WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

ATP Rotterdam: tytuł w 54 minuty. Roger Federer zdeklasował Grigora Dimitrowa w finale

Roger Federer wygrał rozgrywany na kortach twardych w hali turniej ATP World Tour 500 w Rotterdamie. W finale Szwajcar w dwóch setach w 54 minuty pokonał Grigora Dimitrowa.
Marcin Motyka
Marcin Motyka
Getty Images / Mark Kolbe / Na zdjęciu: Roger Federer

Celem, z jakim Roger Federer przyjechał do Rotterdam, był awans do półfinału. Spełnił go w piątek i dzięki temu w poniedziałek po sześciu latach powróci na pierwsze miejsce w rankingu ATP i jako 36-latek zostanie najstarszym liderem klasyfikacji singlistów w historii. Ale na tym nie poprzestał. Tydzień spędzony w Holandii zwieńczył tytułem. W finale pokonał Grigora Dimitrowa, podwyższając na 7-0 bilans bezpośrednich konfrontacji z Bułgarem.

Mecz od początku do końca toczony był pod dyktando Federera. Wprawdzie Dimitrow zaczął z dużą energię i grał ofensywnie, ale gdy w piątym gemie został przełamany, cały entuzjazm pękł niczym bańka mydlana. Od tego momentu Bułgar ani na moment nie zagroził słynniejszemu przeciwnikowi.

Pierwszego seta Federer wygrał 6:2, od stanu 2:2 zdobywając cztery gemy z rzędu. Drugą odsłonę Szwajcar rozpoczął od przełamania po tym, jak przy break poincie Dimitrow trafił z bekhendu w siatkę. Marzenia o triumfie Bułgara ostatecznie zostały rozwiane w piątym gemie drugiej odsłony, kiedy to przy piłce na kolejne przełamanie dla Federera popełnił podwójny błąd serwisowy.

36-latek z Bazylei objął prowadzenie 6:2, 5:1 i wiedział, że żadna siła nie jest w stanie odebrać mu zwycięstwa. Rozluźnił się i zaczął grać niezwykle efektownie. Pojedynek zakończył w mistrzowski sposób, przy meczbolu popisując się akcją serwis-wolej, i po zaledwie 54 minutach mógł wznieść ręce w górę w geście triumfu.

ZOBACZ WIDEO #dziejesiewsporcie: Joanna Jędrzejczyk przedstawiła nowego pupila

- Moim celem był półfinał, a następnie zdobycie tytułu. Zrobiłem to i był to tydzień, którego nigdy nie zapomnę - mówił na ceremonii nagradzania finalistów Federer, dla którego to trzeci tytuł w Rotterdamie (poprzednio zwyciężył w sezonach 2005 i 2012), a łącznie 97. w karierze. Szwajcar pozostaje także niepokonany w 2018 roku (w styczniu wygrał Australian Open), a za triumf w ABN AMRO World Tennis Tournament zainkasował 500 punktów do rankingu i 401,5 tys. euro premii finansowej.

Z kolei Dimitrow, który poniósł siódmą porażkę w 15. w karierze finale w głównym cyklu, na pocieszenie otrzymał 300 "oczek" oraz 196,8 tys. euro.

W finale zmagań gry podwójnej Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut pokonali 2:6, 6:2, 10-7 Olivera Maracha i Mate Pavicia, dla których to pierwsza porażka w sezonie 2018. Tym samym Francuzi zdobyli 11. wspólny tytuł w głównym cyklu. Ogółem Herbert ma w dorobku 12 deblowych mistrzostw, a Mahut - 21.

ABN AMRO World Tennis Tournament, Rotterdam (Holandia)
ATP World Tour 500, kort twardy w hali, pula nagród 1,862 mln euro
niedziela, 18 lutego

finał gry pojedynczej:

Roger Federer (Szwajcaria, 1/WC) - Grigor Dimitrow (Bułgaria, 2) 6:2, 6:2

finał gry podwójnej:

Pierre-Hugues Herbert (Francja, 3) / Nicolas Mahut (Francja, 3) - Oliver Marach (Austria, 2) / Mate Pavić (Chorwacja, 2) 2:6, 6:2, 10-7

