WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Wojna na pożegnanie dla Przemysława Salety!

Andrzej Gołota i Przemysław Saleta stoczyli blisko sześciorundową wojnę. Zwycięstwo przez nokaut przypadło jednak byłemu mistrzowi Europy! "Andrew" wyliczony!
Szymon Mierzyński
Szymon Mierzyński

Wielu obserwatorów spodziewało się typowego starcia pięściarskich emerytów, pojedynku toczonego w ślimaczym tempie, nie mającego wiele wspólnego z profesjonalnym sportem. Tak jednak nie było! Chyba nikt kto śledził sobotnią potyczkę, nie mógł się czuć zawiedziony. To była walka bez zbędnych kalkulacji, pełna emocjonujących wymian i zwrotów akcji.

W pierwszej fazie lepsze wrażenie sprawiał Andrzej Gołota, który dobrze operował lewą ręką. Był też zdecydowanie szybszy niż w poprzedniej konfrontacji z Tomaszem Adamkiem. Momentami opuszczał gardę, prowokując Przemysława Saletę do ataku. Jednak unikał ciosów, umiejętnie balansując ciałem.

W końcówce trzeciej rundy były mistrz Europy osiągnął przewagę, kilka razy soczyście trafił oponenta i "Andrew" przed nokdaunem uratował gong. Czwarta odsłona przyniosła drugi oddech Gołoty, choć brakowało mu już sił, przez co wypluwał ochraniacz na zęby. To irytowało sędziego ringowego, który zagroził nawet dyskwalifikacją.

Piąta runda to już prawdziwa wojna. Sytuacja zmieniała się jak w kalejdoskopie i chyba nikt nie sądził, że dwóch 45-letnich bokserów może stworzyć tak kapitalne widowisko.

Przyszedł jednak moment, gdy czterokrotny pretendent do mistrzostwa świata nieco się zapędził. Nie zważał na ubytek sił i cały czas próbował nacierać. Zabrakło kalkulacji, co okazało się brzemienne w skutkach. W szóstej odsłonie Saleta wyczuł swoją szansę, znów uruchomił sierpowe i zarzucił nimi przeciwnika. "Andrew" znalazł się na deskach i choć nie stało się to po ciosie, to sędzia postanowił go wyliczyć. Gołota nie miał już sił, by się podnieść i walka dobiegła końca.

Wbrew negatywnym oczekiwaniom to było piękne widowisko, nawiązujące do tego co działo się w wadze ciężkiej w latach 90-tych. Obaj pięściarze poszli na wymianę, porzucając wszelką kalkulację. Za to należą im się wielkie brawa. Oglądając ich poczynania w ringu, trudno było uwierzyć, że mają na karku po 45 lat.

Saleta odniósł w sobotę 44. zwycięstwo w zawodowej karierze (22. przed czasem). Gołota doznał natomiast 9. porażki (6. przed czasem).

WYNIKI POZOSTAŁYCH WALK:

waga junior ciężka: Łukasz Rusiewicz vs Izu Ugonoh

waga super piórkowa: Krzysztof Cieślak vs Kamil Łaszczyk

waga średnia: Maciej Sulęcki vs Robert Świerzbiński

waga półciężka: Dariusz Sęk vs Remigiusz Wóz

waga półciężka: Paweł Głażewski vs Bartłomiej Grafka

waga ciężka: Damian Trzciński vs Krzysztof Zimnoch

Boks na SportoweFakty.pl - nasz nowy profil na Facebooku! Tylko dla fanów pięściarstwa! Kliknij i polub nas.

