WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

NBA: 76ers wygrali 15. mecz z rzędu! Jazz rozbili Warriors 40 punktami

Trwa kapitalna seria drużyny Philadelphia 76ers! Ci zanotowali właśnie 15. zwycięstwo z rzędu. W innym meczu Utah Jazz rozbili Golden State Warriors aż 119:79.
Patryk Pankowiak
Patryk Pankowiak
Getty Images / Kevin C. Cox / Na zdjęciu: Ben Simmons

Philadelphia 76ers z 15. zwycięstwem z rzędu! Wielka seria Szóstek, która może zapewnić im trzecie miejsce w Konferencji Wschodniej. Aby tak się stało i ochronić tę lokatę przed Cleveland Cavaliers, podopieczni Bretta Browna w ostatnim meczu sezonu muszą pokonać Milwaukee Bucks. Czy tak się stanie? Analizując ich formę, na pewno nie będą na straconej pozycji. 

We wtorek 76ers znów udowodnili o swojej świetnej dyspozycji, trafili przede wszystkim 17 na 37 oddanych rzutów zza łuku. J.J. Redick miał 6 na 9 (28 punktów), Ersan Ilyasova 4 na 8 (26 punktów), a Marco Belinelli 5 na 12 (20 punktów). To trio poprowadziło drużynę z Filadelfii do 51. triumfu. Ben Simmons dorzucił 14 "oczek", 10 zbiórek oraz sześć asyst. Właśnie on zapewniał, że Joel Embiid nie musi się niczym martwić i spokojnie przygotowywać do play offów.

Dla Simmonsa to spotkanie było szczególnie trudne, ponieważ jeszcze rano opuścił trening rzutowy przez grypę żołądkową. Ale na parkiecie nie był już widać absolutnie żadnych problemów. Hawks długo trzymali się w grze o zwycięstwo, lecz ostatecznie siła rażenia 76ers wzięła górę. Na nic zdało się im nawet 27 "oczek" Taureana Prince'a.

Washington Wizards wreszcie stanęli na wysokości zadania. Pokonali Boston Celtics 113:101, dzięki czemu przełamali pasmo czterech porażek, a także zachowali szansę na awans w tabeli. Wszystko zależeć będzie od wyników Miami Heat (43-38) oraz Milwaukee Bucks (44-37). Stołeczni muszą pokonać Orlando Magic i czekać na rezultat meczów Heat z Raptors i Bucks z 76ers.  

Jaylen Brown rzucił na otwarcie 21 punktów w pierwszej kwarcie, przez co Celtics wygrali ten fragment 30:22, aczkolwiek następne trzy odsłony należały już do zmobilizowanych Czarodziei. Gospodarze ze stolicy USA po przerwie zdobyli 27 punktów, a zatrzymali przeciwników na tylko 18 "oczkach", co okazało się kluczem do sukcesu. Wizards ostatecznie pokonali Celtics trzeci raz w sezonie, tym razem 113:101.

To był dzień Johna Walla, który zdobył 29 punktów, siedem zbiórek i zaliczył 12 kluczowych podań, a także przy okazji dobił do progu pięciu tysięcy asyst w całej swojej karierze. Rozgrywający wykorzystał 9 na 16 oddanych rzutów z gry, trafił też 4 na 5 trójek. Jedyny Polak w NBA, Marcin Gortat spędził na placu boju 21 minut. Łodzianin w tym czasie trafił 2 z 6 rzutów, miał pięć zbiórek, przechwyt i cztery "oczka". Problemem dla stołecznych może być uraz Otto Portera. Skrzydłowy przez problemy z lewą nogą zmuszony był opuścić parkiet w drugiej kwarcie i nie wrócił już do gry. 

Utah Jazz roznieśli Golden State Warriors 119:79! To były świetne zawody w ich wykonaniu, znów błyszczał pierwszoroczniak Donovan Mitchell. 21-latek zaaplikował mistrzom NBA 22 punkty, wykorzystując 8 na 12 oddanych rzutów z gry, w tym 4 na 5 za trzy. Mormoni z Salt Lake City rzucali na 53-procentowej skuteczności, podczas gdy Warriors umieścili w koszu zaledwie 30 na 86 oddanych rzutów, co daje zaledwie 35-procent.

Ten sukces sprawia, iż Jazz nie spadną już niżej, niż na piąte miejsce w Konferencji Zachodniej. A jeśli pokonają Portland Trail Blazers w bezpośrednim starciu, zostaną nawet na trzeciej lokacie. Ostatnie mecze sezonu zasadniczego w NBA już w nocy ze środy na czwartek czasu polskiego. 

