KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Spurs na "dzień dobry" pokonali Heat!

San Antonio Spurs ograli Miami Heat w inauguracyjnym pojedynku wielkiego finału NBA, a bohaterem przyjezdnych z Teksasu został Tony Parker!
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak

San Antonio Spurs nie mogli wymarzyć sobie lepszego rozpoczęcia bezpośredniej walki o mistrzowski tytuł. Pierwszy mecz wielkiego finału NBA od samego początku był jednak bardzo wyrównany, a goście na prowadzenie wyszli dopiero w samej końcówce czwartkowego spotkania. Heat po dwóch celnych osobistych Lebrona Jamesa co prawda byli blisko wyrównania stanu rywalizacji (88:90), ale niesamowitym akrobatycznym trafieniem na niespełna 6 sekund przed ostatnią syreną popisał się Tony Parker.

Francuz skompletował w sumie 21 punktów i 6 asyst, a 20 "oczek" i 14 zbiórek Tima Duncana okazało się równie kluczowe. Warto wspomnieć jeszcze, że Spurs w ciągu 48 minut stracili zaledwie cztery piłki!

Heat dwoili się i troili by pokonać w American Airlines Arena przyjezdnych z Teksasu, ale nawet triple-double LeBrona Jamesa nie pomogło. Czterokrotny MVP zapisał na swoim koncie imponujące 18 punktów, 18 zbiórek i 10 asyst, trafiając 7 z 16 rzutów z gry. Bardzo dobre wejście z ławki zanotował również Ray Allen, ale żeby nie było tak kolorowo - po raz kolejny posezonowego spotkania do udanych zaliczyć nie może Chris Bosh. Podkoszowy nie zachwycił, a dobitnie udowadniają to również statystyki - 6/16 z gry, 13 punktów, 5 zbiórek.

Podopieczni Gregga Popovicha pokonali ostatecznie Heat na trudnym terenie i objęli prowadzenie w serii do czterech zwycięstw, której stawką jest mistrzowskie trofeum! Kolejne spotkanie odbędzie się już w najbliższą niedzielę, również w Miami.

Miami Heat - San Antonio Spurs 88:92 (24:23, 28:26, 20:20, 16:23)

Heat: James 18, Wade 17, Bosh 13, Allen 13.
Spurs: Parker 21, Duncan 20, Ginobili 13.

Stan rywalizacji: 1:0 dla Spurs.