Czy w sezonie 2018 Roger Federer zdobędzie 100. tytuł w głównym cyklu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (12):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Starigniter 0
    A co z profesjonalistami do 1968?
    W Tennis Base są 3 "dywizje": open, pro i amat.
    Nie można o nich zapominać. Zupełnie inaczej wyglądałyby dzisiejsze statystyki, gdyby Tildena, Budge'a, Rosewalla czy Lavera nie przenieśli z amatorów do profesjonalistów.
    Swoją drogą zawsze mnie zastanawiało, dlaczego Emerson pozostał amatorem aż do Ery Open...
    Mimo wszystko wydaje mi się, że te rankingi są bardzo dobrze zbalansowane. No bo przecież Laver czy Rosewall muszą być bardzo wysoko, w końcu latami dominowali. Tylko kiedyś to były inne czasy - bardzo dużo trawy, mimo że grali do przewagi dwóch wygranych gemów, to jeszcze byli wstanie grać dużo meczy deblowych. Nie mówiąc już o tym, że np. Vilas w 1977 wziął udział w 31 (!) turniejach i rozgrał 148 (!) spotkań. Dzisiaj to jest po prostu awykonalne.
    Rankingi elo powinny być też prowadzone na każdej nawierzchni osobno, bo właśnie taki Nadaliusz po mączce, na której wszystkich rozpierdzielał (także Novaka, który po hardzie miał wysokie elo) strasznie dużo tych pkt zbierał. A później przychodziła trawa, czyli zupełnie coś innego i od razu duże straty, bo często ponosił porażki z dużo niżej notowanymi rywalami.
    Mówiłem o tym Serbowi, który to prowadzi, ale on twierdzi, że za dużo roboty z tym.
    Kurde, że też chciało ci się liczyć te przewagi rankingowe ; p
    Jeśli chodzi o Szwajcara to po prostu jestem realistą. Cieszę się każdą jego wygraną, bo dobrze jednak wiem, że poważny uraz może go wykreślić ze sportu. Rozegrał mnóstwo meczów, głównie na twardych kortach, czyli tych bardzo obciążających organizm, a na ziemnej nawierzchni 0. Ale z tego co wiem, to chyba jednak trenuje już mniej, ale "lepiej".
    No i mam nadzieję, że nie zagra w Dubaju, szkoda sił na tak małą liczbę pkt. ; ) Niech on się lepiej do tej pokazówki z Sockiem z San Jose szykuje.
    Zdziwiłby cię występ na mączce? Czyli jednak obstawiasz powtórkę z zeszłego roku?
    Ja bym jednak stawiał na Monte Carlo czy Rzym, bo przecież z Miami może szybko odpaść i akurat do Monako. A jeśli Włochy będą dopiero jego 1. przystankiem do i sił na Paryż starczy (tym bardziej, że nie spodziewam się niczego ponad IV rundę).
    Dla mnie Federer może wygrać max 1. turniej - albo Indian Wells albo Miami. Chociaż... Konkurencja wydaje się jeszcze słabasza niż rok temu. Kyrgios ma jakiś uraz, z Nadalem jeszcze nie wiadomo, Cilic zaczął tylko chyba lepiej grać. No i Roger pojechał wtedy do Dubaju zmęczony, a teraz odpoczywa po Rotterdamie, bo w Australii tylko 2 sety stracił, a i tak finał trwał zaledwie 3 godziny - tyle co mecz z Kyrgiosem rok temu w Miami ; )
    No i nie jestem jakiś huraoptymistą, bo to mnie wkurza ogólnie. Staram się być jak najbardziej obiektywny. Ale gadanie niektórych Fedfanów, że Roger może teraz wygrać Roland Garros, albo że jest najstarszym #1 w historii tenisa, albo że zdominował totalnie Dimitrova w Holandii to dla mnie głupoty.
    Dobra, Rogerowi daję 2,5% szansy na wygranie w Paryżu. Zadowolony? ; D
    Dokładnie - Zverev, Thiem i jeszcze kilku innych spokojnie może go na takiej nawierzchni ograć. Albo ktoś niżej notowany doprowadzić do pięciu setów albo coś takiego. A o ograniu Nadala to nawet nie śnię.
    I właśnie - Wimbledon. Tu się zgadzamy w 100% - uważamy, że może wygrać nawet 10 edycji tego turnieju, ale musi mieć czas, żeby odpocząć i przestawić się na trawę.
    Bo uważam, że jeśli szybko i sprawnie przejdzie na tę nawierzchnię, to nawet kombinacja Stuttgart/Halle/Wimbledon nie będzie dla niego bardzo trudna.
    Swoją drogą "wyliczyłem" 20 turniejów, w których Roger ma szansę - powtarzam: na szasnę - zdobyć tytuł. To a propos tego, że on wygrał już 97 turniejów, tak więc rekord 109 Connorsa coraz bliżej.
    Co o tym sądzisz?
    2018:
    1. Indian Wells lub Miami (na pewno nie 2 na raz)
    2. Stuttgart
    3. Halle
    4. Wimbledon
    5. Cincinnati
    6. US Open
    7. Shanghai (najszybszy turniej ATP z 2017)
    8. Basel
    9. Tour Finals
    2019:
    1. Dubai
    2. Stuttgart
    3. Halle
    4. Wimbledon
    5. Cincinnati
    6. Shanghai
    7. Basel
    2020:
    1. Stuttgart
    2. Halle
    3. Olimpiada w Tokio (150% motywacji na ten turniej, dodatkowo mecze grane - chyba - co drugi dzień, i tb w 3. secie)
    4. Cincinnati