Jeśli chodzi o przedstawicieli Golden State Warriors, Klay Thompson zdobył 23 punkty, lecz jego skuteczność była co najmniej przeciętna - tylko 9 na 27 z gry. Kevin Durant w niespełna 30 minut zdobył 13 "oczek". Obrońcy tytułu zakończyli rozgrywki zasadnicze z bilansem 54-24. 

Wyniki:

Indiana Pacers - Charlotte Hornets 93:119 (25:37, 30:26, 16:24, 22:32)
(Collison 13, Robinson III 13, Leaf 13, Jefferson 12, Sabonis 10 - Kaminsky 24, Walker 15, Williams 15, Batum 14, Howard 14)

Atlanta Hawks - Philadelphia 76ers 113:121 (32:27, 23:34, 24:28, 34:32)
(Prince 27, Dorsey 17, Dedmon 14 - Redick 28, Ilyasova 26, Belinelli 20)

Washington Wizards - Boston Celtics 113:101 (22:30, 30:24, 27:18, 34:29)
(Wall 29, Beal 19, Morris 13 - Brown 27, Tatum 12, Horford 10, Monroe 10)

Dallas Mavericks - Phoenix Suns 97:124 (26:29, 28:15, 22:39, 21:41)
(Motley 21, Harrison 16, Jones 15 - Peters 36, Len 18, Harrison 18, House Jr. 16)

Utah Jazz - Golden State Warriors 119:79 (33:16, 29:17, 31:23, 26:23)
(Mitchell 22, Favors 16, Jerebko 14 - Thompson 23, Durant 13, Looney 12)

Los Angeles Lakers - Houston Rockets 99:105 (16:23, 32:33, 27:26, 24:23)
(Hart 20, Ingram 19, Randle 17 - Paul 22, Harden 21, Green 16)

ZOBACZ WIDEO Czy Kamil Stoch może być jeszcze lepszy? Ojciec skoczka zabrał głos

Czy 76ers pokonają Bucks i zajmą trzecie miejsce na Wschodzie?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Koszykówkę na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna

Komentarze (1):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • Katon el Gordo 0
    Taka sama sytuacja też na wschodzie była. 1 i 2 miejsce już dawno zaklepało Toronto i Boston. Zwycięstwo Wizards zawsze cieszy ale prawdę mówiąc Celtics nie mieli powodów do napinki.
    dree GSW od kilku meczów byli pewni drugiego miejsca w konferencji. Wiedzieli, że na awans nie mają szans, a i nikt ich nie dogoni. Tak więc mogli sobie pozwolić na grę rezerwami, czy nie ciśnięcie na 100% w meczach. CLE natomiast walczy w dalszym ciągu o jak najlepszą pozycję przed PO. To nie tylko kwestia awansu, ale w późniejszej fazie przewagi własnego parkietu i nikt raczej nie odpuszcza sobie, żeby później mieć trudniej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Katon el Gordo 0
    Żeby tylko w PO w komplecie zdrowi byli, bo ostatnio to tam niezły szpital był.
    Atomic GSW grają sobie pod koniec sezonu albo rezerwami albo na luzie, przyjdzie PO i poważne granie, odpowiednia mobilizacja i znów będą masakrować wszystkich. Zresztą podobnie Cavs na wschodzie - nie ważne z którego miejsca wejdą, ale w Playoff nikt z nimi grać nie chce.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Atomic 0
    Prawa. Poza tym GSW i Cavs to typowe doświadczone drużyny "playoffowe" a tam gra jest całkiem inna. Po pierwsze intensywność i walka większa, po drugie trzeba jeszcze z nimi wygrać 4 mecze w serii, a to dla kogokolwiek (łącznie z Houston) będzie mega trudne
    dree GSW od kilku meczów byli pewni drugiego miejsca w konferencji. Wiedzieli, że na awans nie mają szans, a i nikt ich nie dogoni. Tak więc mogli sobie pozwolić na grę rezerwami, czy nie ciśnięcie na 100% w meczach. CLE natomiast walczy w dalszym ciągu o jak najlepszą pozycję przed PO. To nie tylko kwestia awansu, ale w późniejszej fazie przewagi własnego parkietu i nikt raczej nie odpuszcza sobie, żeby później mieć trudniej.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Pokaż więcej komentarzy (1)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×