KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Pobił 12 policjantów, czeka w areszcie na badania psychologiczne. Trudna sytuacja zapaśnika - Erwina I.

Polski zapaśnik, który pobił kilkunastu policjantów, podobno nadal jest agresywny. Przeniesiono go do innego aresztu. Inne źródła donoszą, że ze względu na badania psychologiczne. Trzy kluby wynajęły adwokata, który ma ratować jego karierę.

Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Erwin I podczas meczu Krajowej Ligi Zapaśniczej, w lutym 2017 r Newspix / Krystyna Paczkowska / Erwin I. podczas meczu Krajowej Ligi Zapaśniczej, w lutym 2017 r.

Zawodnik Śląska Wrocław znalazł się w potężnych tarapatach. Grozi mu aż 10 lat więzienia. Jego obrońca będzie próbował złagodzić okoliczności zdarzenia i przekazać sprawę pod nadzór wojskowy. To jedyna szansa na niższy wyrok.
18 września 2017 roku, Lubsko, 14-tysięczna miejscowość przy zachodniej granicy Polski. Patrol policji puka do jednego z mieszkań. Funkcjonariusze są wezwani do rodzinnej sprzeczki. Otwierają się drzwi i akcja nabiera tempa. Znany zapaśnik występujący w Śląsku Wrocław, medalista mistrzostw kraju, reprezentant Polski - Erwin I. - łamie nos jednemu z policjantów, drugiego mocno bije.

Wkrótce pod budynkiem pojawia się kolejnych dziesięciu funkcjonariuszy. Według nieoficjalnych informacji, sportowiec wpada w szał, bije na oślep... Po kilkunastu minutach policjantom w końcu udaje się obezwładnić 100-kilogramowego zapaśnika. O całej sprawie pisaliśmy w WP SportoweFakty kilka tygodni temu (czytaj TUTAJ >>).

Dokumenty gdzieś krążą, wyników nie ma

Co słychać nowego w tej sprawie?

- Pobrano próbki na obecność w organizmie zapaśnika alkoholu i narkotyków - informował nas pod koniec września rzecznik prasowy Prokuratury Okręgowej w Zielonej Górze, Zbigniew Fąfera.

Minęło sześć tygodni. Jakie są wyniki? - Niestety, nadal nie mamy dokumentów - przyznaje w rozmowie z WP SportoweFakty Fąfera. - Tak na marginesie, odesłaliśmy sprawę do wydziału zajmującego się sprawami wojskowych we wrocławskiej prokuraturze.

Erwin I. to zawodowy żołnierz. Jeszcze do niedawna byłby sądzony przez wojskowe służby, lecz po reformie sądowniczej jego sprawa trafiła do cywilnej prokuratury, jednak być może już wkrótce będzie nadzorowana właśnie przez wydział ds. wojskowych. Zadzwoniliśmy do Wrocławia. - Niestety, nie mam żadnych dokumentów - mówi nam prokurator Janusz Ochocki. - Sprawę znam z mediów. Są dwie możliwości: albo dokumenty jeszcze "idą" do nas, albo są w Poznaniu, bo tam jest wydział ds. wojskowych. My we Wrocławiu jesteśmy tylko działem.

ZOBACZ WIDEO: Zawodniczki pole dance odcinają się od klubów go-go. Duże perspektywy przed nowym sportem

Być może rzeczywiście pomylił się Fąfera. Chcieliśmy to sprawdzić. Niestety, nie udało nam się nic ustalić w poznańskiej prokuraturze. Mimo kilku prób.

Mama jeździ na widzenia

- To cholernie smutna sprawa - komentuje Józef Tracz, były doskonały zapaśnika, trzykrotny medalista olimpijski, a obecnie jeden z trenerów Erwina I. w Śląsku Wrocław. - Chłopak był na początku kariery, miał talent, świetnie się zapowiadał, a tutaj taka sprawa. Pomagamy mu wyjść z tego bagna.