    W sumie nie wiem, czy jeszcze w Bazylei w 2020 zagra (kontrakt wygasa w 2019) i nie wiem, czy w AO nie będzie miał jeszcze szansy, bo to najszybszy turniej w ogóle, no ale nie wiem.
    Mam jednak wrażenie, że jeśli zdrowie dopisze i jeżeli Rogerowi zależy, to przebije rekord Jimmy'ego i być może zakończy karierę z np. 111 wygranymi turniejami. Może i nawet ze złotem olimpijskim w singlu ; )

    Kamileki Wszelkie rekordy czy rankingi powinny być tworzone osobno dla Ery Open i dla całej ery wcześniejszej gdzie rozstrzygnięcia miały miejsce na poziomie amatorskim. Rosewall byłby znacznie wyżej w tym rankingu gdyby grał całe życie jako amator. Dlatego osobiście gdybym chciał tworzyć takie rankingi podzieliłbym to na : era amatorów do 1968 roku, a od 1968: era profesjonalistów. I to i tak jest wielki skrót. Bo jest to takie minimum - można historię tenisa i jego czołowych zawodników dzielić na jeszcze więcej czasowych części - samą erę Open można by podzielić na kilka części. Jeśli chodzi o ranikng elo w porównaniu do rankingu Atp to widać np. że Nadal ma 43 tygodni mniej, a Djokovic 36 więcej. Rafa zapewne traci w rankingu elo dlatego, że najwięcej gra się na hardzie i na tej nawierzchni zawsze tracił do Djokovica stąd jego ranking ogólny elo był częściej drugi podczas gdy w ATP utrzymywał pierwsze miejsce. Pewnie w 2017 roku z Federerem było podobnie - Roger w rankingu elo był częściej (a może i cały czas) pierwszy, a Nadal drugi, ale w ATP to Hiszpan był na czele. Ranking elo na pewno lepiej pokazuje moc zawodnika bo w rankingu Atp ktoś może trzymać dłużej pierwsze miejsce grając słabiej dzięki zapasowi punktów - np. Murray prawie przez 8 miesięcy w 2017 był na pierwszym miejscu, a jego gra była fatalna. Wracając do rankingu ATP to powtórzę, że mimo wszystko tygodnie liderowania Rogera wyglądają nieco "skromnie". Nie ma idealnego sposobu liczenia punktów, ale o dominacji zawodnika biorąc zestawienia rankingu ATP świadczy np. jego przewaga nad drugim w rankingu. Sampras kończył 6 razy jako numer jeden, a Roger 5 razy, ale... Co Jeśli pomnożyć przewagę punktową z każdego tygodnia jaką miał lider rankingu nad drugim zawodnikiem ? Byłoby to pracochłonne, ale w zamian dość szybko można obliczyć przewagę uzyskaną nad drugim zawodnikiem na koniec sezonu. Czyli dla Samprasa będą to lata (1993-1998), a dla Federera (2004-2007,2009). Pomnożyłem punkty z rankingu Samprasa o 190 % oraz z rankingu Federera z lat 2004-2007 aby wyrównać ilość punktów do rankingu działającego obecnie (od 2009 roku). I jaka liczba wyszła? Pomimo, że Federer o jeden raz mniej niż Sampras ukończył sezon jako numer jeden to jego suma przewag nad numerem dwa z tych pięciu sezonów wyniosła: 20316 pkt (średnio 4063 pkt przewagi na sezon). Natomiast suma przewag z 6-ciu sezonów Samprasa to 10370 pkt (średnio 1728 pkt na sezon). Myślę, że ten czynnik (przewaga punktowa na koniec sezonu numeru jeden nad numerem dwa) doskonale pokazuje dominację tenisisty. Sampras potrafił jak dotąd o jeden sezon dłużej być najlepszy w stawce, ale Federer gdy kończył rok na jedynce robił to o wiele pewniej. Najmniejsza przewaga Federera nad drugim to rok 2009 - 1345 pkt. U Samprasa w 1995 roku było..146 pkt, 1998 też niewiele - 465 pkt (przeliczyłem te przewagi na obecny system punktowy). Nie doceniasz do końca możliwości Federera. Jeśli nie będzie miał kłopotów zdrowotnych to ma duże szanse