Getty Images / Giuliano Bevilacqua / Na zdjęciu: Myron Markiewicz

Legendarny ukraiński trener: Praca w klubie Ekstraklasy? Mogę rozmawiać!

Piotr Koźmiński
Myron Markiewicz to jeden z najbardziej doświadczonych ukraińskich trenerów, w 2015 roku doprowadził Dnipro Dniepropietrowsk do finału LE. Teraz pracuje w ukraińskiej federacji, ale chce wrócić do pracy w klubie. I rozpatrzyłby propozycję z Polski!

Doskonale mówiący po polsku Myron Markiewicz urodził się w 1951 roku pod Lwowem, w tym mieście mieszka zresztą do dziś. Był dobrym piłkarzem, a następnie bardzo dobrym trenerem.

Prowadził między innymi Metalist Charków (przez 9 lat, 330 meczów) i Dnipro Dniepropietrowsk (2 lata, 91 spotkań), z którym dotarł do finału Ligi Europy.

W meczu rozgrywanym w Warszawie Dnipro przegrało z Sevillą FC, ale było największą pozytywną niespodzianką tamtych rozgrywek. Od kilku lat Markiewicz pracuje dla ukraińskiej federacji, jednak ciągnie go do piłki klubowej. Jak zapewnia WP SportoweFakty, gdyby nadeszła propozycja z Polski, poważnie by ją rozważył. Markiewicza zapytaliśmy też o opinię na temat ukraińskich graczy, którzy mogą trafić do Legii Warszawa.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: imponująca sztuczka gwiazdy Realu Madryt
 

Piotr Koźmiński, WP SportoweFakty: Chciałem pana zapytać o Artema Szabanowa, którego Legia zamierza wypożyczyć z Dynama Kijów …

Myron Markiewicz, były trener m.in. reprezentacji Ukrainy, Metalista Charków i Dnipro Dniepropietrowsk: Nie ma problemu, możemy porozmawiać. Oglądam właśnie mecz Jagiellonii Białystok  z Legią. Wcześniej zerkałem na Lecha Poznań z Wisłą Płock...

Poważnie? Często pan ogląda polską ekstraklasę?

Dość często. Można powiedzieć, że jestem w miarę na bieżąco z polską ligą.

To dobrze się składa. Zacznijmy od Szabanowa. Jak go pan ocenia?

Solidny zawodnik. Nie jest to może "top class", bo gdyby tak było, to grałby we Włoszech czy w innej, silnej lidze. Ale nie jest zły. Myślę, że w Legii może sobie poradzić. W Dynamie nie grał, w tym momencie klub stawia na młodych. Ale Szabanow trochę meczów o stawkę zdążył rozegrać. Doświadczenie więc będzie na pewno jego atutem.

To co jeszcze na plus?

Gra głową. W tym elemencie jest naprawdę dobry. A przez to niebezpieczny dla rywali w sytuacji, gdy jego zespół ma stałe fragmenty gry.

Minusy?

Brakuje mu trochę szybkości. Dlatego dobrze by było, gdyby drugi środkowy obrońca Legii był bardzo szybki. Wtedy jakoś można to "wyrównać".

Agresja w grze, dużo kartek?

Nie. Oczywiście, to obrońca, więc czasem musi zagrać w zdecydowany sposób, ale nie jest to żaden brutal czy rzeźnik. Nie, co to to nie.

Mentalność? Jaki jest poza boiskiem?

Spokojny. Nie słyszałem nigdy, żeby sprawiał jakiekolwiek problemy pozasportowe.

To żeby zrozumieć jak najdokładniej, jak pan ocenia jego umiejętności: w skali od 0 do 10 dałby mu pan?

Szóstkę.

Mówi się też, że do Warszawy mógłby trafić inny napastnik z Dynama, Nazarij Rusyn… Zna go pan?

Tak. No nie wiem…

W sensie nie wie pan, czy to dobry pomysł tak?

Tak. Patrząc na Legię, widzę że ma lepszego napastnika.

Tomasa Pekharta?

Tak.

I jeszcze jeden piłkarz, Władysław Kabajew z Zorii Ługańsk . Mówi się, że i nim się Legia interesuje.

On jest całkiem niezły! Szybki, potrafi zdobywać gole, jeden z lepszych graczy Zorii. To byłby dobry pomysł ze strony Legii.

Zatem oceny piłkarzy, którzy mogą dołączyć do Legii mamy już za sobą. A co u pana słychać?

Pracuję dla ukraińskiego związku piłki nożnej.

A jeśli chodzi o trenowanie w klubie, to przeszedł pan już na emeryturę?

Nie, właśnie nie! Co więcej, chciałbym wrócić!

O! Ma pan polskie pochodzenie, mówi pan po polsku. To może Ekstraklasa? Bo coś mi się wydaje, że zaraz nowy trener w naszej lidze może być potrzebny… Byłby pan zainteresowany?

Tak. Pod warunkiem, że byłby to poważny projekt, ambitny, walka o puchary. Średniak? Raczej nie. Ale jeśli klub, który chce coś osiągnąć, to tak - byłbym gotów do rozmów.

Niemniej wspomniał pan, że ma kontrakt z ukraińską federacją…

Myślę, że tę kwestię udałoby się rozwiązać.

A miał pan kiedyś oferty z Polski?

Tak, prowadziłem w przeszłości rozmowy z trzema polskimi klubami. Z Jagiellonią Białystok, z Legią Warszawa, to było po finale LE w Warszawie, i ze Śląskiem Wrocław. Co do Śląska, to było to z 1,5 roku temu…

To może do czterech razy sztuka? W końcu jeden z piękniejszych momentów w karierze przeżył pan w Polsce właśnie. Mam na myśli finał Ligi Europy w Warszawie

Tak, choć świetnie wspominam też pracę z Metalistem Charków. 9 lat tam byłem, miałem bardzo mocny zespół. I też byłem blisko finału Ligi Europy, odpadliśmy w ćwierćfinale ze Sportingiem Lizbona. Trochę tych wspomnień dobrych się nazbierało, ale jak mówię, chcę wrócić do pracy…

To najpierw musi się pan… odkopać ze śniegu. Podobno nieźle was zasypało we Lwowie…

Oj tak! 2 metry śniegu w niektórych miejscach. Bardzo dawno tyle tu nie napadało. Ale nie poddajemy się. Nawet dziś grałem w piłkę.

Jak to?!

Cały czas gram w drużynie weteranów. Zima, nie zima, ale ruszać się trzeba. Dla zdrowia!

Czytaj także: Marzenia legły w gruzach. Jak Góralski ścigał się z losem
Czytaj także:
Paulo Sousa napisał do Roberta Lewandowskiego. Padły wielkie słowa