Owszem, wszystkie trzy kluby zapaśnika (z Lubska, Żar i obecny z Wrocławia) wynajęły obrońcę, który ma reprezentować go przed prokuraturą i potem sądem. Problem w tym, że Erwin I. nie pomaga. Początkowo przebywał w areszcie śledczym w Wołowie. - Nie był jednak zbyt pokorny - informuje Marek Wałachowski, dyrektor sportowy w Polskim Związku Zapaśniczym. - Przynajmniej takie wieści mam od trenerów Śląska. Dlatego został przeniesiony.

Kilka innych źródeł potwierdziło nam taką informację. Erwin I. zachowywał się irracjonalnie, nie chciał podporządkować się zasadom panującym w areszcie, był z nim kłopot. Miesiąc temu wylądował więc w Poznaniu.

- Tak, potwierdzam, został przeniesiony - dodaje Fąfera.

W Poznaniu Erwina I. odwiedza matka. Prosiliśmy ją o rozmowę. Odmówiła. Nie jest gotowa mówić o problemach syna w mediach. Jej znajomi z Lubska i Gubina (gdzie obecnie mieszka) nieoficjalnie potwierdzili nam, że bardzo przeżywa całą sytuację. Na całe szczęście ma oparcie w byłych i obecnych trenerach syna. - Gdyby nie ta pomoc, to nie poradziłaby sobie, nie wiedziałaby, jak załatwić mecenasa, a Erwin dostałby pewnie kogoś z urzędu, który nie poradziłby sobie z tą sprawą - mówią.

Smutek matki pogłębia również fakt, że do sprzeczki doszło w mieszkaniu brata Erwina - w Lubsku. Co prawda - podobno - zapaśnik nie ma pretensji za całą sytuację do najbliższych. Wie, że jego wybuch agresji doprowadził do sytuacji, w jakiej się znalazł. A nie telefon na policję z prośbą o interwencję, który wykonała partnerka jego brata.

Przeżywa załamanie nerwowe?

Dowiedzieliśmy się, że obrońca zapaśnika próbuje przeforsować w prokuraturze wniosek o badania psychologiczne. - Codziennie go widziałem, trenowałem, wyjeżdżaliśmy na wielotygodniowe zgrupowania. Ostatnie w maju 2017, w Giżycku. Ani razu, podkreślam: ani razu, nie byłem świadkiem wybuchu u niego agresji - mówił nam we wrześniu inny trener Śląska i przy okazji trener kadry narodowej (został zwolniony w październiku 2017), Andrzej Maksymiuk.

Wszyscy podkreślają, że Erwin I. był człowiekiem spokojnym. Być może więc przeżywa załamanie nerwowe, ma problemy psychiczne, może depresję? Pytań wiele, badania powinny nieco wyjaśnić całą sytuację. - Moim zdaniem to podstawa, aby w ogóle dalej iść z tą sprawą, aby w ogóle móc go sądzić - twierdzi Tracz.

Wedle różnych źródeł zbliżonych do prokuratury przenosiny z Wołowa do Poznania nie muszą się wiązać tylko i wyłącznie z agresywnym zachowaniem zapaśnika, ale właśnie z badaniami psychologicznymi. W stolicy Wielkopolski po prostu mogą być przeprowadzone. W Wołowie - nie bardzo.

- Gdyby okazało się, że jest, albo był w tamtej chwili, niepoczytalny, to rzuci na sprawę nowe światło - mówił nam jeszcze we wrześniu Fąfera.

- Chłopak jest załamany, zamknął się w sobie - dodaje Tracz. - Jego mama płacze, że go wręcz nie poznaje. Jest z nim utrudniony kontakt. Chciałbym go jeszcze zobaczyć na macie, chciałbym go czegoś jeszcze nauczyć, chciałbym cieszyć się z jego medali...