wygrać jakiś marcowy Masters. Olbrzymim sukcesem był powrót na jedynkę bo do tego potrzeba było formy przez cały rok. Natomiast zdrowy Fed i wygrywanie pojedynczych turniejów to jeszcze nie cud.. wiek ogranicza go jeśli chodzi o cały sezon właśnie (stąd mówił o ostatniej szansie na jedynkę), ale 36.5 roku to jeszcze nie ta liczba aby Roger nie był zdolny wygrywać pojedynczych turniejów. Sądzę, że taki Wimbledon do 40-tki ma szansę wygrywać, turnieje w hali także. W tym momencie największą przeszkodą dla Rogera jest wyeksploatowany organizm (1394 mecze na koncie i niezliczona ilość godzin treningu) który jest łatwiej podatny na urazy. Jak twierdzi sam Szwajcar: "age is just a number". Do Dubaju Fed na pewno nie pojedzie, bądź spokojny :) Mówię o Madrycie ze względu na najkorzystniejsze warunki czasowe dla dziadka jeśli podjąłby się gry na cegle. Nie mam na myśli jego wyników tam bo faktycznie obie wygrane były szczęśliwe (a w takim Rzymie z kolei był pech i równie dobrze Fed mógł mieć na koncie 1 Rzym i 1 Madryt) ale Monte Carlo albo Rzym może go "skrzywdzić" i naprawdę zdziwiłbym się gdyby tam zagrał. Roger jest arcymistrzem w planowaniu startów i nawet występ na mączce mnie zdziwi, a jeśli już to tylko Madryt i Garros. Także widziałem ultra optymizm Federastów którzy pisali np. o tym, że jeśli Nadal nie będzie w dobrej formie to Roger powinien wystąpić na cegle i wygrać Garrosa, ale jest to lekka paranoja bo Nadal nie jest jedynym problemem na mączce - gdzieś od 2010 roku Roger na cegle może przegrać z dosłownie każdym lepiej grającym zawodnikiem i wystarczy spojrzeć na nazwiska ludzi którzy ograli Feda na mączce w latach 2010-2016. 0,1 % to może ciut za mało, ale szanse na Garrosa dla Rogera są faktycznie iluzoryczne i chyba trzeba być wariackim fanem aby tego nie zauważyć. A ryzyko zajechania organizmu kosztem dużych szans na Wimbledonie całkiem duże. Jeszcze gdyby Roger mógł występami na mączce wspiąć się na szczyt rankingu - a gdy już to uczynił to dobrą decyzją będzie ponowne odpuszczenie całej cegły.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Allez 0
    Kamileki, zrob z tego wpis blogowy!
    Bo az szkoda, zeby taka rzeczowa i wszechstronna analiza utonela w jednym z tysiecy artykulow, do ktorych bedzie trudno komukowliek trafic
    Kamileki Wszelkie rekordy czy rankingi powinny być tworzone osobno dla Ery Open i dla całej ery wcześniejszej gdzie rozstrzygnięcia miały miejsce na poziomie amatorskim. Rosewall byłby znacznie wyżej w tym rankingu gdyby grał całe życie jako amator. Dlatego osobiście gdybym chciał tworzyć takie rankingi podzieliłbym to na : era amatorów do 1968 roku, a od 1968: era profesjonalistów. I to i tak jest wielki skrót. Bo jest to takie minimum - można historię tenisa i jego czołowych zawodników dzielić na jeszcze więcej czasowych części - samą erę Open można by podzielić na kilka części. Jeśli chodzi o ranikng elo w porównaniu do rankingu Atp to widać np. że Nadal ma 43 tygodni mniej, a Djokovic 36 więcej. Rafa zapewne traci w rankingu elo dlatego, że najwięcej gra się na hardzie i na tej nawierzchni zawsze tracił do Djokovica stąd jego ranking ogólny elo był częściej drugi podczas gdy w ATP utrzymywał pierwsze miejsce. Pewnie w 2017 roku z Federerem było podobnie - Roger w rankingu elo był częściej (a może i cały czas) pierwszy, a Nadal drugi, ale w ATP to Hiszpan był na czele. Ranking elo na