KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Tenis. System szkolenia w Polsce nie istnieje. Brak pieniędzy dotknął też Igę Świątek

- Bez pieniędzy nie ma nawet do czego podchodzić - mówi trener tenisa Paweł Ostrowski. Jego zdaniem system szkolenia w Polsce w tej dyscyplinie nie istnieje. I ujawnia, że kilka lat temu brak finansów cofnął w rozwoju także Igę Świątek.

Tomasz Skrzypczyński
Tomasz Skrzypczyński
Iga Świątek Getty Images / Na zdjęciu: Iga Świątek
Przez lata oglądaliśmy wielkie sukcesy Agnieszki Radwańskiej, która wygrywała turnieje na każdej szerokości geograficznej. Gdy jej kariera chyliła się ku końcowi, Wielkiego Szlema w deblu wygrał Łukasz Kubot. Wkrótce na kortach pojawił się Hubert Hurkacz, który zachwycił swoimi akcjami w spotkaniach z czołowymi tenisistami świata.

Mało? Dwa lata temu juniorski Wimbledon wygrała Iga Świątek, która w sobotę nie miała sobie równych na Roland Garros, odnosząc gigantyczny sukces. W wieku 19 lat Polka pokazuje już tenis na światowym poziomie, a nad jej grą cmokają największe legendy tego sportu - Monica Seles, Chris Evert czy Mats Wilander.

Jakim cudem można więc zarzucać cokolwiek Polskiemu Związkowi Tenisowemu, skoro wszystko wygląda znakomicie? Niestety, tylko z daleka. Wszystkie sukcesy polskiego tenisa to efekt wybitnych jednostek, a nie systemu szkolenia. Bo takiego po prostu nie ma.

"Proszę to napisać wykrzyknikiem!"

Są wprawdzie programy jak Lotos PZT Team (indywidualne wsparcie młodych zawodników) czy Tenis10, mający popularyzować tę dyscyplinę sportu wśród najmłodszych. Dla ekspertów to jednak wciąż za mało.

- W Polsce nie ma żadnego szkolenia centralnego i nie będzie. Proszę to napisać z wykrzyknikiem - domaga się w rozmowie z WP SportoweFakty trener tenisa Paweł Ostrowski. Były szkoleniowiec m.in. Andżeliki Kerber od lat mówi o problemach, z jakimi muszą sobie radzić wszyscy, którzy chcą w tej dyscyplinie cokolwiek zdziałać.

Ostrowski zwraca uwagę przede wszystkim na brak centralnego ośrodka tenisowego z pełną infrastrukturą.

-  Dopóki tego nie będzie, to nic się nie zmieni. I musi być hala dotowana z tych pieniędzy, dostępna w całości dla młodych tenisistów, a nie dla amatorów, których będzie się wpuszczać, żeby utrzymywali cały obiekt. To jest warunek numer jeden. My to wiemy od wielu lat, tak jest w Czechach, Niemczech, we Francji - wymienia.

- Tam są centralne ośrodki, gdzie są oddelegowani trenerzy, zbiera się najlepszych zawodników i trenuje. A u nas każdy trenuje w różnych miejscach a Polski Związek Tenisowy organizuje zgrupowania raz na jakiś czas - raz w Pcimiu Dolnym, raz w Grójcu, bo akurat ktoś załatwił halę na trzy dni.

Jak wygląda sytuacja młodych tenisistów w Polsce? Joanna Sakowicz-Kostecka od lat grzmi, że w jej rodzimym Krakowie z każdym rokiem ubywa najmłodszych garnących się do tenisa. - Od lat liczba dzieciaków zmniejsza się, nic się w tym względzie nie zmieniło, a w Krakowie w dalszym ciągu nie ma miejskiego ośrodka. Zdolni zawodnicy uciekają na Śląsk, gdzie jest tylko nieco lepiej.

Decydujący jest moment, gdy rodzice muszą podjąć decyzję - czy bawimy się w tenis, czy gramy na poważnie. Najczęściej następuje to, gdy dziecko kończy szkołę podstawową.