Zobacz decydujący moment walki Salety z Gołotą (wideo)

Polub Sporty Walki na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (75):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Apator Fan 0
    Nic dodać nic ujać.100 % racji masz.
    Bodiczek Gołota porywa tłumy do dziś :) Nie potrafię do końca wytłumaczyć tego fenomenu, ale ilekroć on wchodzi do ringu, ludzie po prostu szaleją. Ma to coś co w boksie jest niesamowicie ważne. Bo tu nie chodzi tylko o zdobywanie pasów, tytułów itp. W boksie liczy się też styl, a pod względem Gołota był zawsze na najwyższej piłce. Np. bracia Kliczko mają wielką klasę sportową, ale ich walki to jest przeraźliwa nuda. Niby mają ten wysoki kontrakt z RTL, niby całe Niemcy za nimi szaleją, ale to nie jest to samo co w latach 90-tych robili Tyson, Gołota, Lewis, Brewster, Bowe. Długo by wymieniać. Wydaje mi się, że Niemcy nie znają prawdziwego boksu sprzed lat. U nich ta dyscyplina rozwijała się później i ich raczono wyłącznie taką nudną papką jak braci Kliczko. Żeby nie było: są wielkimi sportowcami, mam do nich szacunek. Nie kozaczą, nie robią z siebie błaznów (jak np. Szpilka), ale jednak nie budzą takich emocji jak powinni. Tacy dominatorzy powinni boksować z każdym w świetnym stylu, a tu jednak na plan pierwszy wychodzi zimna kalkulacja. Gdyby Andrzej Gołota w swoim prime time miał taką głowę jak Kliczkowie, to zdobyłby niejeden pas. Ale on po prostu szedł na wojnę (jak większość wtedy). Tym zdobywał szacunek, ale jednocześnie zmniejszał swoje szanse na wielkie sukcesy. Tyle że publiczność amerykańska nie patrzy właśnie tylko na pasy, lecz na tę widowiskowość. Tam bracia Kliczko nigdy nie mieli szans poważniej zaistnieć, bo to zbyt wymagający publika dla nich. Jeszcze co do Andrew. On w pewnym sensie jest postacią tragiczną. Wcale nie wchodzi do ringu dla kasy, nie wierzę w to. Ma jej tyle, że mógłby do końca życia leżeć brzuchem do góry, a i tak żyłby jak pączek w maśle. Zwłaszcza że ma mądrą żonę, która pomogła mu te pieniądze właściwie zainwestować. Andrzej jest po prostu niespełniony. Czuje, że jego kariera nie została zwieńczona upragnionym pasem i cały czas ma tę niezłomną nadzieję, że jeszcze wróci i coś wywalczy. Oczywiście są to nadzieje płonne, nie tyle ze względu na wiek, co na to, że jest zwyczajnie wyboksowany. Ma uszkodzoną lewą rękę, a przecież lewy prosty to była kiedyś jego najsilniejsza broń. Nawet te 45 lat nie jest takim problemem, bo Foreman potrafił na tak późnym etapie odnosić sukcesy. Gołota 45-letni, ale zdrowy też mógłby to robić. Inna sprawa, że pewnie już dawno zawiesiłby rękawice na kołku, gdyby sędziowie go dwa razy nie orżnęli. W walkach z Ruizem i Byrdem zasłużył na zwycięstwo i mistrzostwo świata. Jakże inaczej postrzegano by dzisiaj jego karierę, gdyby wtedy obie walki zostały ocenione sprawiedliwe... Wszystkie gimbusy nie mające bladego pojęcia o niczym, pozamykałyby się i siedziały cicho.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Bodiczek 0
    Gołota porywa tłumy do dziś :) Nie potrafię do końca wytłumaczyć tego fenomenu, ale ilekroć on wchodzi do ringu, ludzie po prostu szaleją. Ma to coś co w boksie jest niesamowicie ważne. Bo tu nie chodzi tylko o zdobywanie pasów, tytułów itp. W boksie liczy się też styl, a pod względem Gołota był zawsze na najwyższej piłce. Np. bracia Kliczko mają wielką klasę sportową, ale ich walki to jest przeraźliwa nuda. Niby mają ten wysoki kontrakt z RTL, niby całe Niemcy za nimi szaleją, ale to nie jest to samo co w latach 90-tych robili Tyson, Gołota, Lewis, Brewster, Bowe. Długo by wymieniać. Wydaje mi się, że Niemcy nie znają prawdziwego