pewno lepiej pokazuje moc zawodnika bo w rankingu Atp ktoś może trzymać dłużej pierwsze miejsce grając słabiej dzięki zapasowi punktów - np. Murray prawie przez 8 miesięcy w 2017 był na pierwszym miejscu, a jego gra była fatalna. Wracając do rankingu ATP to powtórzę, że mimo wszystko tygodnie liderowania Rogera wyglądają nieco "skromnie". Nie ma idealnego sposobu liczenia punktów, ale o dominacji zawodnika biorąc zestawienia rankingu ATP świadczy np. jego przewaga nad drugim w rankingu. Sampras kończył 6 razy jako numer jeden, a Roger 5 razy, ale... Co Jeśli pomnożyć przewagę punktową z każdego tygodnia jaką miał lider rankingu nad drugim zawodnikiem ? Byłoby to pracochłonne, ale w zamian dość szybko można obliczyć przewagę uzyskaną nad drugim zawodnikiem na koniec sezonu. Czyli dla Samprasa będą to lata (1993-1998), a dla Federera (2004-2007,2009). Pomnożyłem punkty z rankingu Samprasa o 190 % oraz z rankingu Federera z lat 2004-2007 aby wyrównać ilość punktów do rankingu działającego obecnie (od 2009 roku). I jaka liczba wyszła? Pomimo, że Federer o jeden raz mniej niż Sampras ukończył sezon jako numer jeden to jego suma przewag nad numerem dwa z tych pięciu sezonów wyniosła: 20316 pkt (średnio 4063 pkt przewagi na sezon). Natomiast suma przewag z 6-ciu sezonów Samprasa to 10370 pkt (średnio 1728 pkt na sezon). Myślę, że ten czynnik (przewaga punktowa na koniec sezonu numeru jeden nad numerem dwa) doskonale pokazuje dominację tenisisty. Sampras potrafił jak dotąd o jeden sezon dłużej być najlepszy w stawce, ale Federer gdy kończył rok na jedynce robił to o wiele pewniej. Najmniejsza przewaga Federera nad drugim to rok 2009 - 1345 pkt. U Samprasa w 1995 roku było..146 pkt, 1998 też niewiele - 465 pkt (przeliczyłem te przewagi na obecny system punktowy). Nie doceniasz do końca możliwości Federera. Jeśli nie będzie miał kłopotów zdrowotnych to ma duże szanse wygrać jakiś marcowy Masters. Olbrzymim sukcesem był powrót na jedynkę bo do tego potrzeba było formy przez cały rok. Natomiast zdrowy Fed i wygrywanie pojedynczych turniejów to jeszcze nie cud.. wiek ogranicza go jeśli chodzi o cały sezon właśnie (stąd mówił o ostatniej szansie na jedynkę), ale 36.5 roku to jeszcze nie ta liczba aby Roger nie był zdolny wygrywać pojedynczych turniejów. Sądzę, że taki Wimbledon do 40-tki ma szansę wygrywać, turnieje w hali także. W tym momencie największą przeszkodą dla Rogera jest wyeksploatowany organizm (1394 mecze na koncie i niezliczona ilość godzin treningu) który jest łatwiej podatny na urazy. Jak twierdzi sam Szwajcar: "age is just a number". Do Dubaju Fed na pewno nie pojedzie, bądź spokojny :) Mówię o Madrycie ze względu na najkorzystniejsze warunki czasowe dla dziadka jeśli podjąłby się gry na cegle. Nie mam na myśli jego wyników tam bo faktycznie obie wygrane były szczęśliwe (a w takim Rzymie z kolei był pech i równie dobrze Fed mógł mieć na koncie 1 Rzym i 1 Madryt) ale Monte Carlo albo Rzym może go "skrzywdzić" i naprawdę zdziwiłbym się gdyby tam zagrał. Roger jest arcymistrzem w planowaniu startów i nawet występ na mączce mnie zdziwi, a jeśli już to tylko Madryt i Garros. Także widziałem ultra optymizm Federastów którzy pisali np. o tym, że jeśli Nadal nie będzie w dobrej formie to Roger powinien wystąpić na cegle i wygrać Garrosa, ale jest to lekka paranoja bo Nadal nie jest jedynym problemem na mączce - gdzieś od 2010 roku Roger na cegle może przegrać z dosłownie każdym lepiej grającym zawodnikiem i wystarczy spojrzeć na nazwiska ludzi którzy ograli Feda na mączce w latach 2010-2016. 