Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

F1. Nowe doniesienia na temat Michaela Schumachera. Pojawiły się komplikacje

Pod koniec 2013 roku Michael Schmuacher miał groźny wypadek na nartach. Jego stan był krytyczny, wprowadzono go w stan śpiączki farmakologicznej. Teraz pojawiają się nowe doniesienia na temat stanu zdrowia wybitnego kierowcy.
Mateusz Domański
Mateusz Domański
Michael Schumacher Newspix / Piotr Nowak / Na zdjęciu: Michael Schumacher

Rodzina Michaela Schumachera pilnie strzeże jego prywatności. Czynione są starania, by informacje o stanie zdrowia jednego z najwybitniejszych kierowców w historii Formuły 1 nie wychodziły na zewnątrz. 

Mimo to co jakiś czas media publikują pewne ustalenia dotyczące Schumachera. W sobotę "Daily Mirror" podał, że Niemcowi zaczynają dolegać komplikacje, które mają związek z tym, że już bardzo długo leży w łóżku.

Podobno Michael Schumacher cierpi na atrofię mięśni. Ponadto ma się borykać z osteoporozą. Ta choroba z kolei powoduje osłabianie kości.

ZOBACZ WIDEO: Orlen nie rezygnuje ze wspierania polskiego sportu w czasie kryzysu. "Zwiększyliśmy na to budżet o prawie 100 procent"


W czerwcu pojawiały się informacje, że niemiecki kierowca przejdzie skomplikowaną operację z wykorzystaniem komórek macierzystych. Później "Guardian" przekazał, że jednak do niej nie dojdzie. Na przeszkodzie stanęła pandemia koronawirusa.

Michael Schumacher został przykuty do łóżka w wyniku wypadku, który miał miejsce 29 grudnia 2013 roku podczas jazdy na nartach we francuskim Meribel. Jego stan był krytyczny i były niemiecki kierowca został wprowadzony w stan śpiączki farmakologicznej.

Czytaj także:
Nicholas Latifi rozbił Williamsa. Spory błąd Kanadyjczyka

- Fernando Alonso już podpisał kontrakt? Wielki transfer o krok 

Oglądaj wyścigi Formuły 1 w WP Pilot

Polub Sporty Motorowe na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (4):

  • Adam M. Popławski Zgłoś komentarz
    Raczej mu nie kibicowałem. Co nie oznacza, że nie był wyjątkowym i bardzo zdolnym kierowcą. Jednak bardzo przykro mi, że miał ten wypadek (podobno to mocowanie kamery na kasku uszkodziło
    Czytaj całość
    jego kości czaszki i mózg) a od niego to już jego życie się niestety skończyło. Teraz hieny rozdrapują jego majątek i tacy różni managerowie czy uprzejmi doradcy dalej czerpią kasę z jego nieszczęścia. Dodatkowo jego lojalna żona daje się pompować na wszystkie terapie i rehabilitacje które i tak pewnie nic nie dadzą. Michel jest warzywem. Niestety obawiam się, że nie wypowie żadnego słowa do swojej śmierci. A kolejne newsy są podyktowane chęcią zbicia kolejnych lików czy innych aktywności w internecie. Dajcie mu już hieny spokój!!!1
    • Rafał Podles Zgłoś komentarz
      Wiadomo od początku było, że Schumi nie powróci do pełni zdrowia, do normalnego życia. Od czasu wypadku nie był pokazywany publicznie. Jeśli tak, to jest w stanie wegetatywnym przez
      Czytaj całość
      cały czas. Atrofia mięśni i osteoporoza wskazuje na całkowity brak samodzielnej aktywności fizycznej. A przecież na rehabilitację i opiekę medyczną idą miliony euro rocznie. Oczekiwanie na "dobre" wiadomości, to wiara w niemożliwe.
      • jotwu Zgłoś komentarz
        Uderzył głową o skałę.Kask w drobny mak.To w jakim stanie jest głowa? W jakim mózg?. Nie łódzmy się.Rany na głowie się już pewnie zagoiły.A co z mózgiem?
        • Szef na worku Zgłoś komentarz
          "Michael Schmuacher miał groźny wypadek na nartach." Groźny? Każdy z nas dostał w głowę z taką siłą jak pisali. Niefortunny,nieszczęśliwy,pechowy ale nie groźny.
          Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
          ×
          Sport na ×