boksu sprzed lat. U nich ta dyscyplina rozwijała się później i ich raczono wyłącznie taką nudną papką jak braci Kliczko. Żeby nie było: są wielkimi sportowcami, mam do nich szacunek. Nie kozaczą, nie robią z siebie błaznów (jak np. Szpilka), ale jednak nie budzą takich emocji jak powinni. Tacy dominatorzy powinni boksować z każdym w świetnym stylu, a tu jednak na plan pierwszy wychodzi zimna kalkulacja. Gdyby Andrzej Gołota w swoim prime time miał taką głowę jak Kliczkowie, to zdobyłby niejeden pas. Ale on po prostu szedł na wojnę (jak większość wtedy). Tym zdobywał szacunek, ale jednocześnie zmniejszał swoje szanse na wielkie sukcesy. Tyle że publiczność amerykańska nie patrzy właśnie tylko na pasy, lecz na tę widowiskowość. Tam bracia Kliczko nigdy nie mieli szans poważniej zaistnieć, bo to zbyt wymagający publika dla nich. Jeszcze co do Andrew. On w pewnym sensie jest postacią tragiczną. Wcale nie wchodzi do ringu dla kasy, nie wierzę w to. Ma jej tyle, że mógłby do końca życia leżeć brzuchem do góry, a i tak żyłby jak pączek w maśle. Zwłaszcza że ma mądrą żonę, która pomogła mu te pieniądze właściwie zainwestować. Andrzej jest po prostu niespełniony. Czuje, że jego kariera nie została zwieńczona upragnionym pasem i cały czas ma tę niezłomną nadzieję, że jeszcze wróci i coś wywalczy. Oczywiście są to nadzieje płonne, nie tyle ze względu na wiek, co na to, że jest zwyczajnie wyboksowany. Ma uszkodzoną lewą rękę, a przecież lewy prosty to była kiedyś jego najsilniejsza broń. Nawet te 45 lat nie jest takim problemem, bo Foreman potrafił na tak późnym etapie odnosić sukcesy. Gołota 45-letni, ale zdrowy też mógłby to robić. Inna sprawa, że pewnie już dawno zawiesiłby rękawice na kołku, gdyby sędziowie go dwa razy nie orżnęli. W walkach z Ruizem i Byrdem zasłużył na zwycięstwo i mistrzostwo świata. Jakże inaczej postrzegano by dzisiaj jego karierę, gdyby wtedy obie walki zostały ocenione sprawiedliwe... Wszystkie gimbusy nie mające bladego pojęcia o niczym, pozamykałyby się i siedziały cicho.
    likwidator Myślę, że spokojnie z 90% oglądających galę przyciągnęło właśnie nazwisko Gołoty. Ten facet porywał niegdyś tłumy i nadal ma wielu sympatyków. Ja również uważam, że powinien już dać sobie spokój, bo wszyscy "życzliwi" w przypadku porażki wyrastają jak grzyby po deszczu i w Internecie aż roi się od złośliwych komentarzy. Jednak z drugiej strony myślę sobie, że Gołocie chodziło zarówno w tej walce, jak i w poprzedniej z Adamkiem nie tylko o forsę, ale raczej o to, żeby zwycięstwem pożegnać się z ringiem i swoimi kibicami. Próbował, nie udało się - trudno.
    [ pokaż odpowiedzi ] Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Remle 0
    jaki boks takich mamy bohaterów. I tyle o Adamku. Nie wiedziałem, że też ucieka. Jak tak to jeszcze gorzej dla polskiego boksu, którego właściwie już nie ma
    likwidator Jak to Adamek w ringu nie ucieka? Chyba nie powiesz, że idzie z bokserami wagi ciężkiej na otwarte wymiany ciosów? Tak w ogóle, to jego walka z Cunninghanem wzbudziła wiele kontrowersji, zresztą nie tylko ta. W walce z Grantem była wprawdzie jednogłośna decyzja sędziowska, choć ja osobiście obstawiałem zwycięstwo Granta, po obejrzeniu 12 rund. Z bokserów, którzy klasą dorównują Tysonowi, Riddickowi czy Lennoxowi walczył tylko z Kliczkiem. Z jakim efektem? Został zdeklasowany. Witalij mógłby równie dobrze tę walkę zakończyć w I rundzie, dla niego to było jak sparing.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (72)
Pokaż więcej komentarzy (75)
Pokaż więcej komentarzy (75)
Pokaż więcej komentarzy (75)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×