0,1 % to może ciut za mało, ale szanse na Garrosa dla Rogera są faktycznie iluzoryczne i chyba trzeba być wariackim fanem aby tego nie zauważyć. A ryzyko zajechania organizmu kosztem dużych szans na Wimbledonie całkiem duże. Jeszcze gdyby Roger mógł występami na mączce wspiąć się na szczyt rankingu - a gdy już to uczynił to dobrą decyzją będzie ponowne odpuszczenie całej cegły.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Kamileki 0
    Wszelkie rekordy czy rankingi powinny być tworzone osobno dla Ery Open i dla całej ery wcześniejszej gdzie rozstrzygnięcia miały miejsce na poziomie amatorskim. Rosewall byłby znacznie wyżej w tym rankingu gdyby grał całe życie jako amator. Dlatego osobiście gdybym chciał tworzyć takie rankingi podzieliłbym to na : era amatorów do 1968 roku, a od 1968: era profesjonalistów. I to i tak jest wielki skrót. Bo jest to takie minimum - można historię tenisa i jego czołowych zawodników dzielić na jeszcze więcej czasowych części - samą erę Open można by podzielić na kilka części.
    Jeśli chodzi o ranikng elo w porównaniu do rankingu Atp to widać np. że Nadal ma 43 tygodni mniej, a Djokovic 36 więcej. Rafa zapewne traci w rankingu elo dlatego, że najwięcej gra się na hardzie i na tej nawierzchni zawsze tracił do Djokovica stąd jego ranking ogólny elo był częściej drugi podczas gdy w ATP utrzymywał pierwsze miejsce. Pewnie w 2017 roku z Federerem było podobnie - Roger w rankingu
    elo był częściej (a może i cały czas) pierwszy, a Nadal drugi, ale w ATP to Hiszpan był na czele. Ranking elo na pewno lepiej pokazuje moc zawodnika bo w rankingu Atp ktoś może trzymać dłużej pierwsze miejsce grając słabiej dzięki
    zapasowi punktów - np. Murray prawie przez 8 miesięcy w 2017 był na pierwszym miejscu, a jego gra była fatalna.
    Wracając do rankingu ATP to powtórzę, że mimo wszystko tygodnie liderowania Rogera wyglądają nieco "skromnie". Nie ma idealnego sposobu liczenia punktów, ale o dominacji zawodnika biorąc zestawienia rankingu ATP świadczy np. jego przewaga nad drugim w rankingu. Sampras kończył 6 razy jako numer jeden, a Roger 5 razy, ale... Co Jeśli pomnożyć przewagę punktową z każdego tygodnia jaką miał lider rankingu nad drugim zawodnikiem ?
    Byłoby to pracochłonne, ale w zamian dość szybko można obliczyć przewagę uzyskaną nad drugim zawodnikiem na koniec sezonu. Czyli dla Samprasa
    będą to lata (1993-1998), a dla Federera (2004-2007,2009). Pomnożyłem punkty z rankingu Samprasa o 190 % oraz z rankingu Federera z lat 2004-2007 aby wyrównać ilość punktów do rankingu działającego obecnie (od 2009 roku). I jaka liczba wyszła? Pomimo, że Federer o jeden raz mniej niż Sampras ukończył sezon jako numer jeden to jego suma przewag nad numerem dwa z tych pięciu sezonów wyniosła: 20316 pkt (średnio 4063 pkt przewagi na sezon). Natomiast suma przewag z 6-ciu sezonów Samprasa to 10370 pkt (średnio 1728 pkt na sezon). Myślę, że ten czynnik (przewaga
    punktowa na koniec sezonu numeru jeden nad numerem dwa) doskonale pokazuje dominację tenisisty. Sampras potrafił jak dotąd o jeden sezon dłużej być najlepszy w stawce, ale Federer gdy kończył rok na jedynce robił to o wiele pewniej. Najmniejsza przewaga Federera nad drugim to rok 2009 - 1345 pkt. U Samprasa w 1995 roku
