Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Paryż - Nicea: ten wyścig przejdzie do historii. Czarnej historii światowego sportu

To się nie mieści w głowie! W sytuacji, gdy cały świat wstrzymał oddech, liczba zarażonych koronawirusem wzrasta lawinowo, w szpitalach umierają ludzie, organizatorzy francuskiego wyścigu są nieugięci. - Macie jechać! - mówią zawodnikom.

Marek Bobakowski
Marek Bobakowski
Kolarze - mimo epidemii koronawirusa - jadą przez całą Francję Newspix / EXPA/Pressesports/Bernard Papon / Kolarze - mimo epidemii koronawirusa - jadą przez całą Francję.
Trzy tysiące zakażonych, kilkadziesiąt zgonów, zamknięte szkoły, zakaz zgromadzeń powyżej 100 osób - tak wygląda obecnie sytuacja we Francji. Kraju, który jest obecnie jednym z najbardziej dotkniętych światową epidemią koronawirusa.

Nie ma wstępu do teatrów, kin, zamknięto Luwr, zawieszono rozgrywki ligowe (m.in. piłkarskie). - Sytuacja jest bardzo poważna - alarmuje prezydent Francji, Emmanuel Macron. Na tym tle zupełnie niezrozumiała jest decyzja organizatorów kolarskiego wyścigu Paryż-Nicea, którzy upierają się, że peleton ma nadal jechać. I jedzie.

Dyrektor wyścigu nie widzi problemu

Z udziału w wyścigu, który rozpoczął się 8 marca, jeszcze przed startem wycofało się kilka zawodowych ekip. Taką decyzję podjęła między innymi polska grupa CCC Team. - Nie możemy narażać swoich kolarzy, nie możemy narażać ich rodzin i kibiców, dlatego zawieszamy udział w wyścigach - przyznał Jim Ochowicz, główny menedżer "Pomarańczowych".

ZOBACZ WIDEO: Koronawirus. Ministerstwo Zdrowia opublikowało specjalny film

Mimo tego i mimo informacji, że epidemia bardzo dynamicznie atakuje Francję (ale nie tylko, przecież cała Europa zmaga się z chorobą) organizatorzy postanowili, że wyścig się odbędzie. Od kilku dni są głusi na apele polityków, byłych kolarzy, fachowców, dziennikarzy i kibiców, aby anulować tę rywalizację.

- Ale dlaczego? - odpowiada dyrektor wyścigu, Christian Prudhomme. - Przecież ograniczyliśmy kontakt z kibicami, jedziemy po terenach, gdzie nie ma epidemii, wprowadziliśmy restrykcyjne zasady bezpieczeństwa.

Jak 34 lata temu

Atmosfera wokół peletonu - w pewnym stopniu - przypomina sytuację z Wyścigiem Pokoju 1986 roku. Zaledwie kilkanaście dni po awarii w elektrowni atomowej w Czarnobylu kolarze zostali zmuszeni do jazdy zaledwie 100 km od miejsca katastrofy. Organizatorzy mieli za nic, że narażają ich zdrowie na poważne konsekwencje.

- Szczęście w nieszczęściu, że sprzyjał nam wiatr - wspominał po latach Ryszard Szurkowski. - Wiał w drugą stronę i pchał śmiercionośną chmurę nie w kierunku Kijowa, a Skandynawii. Gdyby było odwrotnie... Aż boję się pomyśleć.

Więcej szczegółów o tym wyjątkowym wyścigu znajdziecie TUTAJ >>. Oczywiście koronawirus generalnie nie jest aż tak dużym zagrożeniem dla samych zawodników, ale przecież oni wrócą do swoich najbliższych, m.in. rodziców, teściów, którzy z racji podeszłego wieku są bezbronni wobec koronawirusa.

Kolejne apele bez odzewu

Apel o natychmiastowe zakończenie wyścigu Paryż-Nicea poważnie wybrzmiał 11 marca. Nic z tego. Dzień później kolejny apel - znów bez odzewu. 13 marca do 6. etapu nie przystąpili kolarze Bahrain-McLaren (m.in. były kolarz CCC, Jan Tratnik). W sobotę nie wystartują z kolei zawodnicy Israel Start-Up Nation. W peletonie pojedzie zaledwie 95 kolarzy. A na liście startowej do pierwszego etapu było 136 nazwisk.

Miał być jeszcze etap w niedzielę, ale organizatorzy zrezygnowali. Czemu nie zrezygnowali kilka dni wcześniej? Czemu peleton w ogóle wystartował?

- Wyścig śmierci - europejskie tabloidy w swoim stylu przesadzają, ale tak właśnie określają to, co się dzieje wokół kolarzy.

Koronawirus spowodował, że sport praktycznie się zatrzymał. Odwołano zdecydowaną większość meczów, biegów, mityngów, turniejów. Ale nie ten wyścig. Przerażające.

- Jeżeli odwołujemy wszystko, to powinno się także anulować Paryż-Nicea. Podjąć trudną decyzję. Wiadomo, organizator zawsze będzie optował za tym, by wyścig trwał, ale priorytetem powinno być bezpieczeństwo zawodników. Wielu z nich obawia się nie tyle zakażenia, a raczej tego, czy będzie mogło wrócić do domów. Realne jest przecież zamknięcie granic - powiedział w rozmowie z serwisem kolarsko.pl Jarosław Marycz, Prezes Stowarzyszenia Kolarzy Zawodowych w Polsce.

O sportowej części wyścigu Paryż-Nicea przeczytasz TUTAJ >>

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Czy wyścig Paryż-Nicea powinien się w ogóle rozpocząć?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (8)
  • Robert Ejsmond Zgłoś komentarz
    Napisze krótko: Zabójczy wyścig..
    • Artur Chudzik Zgłoś komentarz
      O solone liczykrupy ! :/
      • Zorkin 1 Zgłoś komentarz
        Brawo dla organizatorów wyścigu. Przynajmniej oni nie dali się zmanipulować i zastraszyć. Przecież to wszystko jest sztucznie wywołane. Nie ma żadnego zagrożenia! Zwykłe przeziebienie,
        Czytaj całość
        na które lekarstwem jest witamina C. Swoją drogą, ci którzy wypuścili tego wirusa na ludzi, pięknie tym pokierowali. Chcieli wywołać panikę i osiągnęli swój cel. Profesjonaliści w każdym calu.
        • brak_zawodnika Zgłoś komentarz
          A kto im każe jechać? Dziećmi nie są, żeby ich za rączke ciągnąć "nie idź tam" albo paluszkiem pokazywać że to niebezpieczne. Skoro część mogła się wycofać, to
          Czytaj całość
          pozostali też mogą. Widocznie nie chcą, ale jak któryś po drodze złapie tego wirusa to dopiero będzie płacz :)
          • RobertW18 Zgłoś komentarz
            Po co te dzikie wrzaski? Jeśli odgrodzi się dość szeroko miejsce startu i miejsce dojazdu zawodników, to nie powinno być większego zagrożenia dla ludzi wyścigu. Podobne to do rozgrywek
            Czytaj całość
            bez widowni. Jaka "czarna historia światowego sportu"? Raczej histeria podnieconego pismaka.
            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
            ×