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna / nba.com / youtube.com
Komentarze (47)
  • zielin Zgłoś komentarz
    Beat the Heat! Kapitalna sprawa, Parker magiczny. Powodzenia w niedzielę, przy dwa jajo skończy się 4:0 )
    • paluch149 Zgłoś komentarz
      Parker rozgrywa sezon życia jeśli Heat go zatrzymają to będą mistrzami.
      • szyna83 Zgłoś komentarz
        jestem ciekawy ilu z was się wypowie w poniedziałek...
        • tonny Zgłoś komentarz
          Spokojnie nie przekreślajcie Miami. San Antonio miało dość długą przerwę, jak na NBA i na świeżości wygrali z Miami. Indiana też wygrała pierwszy mecz i większość, że to już po
          Czytaj całość
          Żarach. Myślę, że będziemy świadkami 7 meczowej batalii.
          • Konrad Zgłoś komentarz
            ale kolego - SAS jest w chwili obecnej jak i w calym sezonie zespolem lepszym od miami - nie ma sie co obruszac - po prostu tak jest !!!
            • Ursus.61 Zgłoś komentarz
              Co różni Jamesa i Jordana? James w tym meczu zdobył "tylko" 18 punktów a Jordan rzuciłby ponad 30.
              • TOKI1234 Zgłoś komentarz
                Czytam sobie wszystkie komentarze i zastanawiam się nad jednym kto tu obraża Miami czy samego Jamesa? Mówienie o tym, że nie lubi się zespołu lub samego zawodnika to obraza? W ogóle nie
                Czytaj całość
                widziałem jakiejś napinki ze strony kogokolwiek. A w ogóle co to za słowo napinka? Czasem coś takiego wymyślicie a później wszyscy w kółko. Wszyscy pisali Go Spurs, powodzenia i takie tam. Fan Miami się wzruszył potępił wszystkich a na koniec mówi: Nie jestem fanem Miami. Tak na pewno. Nie chcę mi się już na ten temat pisać a to,że często napiszę haha czy coś w tym stylu,trudno taki jestem. Nie wiem jak skończą się te finały ale bardzo bym chciał,żeby Spurs wygrało tą serię,choć pewnie będzie bardzo ciężko. Parker udowodnił to iż jest prawdziwym liderem tego zespołu swoje dołożył Duncan a cały zespól zagrał jak drużyna i o to w tym wszystkim chodzi. Oby im sił starczyło.
                • bati27 Zgłoś komentarz
                  niezły hate na Miami, jak zwykle zreszta jak sie wchodzi na sf.pl Ktoś napisal ze bufony, ktoś ze drużyna kupiona, a lakers nie kupiona? Kobe nie ego bufon? Ludzie wezcie wyluzujcie. Lubie
                  Czytaj całość
                  zarowno SAS jak i MIA, zycze obu teamom zwyciestwa. LbJ nie moze sam ciagnac calego teamu. 18 zbiorek rzucajacego obroncy ? Niezle, przypomina mi sie jak kiedys MJ zebral 16 pilek. Bosh 5 zbiorek. Zdecydowanie najgorzej gra Bosh, dziadek Duncan go po prostu miazdzy. Wade widac ze jest chory ale majac takie parametry fizyczne i graja c w ten sposb ostatnie lata wiadomo bylo ze kontuzje przyjda szybko (just like a Rose). Uwazam jednak ze Miami wygra tą rywalizację. Tak czy inaczej Popovich a nie Jackson to najwiekszy trener ostatnich lat w NBA. Heh pamietam jak kiedys (nie tak dawno wszyscy tu jechali po SAS ze drewno...Gusta zmienne niczym chorągiewki).
                  • jimijim Zgłoś komentarz
                    można lubić LBJ - uważam go za bezsprzecznie najlepszego aktualnie koszykarza, a nie przepadać za całym zespołem - ja tak na przykład mam...
                    • KB24 Zgłoś komentarz
                      Dzisiejsze zwycięstwo Spurs to żadne zaskoczenie, dla mnie wygrana Miami byłaby zaskoczeniem. Jednak za dużo sił kosztowała ich rywalizacja z Indianą i w dzisiejszym meczu musiało to o
                      Czytaj całość
                      sobie dać znać. 10 dni wolnego SAS zrobiło dzisiaj swoje, losy rywalizacji są cały czas otwarte, ale Miami czeka kolejny mecz o życie w tym tygodniu. Zobaczymy na ile Heat starczy tak zwanego "Powera". Szanuje Miami, jednak w tej serii jestem za SAS, a komentarze dzieciaków, które nic nie wnoszą do dyskusji, obrażając zespól z Florydy najlepiej przemilczeć.
                      • jaet Zgłoś komentarz
                        Mnie zaskakuje w tym momencie u Miami jedno. Od pewnego czasu, cała wielka trójka gra bardzo nierówno. Oczywiście takie słabsze mecze jednemu, czy drugiemu zawodnikowi już się zdarzały,
                        Czytaj całość
                        ale zawsze za plecami był ktoś, kto grę pociągnął. Teraz wpadło to na tory 0-1 i po dobrym meczu, następuje kolejny, w którym James, Wade i Bosh nie są w stanie indywidualnie przekroczyć 20 pkt. Co z tego, że James uciułał triple-double, skoro rzucał tylko 16 razy ? Tak jak pisałem wcześniej, moim zdaniem James w Miami zbytnio uzależnił się jednak od Wade'a i Bosha i to w takich meczach decyduje o wyniku. Tutaj aż się prosiło o wzięcie odpowiedzialności za wynik na siebie, a nic takiego nie nastąpiło. I jeszcze ta obrona ostatniej akcji Parkera... W kontekście tej rywalizacji, wynik pierwszego meczu nie znaczy jeszcze wiele, ale postawa Miami od serii z Pacers daje mi coraz więcej do myślenia, także w perspektywie następnych sezonów.
                        • Sopa Zgłoś komentarz
                          A ja w tej serii na przekór wszystkim trzymam kciuki za Heat :D
                          • Viejra Zgłoś komentarz
                            Ciekawy jestem czy Spurs stać na 4-0 :)
                            Zobacz więcej komentarzy (11)
                            Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
                            ×
                            Sport na ×