- Widać to doskonale na turniejach. W kategorii 12-latków listy bywają pełne, ale jeśli chodzi o 14-latków, z powodu braku odpowiedniej liczby chętnych zawody są odwoływane - mówiła nam kilka lat temu, ale sytuacja się nie zmieniła. Dlaczego tak jest? Bo koszty wychowania tenisisty są dla przeciętnego rodzica ogromne.

Koszty są ogromne

- Trening jest drogi. Koszt trenera to minimum 50 złotych za godzinę, tyle samo trzeba zapłacić za wynajęcie kortu. Trening godzinny dla dziecka, 12–13-letniego, to tak, jakby treningu nie było. W tym wieku, jeżeli myśli się o karierze zawodowej, trzeba grać więcej, nawet dwa razy dziennie - wyliczała. A to dopiero początek.

- Jeśli chce się na poważnie zaangażować w tenis, trzeba jeździć na zagraniczne turnieje. Wyjazdy, przeloty, utrzymanie - to są ogromne pieniądze. Ponadto klimat nie za bardzo nam sprzyja, bo gra się siedem miesięcy w hali. W tym wypadku, koszty trzeba liczyć podwójnie. Rodziców nie było po prostu stać na takie poświęcenia. Przecież nierzadko mają oni dwójkę czy trójkę dzieci, które także trzeba utrzymać – wyjaśniała.

Koszt szkolenia nastolatka, regularnie jeżdżącego po światowych turniejach, to nawet 300 tysięcy złotych rocznie. Coraz łatwiej dociera więc do nas, dlaczego ojciec Jerzego Janowicza musiał sprzedać swoje sklepy, a dziadek sióstr Radwańskich pozbyć się wiele wartej kolekcji obrazów. Bez ich poświęcenia, nie mieliby oni wielkich szans na przedostanie się do tenisowej elity.

Skąd więc wziąć pieniądze? Ratunkiem muszą być prywatni sponsorzy. Takim ratunkiem był program pomocy finansowej dla najzdolniejszych młodych polskich tenisistów, który wiele lat temu stworzył Ryszard Krauze. PZP Prokom pozwolił odetchnąć finansowo i pomógł w karierze całej liście zawodników, którzy później stworzyli historię polskiego tenisa.

- Agnieszka Radwańska i jej siostra Ula, Mariusz Fyrstenberg, Marcin Matkowski, Dawid Olejniczak i ja mogliśmy z tego korzystać. To była gigantyczna pomoc - tłumaczy dziś Sakowicz-Kostecka. Ale od lat młodzi tenisiści już nie mogą na to liczyć.

- Prokom to był genialny pomysł. Dlaczego to się skończyło? Jeśli ktoś ma za dobre serce, to wiadomo jak to u nas się kończy. Prokom został po prostu pogoniony - tłumaczy Ostrowski. A bez pieniędzy nie da się w tenisie niczego zbudować. Bo sam talent nie wystarczy.

- Bez pieniędzy nie ma nawet co podchodzić do szkolenia młodzieży. Czasami słyszę, że za dowód daje się Wojtka Fibaka, że wystarczą umiejętności. Ale to już nie te czasy, nie ten adres. Nawet jak mamy wielki talent, to go szybko gubimy. Chyba, że rodzic jest akurat milionerem, albo trafiamy na taką Igę Światek, która jest jedyna w swoim rodzaju - dodaje.

Brak finansów cofnął w rozwoju także Igę Świątek

I on wie co mówi. Kilka lat temu Ostrowski współpracował z młodą tenisistką i jej ojcem, Tomaszem Świątkiem. Teraz ujawnia, że właśnie brak funduszy sprawił, że tegoroczna finalistka Roland Garros przestała się rozwijać.

- Gdy Iga miała 14 lat, sam zaplanowałem jej starty na kolejne cztery lata. Udało mi się wtedy przekonać jej tatę i zaryzykować, żeby pominąć kategorię do lat 16. Pojechała na trzy turnieje w U-18 i wygrała wszystkie w cuglach. Miała nieprawdopodobny potencjał, ale potem musiała zagrać w mistrzostwach Europy do lat 16. Dlaczego? Żeby zdobyć finanse. To cofało ją w rozwoju - zdradza.

- Sam chodziłem od drzwi do drzwi, szukałem jej sponsorów, ale zabrakło szczęścia. Nikt nie chciał uwierzyć, że 14-latka może być wkrótce w czołowej "100" rankingu. Przez to musiała grać w turniejach proponowanych przez Polski Związek Tenisowy.

Na szczęście jej się udało. Ale to tylko pokazuje, jak cienka jest granica. Zagrożenie, że finanse nie pozwolą jej na kontynuowanie kariery było przecież bardzo duże. Liczba talentów, które tak jak mówi Ostrowski, zgubiliśmy przez brak pieniędzy, jest na pewno okazała.

- Całe szczęście, że ona w swoim życiu trafiała na ludzi, którzy wiedzieli jak ją pokierować i nie musiała liczyć tylko na fart. Także teraz znalazła cudowny sztab ludzi, którego wprost nie mogę się nachwalić. Rola trenera Piotra Sierzputowskiego jest ogromna. On nie tylko kontynuuje pracę jej poprzednich szkoleniowców, ale jeszcze rozwija jej umiejętności. Wszyscy, którzy z nią wcześniej pracowali, budowali ten sam styl gry. Wychodzi wielka mądrość, że tego nie przekreślił.

- Miałem do czynienia ze zdolnymi zawodniczkami, z którymi każdy trener pracował inaczej. Sierzputowski tego nie zrobił, kontynuuje tę samą myśl co poprzednicy a do tego dorzuca nowe elementy, widać to gołym okiem. Próbuje nowoczesnego tenisa, co jest dość rzadkie w naszym kraju, gdzie trenerzy lubują się w konserwatywnym podejściu. To jego wielka zasługa. Wielką pracę wykonuje też pani psycholog Darii Abramowicz. To sprawdza się rewelacyjnie - przekonuje

Paweł Ostrowski zwraca też uwagę na wspomnianego już ojca rewelacyjnej tenisistki. Tomasz Świątek, były olimpijczyk z Seulu i reprezentant Polski w wioślarstwie trzyma się z boku. I to zdaniem trenera jest znakomitym posunięciem. - On na pewno wszystko kontroluje, ale trzyma się lekko z daleka, nie pcha się na afisz, nie próbuje narzucać swojej wizji, daje popracować fachowcom. Nie mogło być lepszego rozwiązania - podsumowuje.

Wielki awans Igi Świątek w rankingu! Czytaj więcej--->>>

Tyle Iga Świątek zarobiła na Roland Garros. Czytaj więcej--->>>

ZOBACZ WIDEO: Iga Świątek większym talentem niż Agnieszka Radwańska? "Taka dziewczyna trafia się raz na milion"
Polub Tenis na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (137)
  • Saddam Zgłoś komentarz
    W Polsce gdzie nie zajrzeć to dramat i metr mułu. A ponoć wstaliśmy z kolan i jesteśmy potęgą.
    • SmartAss.ole Zgłoś komentarz
      Swietny moment, by sie zastanowic, po co komu potrzebny ten zawodowy tenis i ogolnie sport. Sport masowy jak najbardziej, ale co ma "Kowalski" z tego, ze kilkuset zawodowcow dorabia
      Czytaj całość
      sie fortuny? Duma narodowa z powodu sukcesu kogos innego ? Bardzo dobrze, ze nie wywala sie kasy na nielicznych zawodowcow. Popierajmy sport amatorski, dla zdrowia i zabawy.
      • SmartAss.ole Zgłoś komentarz
        Swietny moment, by sie zastanowic, po co komu potrzebny ten zawodowy tenis i ogolnie sport. Sport masowy jak najbardziej, ale co ma "Kowalski" z tego, ze kilkuset zawodowcow dorabia
        Czytaj całość
        sie fortuny? Duma narodowa z powodu sukcesu kogos innego ? Bardzo dobrze, ze nie wywala sie kasy na nielicznych zawodowcow. Popierajmy sport amatorski, dla zdrowia i zabawy.
        • Grieg Zgłoś komentarz
          Wygląda na to, że porządny system szkolenia mamy jedynie w siatkówce i częściowo w lekkiej atletyce, a sukcesy w innych dyscyplinach to kwestia indywidualnego uporu i zaangażowania (w
          Czytaj całość
          skokach po zakończeniu kariery przez Stocha i Kubackiego też mogą powrócić chude czasy).
          • Wladlos Zgłoś komentarz
            Z jakiego powodu ktoś miałby finansować fanaberie rodziców, którzy z dwunastoletniego dziecka chcą zrobić koniecznie zawodowego tenisistę? Like
            • UL Zgłoś komentarz
              Jestem fanem żużla do dziecka ale przez mojego kolegę zrozumiałem co to jest tenis i polubiłem grę. Jest to wymagający sport który uprawia od roku amatorsko gramy na pełno wymiarowym
              Czytaj całość
              korcie po 6 miesięcznych treningach, kolega też jest matorem z 6 letnim stażem. To jest przykre co czytam o Iga Świątek wygrała jakim ko akosztem i szkoleniu ze brak kasy na szklenie pzt. Kto nie spróbuję tenisa to nie będzie wiedział a takich ludzi jest wiele. Tenis to wymagająca gra. Pozdro dla ludzi Tenisa w Polsce
              • Adam Materna Zgłoś komentarz
                A może trzeba się zastanowić dlaczego aż tyle kosztuje wynajęcie kortu? Kortów mało nie ma, więc stosunek popyt / podaż nie powinien definiować wysokich kosztów wynajmu kortu. Można
                Czytaj całość
                się zastanowić też nad tym, że może są ludzie, którzy mają prywatne korty i mogliby je udostępniać - może taniej lub pro bono? 50zł/h trener to jest dość zrozumiałe, jeśli jest to trening indywidualny. W tenisie, aby zarabiać trzeba najpierw chociaż raz gdzieś dobrze wypaść, aby mieć kasę chociażby na przeloty po całym świecie. Stworzenie ligi, aby zawodnicy mieli pensje itd. byłoby sensowne (liga taka, że grałoby się po 1 lub 2 single mężczyzn i kobiet + po jednym deblu mężczyzn i kobiet), gdyby - po ograniu w lidze - jest jakaś kasa i w nagrodę wyjazdy na challengery, a za tych zawodników przychodziliby nowi.
                • Sabeu Zgłoś komentarz
                  Ameryki nie odkrył...
                  • Modafi Zgłoś komentarz
                    Zamiast tracic czas na pierniczenie głupot, zrób coś pożytecznego. Wskakuj w gumiaki i szoruj na Warszawę do Czajko-wskiego wybierać fekalia z Wisły. Przynajmniej do czegoś się
                    Czytaj całość
                    przydasz, bo Twój bożek Rafauł sam sobie z tym problemem nie poradzi. Tak więc płyń ściekiem..... na cześć Rafała, he he.
                    • Ksawery Darnowski Zgłoś komentarz
                      Jerzy Janowicz jak się wk...ł po przegranym meczu (chyba to była walka o utrzymanie w grupie Pucharu Davisa) to wygarnął na konferencji prasowej, że w Polsce nie ma warunków, nie ma
                      Czytaj całość
                      systemu szkolenia i że trzeba trenować w szopie. Minęło wiele lat, i okazało się, że Jurek był jak meteor - nagle niespodziewanie rozbłysnął, by po krótkim czasie zgasnąć definitywnie i na amen.
                      • Jurek 150 Zgłoś komentarz
                        Podobnie jest w innych dyscyplinach sportu O jezdziectwie już nawet nie wspomne Gdzie godzina jazdy kosztuje okolo 100 zl. Dojazdy z konmi na zawody i wpisowe na zawodach to kolejne setki
                        Czytaj całość
                        zlotych Wszelkiego rodzaju licencje i rejestracje koni i zawodnikow w PZJ to kolejne setki zlotych Kto moze sobie na to pozwolic A tu potrzeba lat szkolenia
                        • Szef na worku Zgłoś komentarz
                          Ludzie, ale z Was głąby...
                          • Szef na worku Zgłoś komentarz
                            A NFZ istnieje? Teoretycznie tak...teoretycznie
                            Zobacz więcej komentarzy (50)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×