Erwinowi I. za na napaść na funkcjonariuszy na służbie grozi aż do 10 lat więzienia.

Czy Erwin I. wróci jeszcze na zapaśniczą matę?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (56)
  • asnieres109 Zgłoś komentarz
    Teraz Błaszczk widzi jak panowie policjanci są wyszkoleni ?
    • Sylwester Rak Zgłoś komentarz
      jeśli pies zrobi komuś przytupanke to jest ok, jeśli pies dostanie łomot od kogoś to afera. państwo policyjne jarusia i antka
      • A my swoje Zgłoś komentarz
        Niech gnije w pierdlu! Teraz jest załamany! A co on ma w deklu? Trociny? Przeszedł detox i pomału zaczyna kumać co nawywijał! Dlatego załamany!
        • wisus54 Zgłoś komentarz
          Czy ktoś zadał sobie pytanie dlaczego mamy tyle spraw o pobicie interweniujących policjantów, zgony, poważne uszkodzenia ciała ? Czy postawa policjantów nie była naruszeniem tzw. "miru
          Czytaj całość
          domowego"? Czy tej sprawy i wielu innych nie dało się rozwiązać bez użycia siły. Czy Igor Stachowiak musiał stracić życie a przyszły olimpijczyk karierę? Coś jest w interwencjach policji nie tak. Ja rozumiem ich stresującą pracę, ale znam takie przypadki gdzie policjanci traktują takie interwencje jako formę odreagowania i to jest chyba ten kłopot.
          • Jan Kowalski Zgłoś komentarz
            W normalnym kraju byłby od...,ale niestetu w Polsce Policjanci boją się użyć śpb aby postępowania nie zrobili. Lepiej w pape dostać niż tłumaczyć się z zgodnego z prawem użycia np.
            Czytaj całość
            RMG . Niestety tak to wygląda.
            • Osiedle Czaszki Zgłoś komentarz
              Pewnie mundurowi zamiast załagodzić sytuację zaczęli się wymądrzać i wydawać polecenia? Nie wiem jak bym sam zareagował? Człowiek jest w stresie, a przysyłają buców - cwaniaczków.
              Czytaj całość
              To się chłoptasie pomylili ;) Szkoda Erwina, bo miał przed sobą karierę i był naszą nadzieją olimpijską...
              • Kover Zgłoś komentarz
                Tylko strzał w kolano i koniec "walki" i kariery tego osiłka . Żołnierz ? raczej bandyta !!!!
                • Krzysztof Rynkowski Zgłoś komentarz
                  Zapewne rabladory chciały go potraktować jak Irka i zamordować. Ale im się nie dał. Brawo żołnierzu - jak dla mnie to była obrona konieczna.
                  • zet2 Zgłoś komentarz
                    Jedyne miejsce dla takiego czuba to łagier o zaostrzonym rygorze.........
                    • Krzysztof Majewski Zgłoś komentarz
                      no to przepadł !!! jeśli go będą badać w poznaniu to już jest psychopatą itd. kiedyś mi też wystawiali tam opinię. lekarz napisał 50 stron. podobno badał mnie 2 godziny. na sali
                      Czytaj całość
                      nawet nie wiedział jak wygląda pacjent. nigdy mnie na oczy nie widział!!! sądowi to jednak nie przeszkadzało.... a co tam, można i tak.
                      • Marcin Frydryszak Zgłoś komentarz
                        Szacun
                        • Sławomir Tomasz Głuchy Zgłoś komentarz
                          Dożywotni zakaz uprawiania sportu i co najmniej 12 lat w łańcuchach nauczyłby się …. Zawsze mówię niebezpieczne zwierzęta winny być w klatkach.
                          • cutters Zgłoś komentarz
                            Policja ma siatki obezwładniające wiec wystarczyłoby 3 policjantów . Dobrym słowem się nie obłaskawi !
                            Zobacz więcej komentarzy (12)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×