    było..146 pkt, 1998 też niewiele - 465 pkt (przeliczyłem te przewagi na obecny system punktowy).
    Nie doceniasz do końca możliwości Federera. Jeśli nie będzie miał kłopotów zdrowotnych to ma duże szanse wygrać jakiś marcowy Masters. Olbrzymim sukcesem był powrót na jedynkę bo do tego potrzeba było formy przez cały rok. Natomiast zdrowy Fed i wygrywanie pojedynczych turniejów to jeszcze nie cud.. wiek
    ogranicza go jeśli chodzi o cały sezon właśnie (stąd mówił o ostatniej szansie na jedynkę), ale 36.5 roku to jeszcze nie ta liczba aby Roger nie był zdolny wygrywać pojedynczych turniejów. Sądzę, że taki Wimbledon do 40-tki ma szansę wygrywać, turnieje w hali także. W tym momencie największą przeszkodą dla Rogera jest wyeksploatowany organizm (1394 mecze na koncie i niezliczona ilość godzin treningu) który jest łatwiej podatny na urazy. Jak twierdzi sam Szwajcar: "age is just
    a number".
    Do Dubaju Fed na pewno nie pojedzie, bądź spokojny :) Mówię o Madrycie ze względu na najkorzystniejsze warunki czasowe dla dziadka jeśli podjąłby się gry na cegle. Nie mam na myśli jego wyników tam bo faktycznie obie wygrane były szczęśliwe (a w takim Rzymie z kolei był pech i równie dobrze Fed mógł mieć na koncie 1 Rzym i 1 Madryt) ale Monte Carlo albo Rzym może go "skrzywdzić" i naprawdę zdziwiłbym się gdyby tam zagrał. Roger jest arcymistrzem w planowaniu startów i nawet występ na mączce mnie zdziwi, a jeśli już to tylko Madryt i Garros.
    Także widziałem ultra optymizm Federastów którzy pisali np. o tym, że jeśli Nadal nie będzie w dobrej formie to Roger powinien wystąpić na cegle i wygrać Garrosa, ale jest to lekka paranoja bo Nadal nie jest jedynym problemem na mączce - gdzieś od 2010 roku Roger na cegle może przegrać z dosłownie każdym lepiej grającym zawodnikiem i wystarczy spojrzeć na nazwiska ludzi którzy ograli Feda na mączce w latach 2010-2016. 0,1 % to może ciut za mało, ale szanse na Garrosa dla Rogera są faktycznie iluzoryczne i chyba trzeba być wariackim fanem aby tego nie zauważyć. A ryzyko zajechania organizmu kosztem dużych szans na Wimbledonie całkiem duże. Jeszcze gdyby Roger mógł występami na mączce wspiąć się na szczyt rankingu - a gdy już to uczynił to dobrą decyzją będzie ponowne odpuszczenie całej cegły.
    Starigniter Skromnie czy nie skromnie, to jednak Sampras 6 razy z rzędu był #1 na koniec sezonu. Connors (podobnie jak Federer) przez 3 sezony był liderem w każdym tygodniu. Nadal jak dla mnie ma mało - 167 nie powala, ale Rafa miał często kontuzje i tak dalej. Słyszałem, że Vilas w 1975 był przez chwilę liderem, ale ATP tego nie uznało. Ale skoro tak wyszło, no to chyba najlepszy gracz #2 w historii. Słyszałeś już o rankingu Elo, a teraz przedstawię taki ranking ze strony Ultimate Tennis Statistics: 1 SUI Roger Federer 349* - aktualny #1 elo 2 USA Pete Sampras 297 3 SWE Bjorn Borg 275 4 USA Ivan Lendl 266 5 SRB Novak Djokovic 259 6 AUS Rod Laver 189 7 USA Jimmy Connors 184 8 USA Andre Agassi 126 9 ESP Rafael Nadal 124 10 USA John McEnroe 116 Trochę inaczej stawka wygląda: pojawił się Laver, Borg jest bardzo wysoko, a Connors ma prawie o 100 tygodni mniej. Ale ponieważ rankingi były kiedyś nieoficjalne, to dziennikarze czy czasopisma klasyfikowały tenisistów, to z pomocą przychodzi ranking Tennis Base. To bardzo ważne, no bo taki geniusz jak Rod Laver jest biedny, to nie było za jego