Zgodnie z danymi przedstawionymi przez Liberty Media, właściciela Formuły 1, przychody od kwietnia do czerwca wyniosły 620 mln dolarów wobec 585 mln dolarów w roku ubiegłym. W tym samym okresie zanotowano dość znaczący wzrost kosztów operacyjnych - z poziomu 14 mln dolarów do 26 mln dolarów.
Ogólny wzrost przychodów doprowadził do tego, że większe premie otrzymają zespoły F1. W roku 2018 na tym etapie budżet na nagrody wynosił 307 mln dolarów. Teraz kształtuje się on na poziomie 335 mln dolarów. Ucieszy to z pewnością mniejsze ekipy, takie jak Williams.
Czytaj także: Więcej wyścigów, mniej testów w Formule 1
Wyniki finansowe są tym lepsze, jeśli przeanalizujemy kalendarz F1. W tym roku Grand Prix Bahrajnu odbyło się jeszcze w pierwszym kwartale, podczas gdy przed sezonem zaliczane było już do drugiego kwartału. Ma to spory wpływ na prezentowane dane, bo Bahrajn płaci z jedną wyższych opłat licencyjnych w F1.
ZOBACZ WIDEO Jacek Nawrocki: Serbia była do ogrania? To była determinacja naszego zespołu, zostawienie serca i zdrowia na boisku
Skąd tak znaczący wzrost przychodów F1? - To kwestia wyższych opłat za prawa do transmisji. Wzrosły też przychody wynikające z reklam i sponsoringu, co jest konsekwencją umów sponsorskich podpisanych w drugiej połowie 2018 roku - przekazał w specjalnym komunikacie Chase Carey, szef F1.
W latach 2018-2019 w drugim kwartale zorganizowano po siedem wyścigów F1. W obecnej kampanii w tym okresie odbyło się Grand Prix Austrii, które wnosi niewielką opłatę za prawa do organizacji wyścigu. Cieszy się też niskim zainteresowaniem VIP-ów, co też ma wpływ na zaprezentowany raport finansowy.
Czytaj także: Bottas przygotowany na odejście z Mercedesa
- F1 udaje się na wakacje w najwyższej formie. Jesteśmy podekscytowani rosnącą konkurencyjnością Red Bulla i Ferrari, sukcesami Hondy jako producenta silników. Cieszy nas to, że podpisaliśmy ostatnio umowę z Netfliksem ws. drugiego sezonu "Drive to survive", w którym udział wezmą wszystkie zespoły F1. To sprawia, że jesteśmy dumni z naszych wyników, coraz wyższych przychodów i osiągniętego poziomu rentowności - dodał Carey.