Rio 2016: najważniejszy mecz czterolecia Polaków. Szanse są wyrównane

WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Rio2016 - siatkówka - mecz Polska - Kuba
WP SportoweFakty / Łukasz Trzeszczkowski / Rio2016 - siatkówka - mecz Polska - Kuba

W najważniejszym meczu czterolecia los na drodze Polaków umieścił reprezentację Stanów Zjednoczonych. Trudno wskazać jednoznacznie faworyta tego olimpijskiego ćwierćfinału, który zostanie rozegrany w środę wieczorem.

Polacy staną przed szansą na przełamanie ciążącej na nich od 36 lat klątwy ćwierćfinału igrzysk olimpijskich. W trzech ostatnich edycjach tej imprezy Biało-Czerwoni dochodzili do tego etapu i nie byli w stanie zrobić kroku do strefy medalowej. W czwartym kolejnym podejściu będą musieli pokonać reprezentację USA. Nie jest to na pewno najłatwiejszy rywal, ale tak zadecydował los. Polacy w grupie B zajęli drugie miejsce i swojego rywala poznali w drodze losowania.

W turnieju olimpijskim podopieczni Stephane'a Antigi na razie radzą sobie dobrze. W grupie przegrali jedynie z reprezentacją Rosji i to po zaciętym, pięciosetowym meczu. Z kolei pozostałe z mniejszymi lub większymi problemami wygrali. Zakończyli grupowe zmagania z bilansem dwunastu punktów, ale mieli gorsze ratio setowe od pierwszej w grupie Argentyny, stąd drugie miejsce. Indywidualnie nasi siatkarze też prezentują się dobrze, zajmując czołowe miejsca w indywidualnych rankingach. Bartosz Kurek wiedzie prym wśród najlepiej atakujących, mając na koncie już 89 "oczek" i atakując ze średnią skutecznością 50 proc. Z kolei Mateusz Bieniek jest najlepiej zagrywającym, ze średnią 0,47 punktowej zagrywki na set.

W środowy wieczór Polacy będą potrzebowali jednak trochę więcej, niż dobrze dysponowanego Bartosza Kurka i straszącego rywali zagrywką Mateusza Bieńka. Amerykanie to bardzo niewygodny przeciwnik. Po złym początku zmagań olimpijskich, kiedy najpierw niespodziewanie przegrali 0:3 z Kanadą, a potem 1:3 z Włochami, potrafili się zmobilizować na dwa kolejne spotkania. Pokonali zarówno aktualnych mistrzów Europy Francuzów, jak i gospodarzy i wciąż aktualnych wicemistrzów olimpijskich, reprezentację Brazylii. Pokazali przy tym, że stojąc pod ścianą, są w stanie zmobilizować się maksymalnie. Nawet jeżeli ich dyspozycja do tej pory falowała i to mocniej niż wzburzony Ocean Atlantycki u wybrzeży Rio de Janeiro. Dodatkowo świadomość gry w turnieju olimpijskim podziała jeszcze bardziej motywująco. W końcu to oni trzykrotnie stawali na najwyższym stopniu podium tej imprezy, ostatni raz w 2008 roku w Pekinie. Tylko Rosja licząc razem z ZSRR ma na koncie więcej triumfów, bo cztery.

- Trochę obawiam się Amerykanów, ponieważ grają coraz lepiej. Świadczą o tym ich zwycięstwa nad Francją i Brazylią. Od zawsze są mocnym przeciwnikiem i nie jestem pewien, czy dla nas wygodnym. Mają w składzie bardzo dobrych zawodników, takich jak Matthew Anderson, Taylor Sander, David Lee czy Micah Christenson. Tak naprawdę to my musimy jednak myśleć przede wszystkim o swojej grze. Trzeba będzie zaprezentować bardzo dobry poziom, by awansować do strefy medalowej. Obie drużyny mają po 50 procent szans na zwycięstwo - powiedział Waldemar Wspaniały, szkoleniowiec reprezentacji Polski w latach 2001 - 2003.

ZOBACZ WIDEO "Halo, tu Rio": fawele - ciemna karta Brazylii (źródło TVP)

{"id":"","title":""}

Trudno nie odmówić racji trenerowi. Wprawdzie ogólny bilans konfrontacji z reprezentacją Stanów Zjednoczonych wypada na korzyść Biało-Czerwonych, bo z 33 rozegranych meczów wygrali 18, ale już bilans naszej kadry za czasów Stephane’a Antigi nie jest dobry. Z siedmiu rozegranych spotkań Polacy wygrali tylko dwa, w fazie grupowej zeszłorocznej Ligi Światowej oraz w Pucharze Świata. I to właśnie ten mecz był ostatnim, jaki rozegrały obie ekipy.

Teraz fani polskiej reprezentacji liczą na to, że uda się poprawić bilans spotkań z amerykańską drużyną. Nastroje w drużynie są bojowe, więc jest na to duża szansa. - Jesteśmy tutaj, żeby zdobyć medal. Wiadomo, że będzie bardzo trudno, ale to żadna nowość. Najważniejsze, żebyśmy grali tak, jak w fazie grupowej. Widzieliśmy, że wszyscy są gotowi - powiedział Stephane Antiga. - Nadchodzi najważniejszy moment turnieju, motywujemy się w każdej chwili jak tylko możemy. Nie będziemy się koncentrowali na historii, myśleli o tym, że Polska odpadała w ćwierćfinale trzech poprzednich turniejów olimpijskich. Czeka nas najważniejszy mecz, który musimy wygrać - dodał Grzegorz Łomacz. Kto okaże się lepszy i wystąpi w wielkim finale, przekonamy się w środę wieczorem.

Polska - USA/ 17.08 (środa), godz. 19:00 czasu polskiego

Źródło artykułu: