? Trudno powiedzieć.

Jak widać trzeci tydzień maja upłynie w Warszawie pod znakiem wielkiego tenisa. Trzeba jednak zapytać, czy nie dało się uniknąć takiego nagromadzenia imprez? A może niektórzy nie chcą, by turniej na kortach Legii wypadł okazale i próbują sypać piasek w szprychy roweru dyrektora Stefana Makarczyka? Takie głosy też słyszeliśmy. Uważamy jednak, że to tylko zwykły zbieg terminów i brak koordynacji. Ciekawe co w tej sytuacji zrobią kibice?

Źródło artykułu: