KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Bartosz Diduszko: Jest mi wstyd

Wikana Start Lublin w niedzielny wieczór pokazała się z bardzo słabej strony w Gdyni. Miejscowe Asseco wygrało bardzo pewnie - 89:74.

Karol Wasiek
Karol Wasiek

- Drużyna z Gdyni zagrała bardzo dobry mecz. Od samego początku spotkania kontrolowali wydarzenia na parkiecie. My nie dostosowaliśmy się do tego poziomu. Nie potrafiliśmy nawiązać z nimi walki - podkreśla Bartosz Diduszko, który był najskuteczniejszym zawodnikiem w swojej ekipie. 27-letni Polak zdobył w tym meczu 17 punktów, trafiając aż cztery rzuty z dystansu.

Goście w tym meczu trafili co prawda 15 rzutów z dystansu, ale popełnili także taką samą ilość strat, co miało duży wpływ na losy tego spotkania. Dla porównania, gospodarze zanotowali o siedem strat mniej.

Lublinianie szczególnie słabo prezentują się w formacji obronnej. Przeciętnie tracą ponad 83 punkty na mecz, co jest jednym z gorszych wyników w TBL pod tym względem.

- Jest mi wstyd, bo po raz kolejny zagraliśmy fatalnie na wyjeździe. Bardzo szybko tracimy punkty i później trudno jest nam gonić wynik. Coś trzeba z tym zrobić, bo tak dalej być nie możesz - zaznacza Diduszko.

Asseco już od samego początku narzuciło swój styl gry, na który recepty nie potrafili znaleźć goście z Lublina. - Zaczęliśmy źle i skończyliśmy w podobny sposób. Asseco zagrało bardzo dobre zawody, mieli świetną skuteczność i to przełożyło się na końcowy wynik. My niestety o sobie tego nie możemy powiedzieć - mówi z kolei Tomasz Wojdyła, który w przeszłości występował w gdyńskim Starcie i rezerwach Asseco.

Paweł Turkiewicz: Asseco bardziej chciało wygrać ten mecz

Czy Wikana Start Lublin zajmie 10. miejsce na koniec sezonu?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (1)
  • Gabriel G Zgłoś komentarz
    Nie pamiętam który ale był tu na forum kibic z Lublina zapowiadający, że Wikana zagra w play-off. Oczekiwałbym walnięcia się w piersi. Publicznie. Nie dlatego, że się pomylił. To się
    Czytaj całość
    zdarza. Ale i dyskutantów wówczas naobrażał wielu. I strasznie był pewny. I co? Że tak spytam nieśmiało choć trochę z głupia frant.
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×
    Sport na ×