Krzysztof Włodarczyk za złamanie nałożonego na niego sądowego zakazu poruszania się pojazdami mechanicznymi trafił za kratki na pięć miesięcy (więcej TUTAJ). Jak ustalił "Super Express", kara ostatecznie będzie krótsza o 40 dni.
"Została wpłacona część grzywny (około pięciu tysięcy złotych) i zgodnie z kodeksem kara została skrócona z pięciu miesięcy odsiadki do trzech miesięcy i 20 dni" - czytamy na stronach gazety.
To oznacza, że "Diablo" będzie mógł opuścić mury więzienia 28 kwietnia. Włodarczyk trafił za kratki 8 stycznia. W walkę o wyciągnięcie pięściarza z więzienia włączył się przede wszystkim jego promotor - Andrzej Wasilewski, a także Dariusz Michalczewski czy Przemysław Saleta (więcej TUTAJ).
Wasilewski poprosił sąd o zamianę izolacji na nadzór elektroniczny dla "Diablo". 18 lutego odbędzie się posiedzenie sądu penitencjarnego, który może zmienić sposób wykonywania kary.
W przypadku pozytywnej decyzji sądu, były mistrz świata organizacji WBC i IBF w kategorii junior ciężkiej mógłby resztę wyroku odbyć w domu z elektroniczną bransoletką na nodze. - Wydaje nam się, że są ku temu przesłanki. Krzysiek jest wzorowym więźniem, zachowuje się bardzo dobrze - zdradził w rozmowie z "SE" Wasilewski.
ZOBACZ WIDEO: "Klatka po klatce". Chwile grozy Szymona Kołeckiego przed KSW 58. Mógł nie wystąpić na gali