KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

WTA Seul: Agnieszka Radwańska nie obroni tytułu, Lepchenko poza zasięgiem

Agnieszka Radwańska nie obroni wywalczonego przed rokiem w Seulu tytułu. Mdła gra polskiej tenisistki nie wystarczyła na zmotywowaną Amerykankę, Varvarę Lepchenko.
Piotr Wróbel
Piotr Wróbel

Marzenia Agnieszki Radwańskiej o obronie pierwszego tytułu w karierze trzeba odłożyć do Rogers Cup 2015. Polska tenisistka w fatalnym stylu odpadła z Varvarą Lepchenko i zakończyła swój udział w Kia Korea Open na 1/4 finału. W tym roku Isia przegrała już dwukrotnie z urodzoną w Taszkencie zawodniczką, choć wcześniejsze pięć batalii udało jej się zakończyć z pozytywnym dla siebie skutkiem.


W grze Radwańskiej próżno szukać pozytywów. Słaby i przewidywalny serwis na poziomie trafialności 54 proc. Tylko 13 z 39 wygranych piłek po drugim podaniu, dodatkowo pięć podwójnych błędów. W wymianach nie wyglądało to dobrze - mnóstwo forhendów lądowało na aucie, zaś bekhendów w siatce. To zły znak, że słynąca z regularności tenisistka bała się długich wymian w starciu z poprawną, momentami dobrą rywalką. Trzeba przyznać, że Lepchenko nie grała bardzo dobrze, jedynie korzystała z błędów przeciwniczki i od czasu do czasu ładnie atakowała. Była to trzecia w tym roku porażka Polki, po zwycięstwie w pierwszej partii.

Siódme starcie Radwańskiej i Lepchenko rozpoczęło się od wygranego podania turniejowej "jedynki". Brak skupienia był przyczyną przegrania dwóch gemów z rzędu przez krakowiankę. Wtedy do pracy wzięła się Polka, która wygrała trzy gemy z rzędu, prezentując całkiem przyzwoity tenis. Od tego momentu nastąpiła seria trzech przełamań, która została przerwana przez błędy faworytki. Obie panie spokojnie doprowadziły do 13. gema, główną rolę odegrała dyspozycja nieregularnej Radwańskiej.

Tie breaka pierwszego seta krakowianka rozpoczęła od ładnego podania. Pierwszego mini breaka zagwarantował jej błąd forhendowy przeciwniczki. Takie prowadzenie zupełnie wystarczyłoby, gdyby nasza tenisistka pilnowała swojego serwisu. Tak się jednak nie wydarzyło, kolejny w meczu zepsuty forhend roztrwonił jej przewagę i tylko zły atak Lepchenko, pozwolił na zmianę stron przy wyniku 4-2. Gem błędów trwał dalej. Skorzystała na tym turniejowa "jedynka", która od stanu 5-4 wykorzystała dwa niewymuszone błędy Amerykanki, w tym jeden po ładnie przeprowadzonej akcji. Dla obu tenisistek był to ciężki set, trwające 59 minut widowisko nie obfitowało w gro pięknych akcji, a raczej niedociągnięć.

Kolejną partię spokojnie rozpoczęła Radwańska. W tym roku przegrała tylko dwa spotkania po wygraniu pierwszego seta, więc jej fani mogli z mniejszym stresem obserwować wydarzenia na korcie. Już pierwszy gem przyniósł przełamanie dla zeszłorocznej mistrzyni, która czekała na błędy Lepchenko. Te pojawiały się również przy podaniu Polki, dopiero return na 30-15 był piłką kończącą Amerykanki. Godzina zaciętej gry bardzo nadszarpnęła siły i pewność piątej rakiety globu. Złe decyzje dały naszej reprezentantce przewagę, którą w głupi sposób marnowała, wyrzucając co raz to piłki na aut. Oddawanie inicjatywy zostało skarcone i na tablicy pojawił się wynik 7:6(4), 2:1. Zaraz po nim były dwa break pointy, gdyż Polka popełniła drugi podwójny błąd, a Lepchenko szybko dokończyła dzieła. Pojedynek zaczął się od nowa.

To dodało skrzydeł starszej z tenisistek. Przy szansach na prowadzenie zagrała bardzo dobry kros forhendowy. Krakowianka natomiast kierowała piłki we wszelkie możliwe strony, byle nie w pole gry. Tenisistka, która marzy o zwycięstwie wielkoszlemowym nie może przeżywać takich kryzysów na korcie. Końca zapaści nie było widać, Lepchenko miała trzy szanse na prowadzenie 4:2 po niczym innym niż po prezentach od krakowianki. Fatalny atak, kolejny już w meczu, zakończył szóstego gema. Spotkanie było słabym "widowiskiem", Radwańska chciała dać przeciwniczce piątego gema, jednak ta nie wykorzystywała wielkich pomyłek. Co może śmieszyć, lacoste'owskiego gema Polka mogła spokojnie wygrać, ale brak konsekwencji i wyrzucony return przybliżyły to spotkanie do rozstrzygnięcia w trzecim secie. Bardzo szybko krakowianka przegrywała 0-40, musiała bronić piłek setowych. Pomyliła się przy drugiej z nich, pozwalając rywalce na powiększenie serii wygranych z rzędu gemów.