czasów rankingu przecież. Ta strona liczy pkt, trochę inaczej. Oceniają kto przystępuje do turnieju i na tej podstawie oceniają "siłę" tej imprezy, tj. jak wysoki jest poziom. Np. ATP nieważne kto wystąpiłby to zawsze daje 2000 pkt., a TB wyliczyło, że edycja Wimbledonu z 2012 był najtrudniejsza - 2168 pkt, i tyleż pkt. do rankingu dopisali Rogerowi. Stąd różnice między rankingiem ATP są co prawda, ale nie duże, jednak co ważniejsze tacy zawodnicy jak Don Budge są uwzględniani! Oto ranking Tennis Base: 1 TILDEN, BILL USA 630 2 LAVER, ROD AUS 424 3 WILDING, TONY NZL 378 4 FEDERER, ROGER SUI 299 5 SAMPRAS, PETE USA 290 6 GONZALES, PANCHO USA 267 7 LENDL, IVAN CZE 263 8 BUDGE, DON USA 248 9 RITCHIE, JOSIAH GBR 232 10 DJOKOVIC, NOVAK SRB 228 11 DOHERTY, LAURENCE GBR 211 12 NADAL, RAFAEL ESP 170 13 BORG, BJORN SWE 167 14 ROSEWALL, KEN AUS 158 15 RIGGS, BOBBY USA 156 16 CONNORS, JIMMY USA 143 17 McENROE, JOHN USA 139 18 PIM, JOSHUA IRL 133 19 LEWIS, ERNEST WOOL GBR 129 20 KRAMER, JACK USA 119 21 MAHONY, HAROLD IRL 115 22 BARLOW, HARRY GBR 108 23 WILLIAMS, RICHARD NORRIS USA 105 23 SEGURA, PANCHO ECU 105 25 SEDGMAN, FRANK AUS 104 25 LAWFORD, HERBERT GBR 104 27 AGASSI, ANDRE USA 89 28 COURIER, JIM USA 85 29 HEWITT, LLEYTON AUS 81 29 NASTASE, ILIE ROU 81 31 RENSHAW, ERNEST JAMES GBR 76 32 PERRY, FRED GBR 74 33 COCHET, HENRI FRA 65 34 EDBERG, STEFAN SWE 62 34 TRABERT, TONY USA 62 36 JOHNSTON, BILL USA 52 36 GROVE, HARRY GBR 52 36 DOHERTY, REGINALD GBR 52 36 HADOW, PATRICK FRANCIS GBR 52 36 RENSHAW, WILLIAM CHARLES GBR 52 Zupełnie inny świat - osiągnięcie Rogera to nawet nie połowa tego, co wyczynił Bill Tilden! Ale co się dziwić, skoro facet 13 razy był #1 na koniec roku.. A propos rekordu Rogera jako "najstarszy lider w historii". Czyżby? Dla mnie to trochę niesprawiedliwe. Rankingi były praktycznie od zawsze, co z tego, że nie zawsze oficjalnie. I wg. TB: 1 TILDEN, BILL USA 17-07-1933 40 5 7 2 RITCHIE, JOSIAH GREAT BRITAIN 04-04-1910 39 5 17 3 ROSEWALL, KEN AUSTRALIA 17-07-1972 37 8 15 4 FEDERER, ROGER SWITZERLAND 19-02-2018 36 6 11 No powiem tak: nawet 3. miejsce wydaje się być mało realne. I skoro o Rogerze: dla mnie obrona choćby jednego tytułu w USA to będzie olbrzymi sukces. Naprawdę. Ja mam gdzieś z tyłu głowy, że jego sukcesy tak naprawdę w każdej chwili mogą się skończyć, ze względu na wiek. Albo np. kontuzja czy wymuszona przerwa. Mam nadzieję, że nie wystąpi w Dubaju. Po co szarpać się na 455 pkt (bo broni 45), skoro to oznacza mało wypoczynku, a później do obrony jest aż 2000? I nie wiem po co ten Madryt. Często go przywołujesz, ale nie wiem po co. Federer wygrał tam tylko 2 razy: w 2009, bo Nadal był zmęczony 4 -godzinnym półfinałem z Djokovicem, i w 2012 na niebieskiej mączce, bo wszyscy ślizgali się jak na kłodzie w wodzie, a Rafa i Novak oraz inni zagrozili bojkotem xD Nic tam Szwajcarowi nie wychodzi i ja bym na jego miejscu chociażby Rzym próbował wygrać. Chociaż też nikłe szanse, bo pewnie Nadaliusz Ceglasty rozpierdzieliłby go tam, a inni gracze jak Zverev czy Thiem pokonaliby go. Dlatego nie rozumiem tego entuzjamu niektórych Fedfanów, że on może Roland Garros wygrać. French Open! Ja mu daję skromne, ale realne, 0,1% szans na zwycięstwo.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (9)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Pokaż więcej komentarzy (12)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×