KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Finały ATP World Tour: Federer przemógł Murraya, zagra o siódmy tytuł

Roger Federer wydobył się tarapatów w pojedynku z Andym Murrayem i pokonał Szkota 7:6(5), 6:2. Szwajcar po raz ósmy zagra o tytuł w Finałach ATP World Tour.
Robert Pałuba
Robert Pałuba

Niedzielna konfrontacja Rogera Federera i Andy Murray była już 19. pojedynkiem tych tenisistów. W dotychczasowych konfrontacjach dziesięciokrotnie górą był Szkot, ale to Szwajcar legitymował się lepszym bilansem na kortach halowych (trzy zwycięstwa i dwie porażki).

Pojedynek rozpoczął się niezwykle niepomyślnie dla Federera. Psując proste piłki i popełniając mnóstwo błędów, głównie wynikających ze spóźnienia do piłek i słabej pracy nóg, Szwajcar oddał serwis już w pierwszym gemie spotkania i aż do stanu 2:4 praktycznie nie istniał na korcie. W siódmym gemie Murray zaprosił Federera do gry, niewymuszonymi błędami dając Szwajcarowi szansę na przełamanie. Ten nie czekał długo i znakomitym forhendem po linii w sam narożnik wypracował breaka powrotnego.

Przełamanie było dla Szwajcara sygnałem do ataku. Znacznie pewniej grający bez kłopotów utrzymał własne podanie do końca partii, o której losach decydował tie break. W nim Federer fatalnie zepsuł bekhend, który poleciał w trybuny i Murray prowadził 3-1, ale znakomita ofensywa dała mu breaka powrotnego na 3-3. Wysokiej klasy gra w defensywnie pozwoliła Szwajcarowi na wywalczenie dwóch setboli przy stanie 5-4, kończąc seta dobrym serwisem.

Set drugi to już dominacja 17-krotnego mistrza turniejów wielkoszlemowych. Losy pojedynku rozstrzygnęły się już w trzecim gemie, w którym Murray stracił podanie, mimo prowadzenia 40-0. Dwa bardzo słabe dropszoty i niewymuszone błędy, połączone z agresywną grą Szwajcara zakończyły się przełamaniem na korzyść bazylejczyka. Ten nie dał już sobie wydrzeć z rąk prowadzenia, przełamując Szkota ponownie przy stanie 4:2, a cudowne minięcie Federera z bekhendu przy break poincie było ozdobą pojedynku.

Dla Rogera Federera poniedziałkowy finał będzie już ósmym meczem o tytuł w Finałach ATP Wrold Tour. Szwajcar wygrał poprzednie dwie edycje londyńskiej imprezy (wcześniej dwukrotnie triumfował w Houston i Szanghaju) i powalczy o siódmy tytuł w sezonie (w jedenastym finale).

Finały ATP World Tour, Londyn (Wielka Brytania)
Tour Championships, kort twardy w hali, pula nagród 5,5 mln funtów
niedziela, 11 listopada

półfinał:

Gra pojedyncza:

Roger Federer (Szwajcaria, 2) - Andy Murray (Wielka Brytania, 3) 7:6(5), 6:2

Gra podwójna:

Marcel Granollers (Hiszpania, 6) / Marc López (Hiszpania, 6) - Jonathan Marray (Wielka Brytania, 8) / Frederik Nielsen (Dania, 8) 6:4, 6:3

Tabele i wyniki Finałów ATP World Tour

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (29)
  • wislok Zgłoś komentarz
    Dla mnie sprawa jest prosta- Murray sięgnął po pierwszy Wielki Szlem, dołożył Igrzyska ta współpraca wychodzi mu na dobre. Federer wczoraj wygrał bo był lepsze,a Murray nie mógł
    Czytaj całość
    pozbierać się po pierwszym secie.
    • TomaszJ Zgłoś komentarz
      tywny
      • vamos Zgłoś komentarz
        Załamka Murej. Co on odwalił w pierwszym secie? Nie ma to jak podarować breaka rywalowi, który słania się na korcie. No brawo!
        • Fabulous_Killjoy Zgłoś komentarz
          A mnie jest teraz w sumie wszystko jedno, kto wygra. Lubię i szanuję obu panów, choć zdecydowanie bardziej cieszyłabym się ze zwycięstwa Andy'ego lub Juana Martina.
          • tomasf33 Zgłoś komentarz
            W jutrzejszym finale mam nadzieję,że wygra Federer.Zapowiada się ciekawy mecz
            • Armandoł Zgłoś komentarz
              no to poproszę o tytuł dla Novaka!
              • Armandoł Zgłoś komentarz
                :(
                • Fabulous_Killjoy Zgłoś komentarz
                  Nie ukrywam, że jestem bardzo zawiedziona występem Murray'a. W sumie to zaczynam się zastanawiać, czy ta współpraca z Lendlem jest dobra. Może źle to ujęłam, bo są z niej na pewno
                  Czytaj całość
                  duże korzyści, ale...zaczynam dostrzegać i wady. Na pewno pozytywne jest to, że pod okiem tej żywej legendy Andy wreszcie stawił czoła swoim demonom- wygrał Wielkiego Szlema i na dokładkę zgarnął olimpijskie złoto. Ale poza tymi- jakby nie patrzeć ogromnymi sukcesami- cały jego sezon wypada naprawdę średnio. We wszystkich mniejszych turniejach bardzo przeciętne wyniki( poza Brisbane na początku sezonu), nie sposób też nie wspomnieć o ostatniej wpadce z Jerzykiem. Te rozważania nie zmieniają jednak faktu, że dziś, w ważnej imprezie, zawiódł jak za starych, przedlendlowskich czasów. Wszyscy wiemy, że może pokonać Federera. Zrobił to już dziesięć razy, ostatnio w pamiętnym spotkaniu o prestiż w Londynie. Bez ikry, bez głowy. Ogromne rozczarowanie.
                  • TomaszJ Zgłoś komentarz
                    Muzza , why?
                    • vamos Zgłoś komentarz
                      Well done Muzza.
                      • RvR Zgłoś komentarz
                        Well done Muzza.
                        • Sargon87 Zgłoś komentarz
                          No cóż, na zachodzie bez zmian... ;)
                          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                          ×
                          Sport na ×