Po 95 minutach tenisistki były gotowe do decydującego seta. Rozpoczął się on szczęśliwym zagraniem po taśmie, które dało punkt piątej rakiecie globu. Dzięki furze zepsutych zagrań Amerykanki, udało się Radwańskiej wygrać pierwszego gema. Kolejne prezenty, w tym wpakowany w siatkę forhend po wysokim zagraniu Polki, dały identyczną sytuację jak w drugim secie, prowadzenie 2:0. Publiczność ożywiła się przy podaniu Lepchenko. Gromkimi brawami nagradzała pomysłowość 28-latki urodzonej w Taszkencie. Grymasząca krakowianka do pracy wzięła się dopiero w czwartym gemie, wygrywając świetną wymianę z głębi kortu. Niestety dwa kolejne błędy, tak regularnej zazwyczaj Isi, odmieniły sytuację. Tak jak w drugiej partii Lepchenko przełamała i serwowała, żeby znów wyjść na prowadzenie. Polka na taki stan rzeczy zareagowała jedynie błędami, wyrzucony bekhend zamienił na tablicy wyników rezultat na 3:2 dla Amerykanki.

Fatalne forhendy w wysoką siatkę i błąd z woleja przybliżyły znacząco Lepchenko do kolejnego w tym roku zwycięstwa nad piątą tenisistką świata. Radwańska opierała się na starych, nieskutecznych schematach, w wymianach prezentowała się gorzej od klasyfikowanej o 38 pozycji niżej rywalki. Bez walki oddała piątego z rzędu gema i była pod ścianą. Nie zachowała wtedy się jak czołowa tenisistka, nie było chłodnej głowy. Pokazał się źle skonstruowany atak i kolejny błąd zza końcowej. Spóźniona do forhendu Radwańska dała rywalce dwie piłki meczowe. Na koniec słaby serwis i Lepchenko skończyła swoją przeciwniczkę, jakby ta była amatorką. Mecz trwał dwie godziny i siedem minut.

Efekty seulskiego turnieju nie wróżą najlepiej na wyniki Radwańskiej w dwóch wielkich turniejach. Kolejna porażka z Lepchenko w tym sezonie, jeszcze niepewna kwalifikacja do turnieju w Singapurze. W świetle ostatnich wydarzeń i gry prezentowanej przez podopieczną Tomasza Wiktorowskiego, nie można podzielać zdania trenera o wielkiej formie Polki, która poniosła 18. w tym roku porażkę.

W najnowszym notowaniu rankingu WTA Radwańska spadnie z piątego na szóste miejsce. Poza Top 5 Polka znajdzie się po raz pierwszy od lutego 2012 roku.

Kia Korea Open, Seul (Korea Południowa)
WTA International, kort twardy, pula nagród 500 tys. dolarów
piątek, 19 września

ćwierćfinał gry pojedynczej:

Varvara Lepchenko (USA, 5) - Agnieszka Radwańska (Polska, 1) 6:7(4), 6:2, 6:2

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (308)
  • crzyjk Zgłoś komentarz
    MC dzięki za blok, nie wiesz jaką zrobiłeś mi tym przyjemność ;) Ps. mam nadzieję, że za tym pójdzie całkowity brak zainteresowania moją skromną osobą. Polecam deklarację Tom_J :P
    • crzyjk Zgłoś komentarz
      Kolejna z wielkich rywalek pożegnana odpada z rywalizacji. Do pełni szczęścia pozostała tylko decyzja See, która zarzeka się.. Ale jak długo? Stanzuk chyba się załamie jak odejdzie
      Czytaj całość
      jeszcze See, bo już nikt nie będzie stał na drodze naszym dziewczynom.. Agnieszka Radwanska 1 godz. · na FB: "It was an honour and pleasure to play against you Li Na and to see your Grand Slam wins! Thank you! ‪#‎LiNaRetired‬ To był dla mnie zaszczyt i przyjemność grać przeciwko Li Na i oglądać jej wielkoszlemowe zwycięstwa. Dziękuję!"
      • Lady Aga Zgłoś komentarz
        Stanzuk, ale przecież jak sam piszesz Aga nie zdzierzy opuszczenia Players Party w Singapurze więc Wiktorowski i Celt wyleca! Osiagniesz swój cel:D
        • stanzuk Zgłoś komentarz
          Kilka dni temu pisałem że jest mało prawdopodobne żeby Radwańska nie pojechała na Masters.Aby tak się stało Agnieszka musiałaby odpadać w pierwszych rundach,a
          Czytaj całość
          Kvitova,Bourchard,Ivanović,Wozniacka i Kerber dzielić między sobą finały i półfinały. I co się dzieje po dwóch pierwszych turniejach,Radwańska wyjeżdża z Seulu praktycznie z pustymi rękami a w Tokio Wozniacka jest już w finale i będzie w nim Kerber albo Ivanović.Jak tak dalej pójdzie to niemożliwe stanie się możliwe. Zwłaszcza że w Wuhan w swoim pierwszym meczu z wypoczętą Venus,Agnieszka w obecnej formie ( Wiktorowski oczywiscie twierdzi że jest w znakomitej ) szansę na wygraną ma raczej mizerną.
          • wislok Zgłoś komentarz
            Co tam Isia, ważni siatkarze:)
            • Lady Aga Zgłoś komentarz
              Maszunia vel Salwo gdzie jesteś? Patrz jaki mam ładny avek, przypomina Ci to coś? :D
              • Lady Aga Zgłoś komentarz
                [quote] Przy każdym bólu głowy nie idziesz do pracy? [/quote] Chciałoby się tak..
                • Lady Aga Zgłoś komentarz
                  [quote] widzimy co Lisicki też wyprawia. [/quote] właśnie wygrała marnie obsadzony Hong Kong - była tam rozstawiona z jedynką i nie zawiodła :DDDD
                  • Maszunia Zgłoś komentarz
                    Czyli rozumiem, że już nawet w Seulu skończyły się kelnerki dla Agi? No tak, w zeszłym roku gromiła Duszwinę, Cabezę Candelę...
                    • justyna7 Zgłoś komentarz
                      obciach
                      • ellemarie Zgłoś komentarz
                        Bardzo rzadko niestety bywa tak, że obie tenisistki są w świetnej formie w jednym czasie :) Ja nie twierdzę, że Agnieszka ma mniejsze umiejętności od Any, bo tak nie jest, ale Ana w
                        Czytaj całość
                        ostatnim czasie zrobiła spore postępy, jej gra jest coraz bardziej urozmaicona, rozwija się, czego o Agnieszce powiedzieć nie można. No i coś jeszcze, ona ma w tym roku dużą radość z gry i to widać jak się nakręca w czasie meczu swoim nieco wkurzającym Ajde :P Ja też mam nadzieję, czekam na takie mecze Agi i wolałabym jednak nie mieć racji, w końcu trzymamy chyba wszyscy za naszą :D
                        • sekup II Zgłoś komentarz
                          Agnieszka Radwańska jest ewenementem który można przyrównać do Wanilii. Kwiat tej orchidei zakwita na 8 godzin ale owoc dojrzewa kilka miesięcy. Gwiazda Radwańskiej rozbłysła jasnym
                          Czytaj całość
                          światłem na krótko i przygasła. Jednak, tak jak ongiś wanilia tak i ona stała się odkryciem dla całego świata. Jeśli ma się stać dla Świata tym czym jest wanilia, wymaga zabiegów, pielęgnacji, dmuchania i chuchania. Agnieszka Radwańska musi dojrzeć nie tylko do wielkich wyników ale i do udźwignięcia wielkiej sławy jaka stanie się jej udziałem. Tego procesu nie da się zmienić ani go skrócić, to reżim któremu musi się podporządkować. Tym, którzy twierdzą że upływający czas odbiera szansę Agnieszce na wygranie Wielkiego Szlema mówię że wypowiadają głupstwa. (Nie da się ich wyprowadzić z tego błędu gdyż głupstwo nie kompromituje, tak uważają.) Nie każdej udaje się wygrać Wielkiego Szlema na progu swej kariery ale i te które wygrały muszą zapłacić cenę tego sukcesu. Wystarczy prześledzić karierę choćby Sereny Williams by się o tym przekonać. Agnieszce Radwańskiej jest pisany inny scenariusz. Czy ten scenariusz jest słuszny? Nie muszę chyba nikogo przekonywać jak bardzo jest słuszny w przypadku wanilii. Jeśli ktoś stwierdzi że nic nie ma piernik do wiatraka to znaczy że nie wie jakimi regułami rządzi się dojście do wybitności. Radwańska jest blisko zakończenia tego procesu i wkrótce wszyscy, nawet prześmiewcy przekonają się jak smakuje sukces Agnieszki Radwańskiej. Polska to dziwny kraj. Od dawna uprawia się tu pomidory, zaadoptowano nawet paprykę a teraz okazuje się, że i wanilia u nas dojrzewa.
                          • Mistrzyni Lady Aga Zgłoś komentarz
                            Panie niżej, nei masz nic ciekawszego do powiedzenia ? :)
                            Zobacz więcej komentarzy (31)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×