WP SportoweFakty.wp.pl – wiadomości sportowe, relacje live, wyniki meczów

Kokpit Kibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Skoki narciarskie
  • Tenis

Iga Baumgart nie widziała złotego biegu koleżanek. "Gdy oglądałam starty sztafety z trybun był płacz, ryk i cierpienie"

- Trochę mi głupio, że porównuje się mnie do takiej ikony. Ja nie widzę podobieństwa. Nie mam się czym równać z panią Ireną. Ani osiągnięciami, ani stylem biegu - mówi Iga Baumgart-Witan.
Grzegorz Wojnarowski
Grzegorz Wojnarowski
Newspix / Radosław Jóźwiak/CYFRASPORT / Na zdjęciu: Iga Baumgart-Witan

W rozmowie z serwisem Sport.tvp.pl mistrzyni Europy z ubiegłego roku w sztafecie 4x400 metrów z wielką pokorą mówiła o pojawiających się czasem w mediach porównaniach do najwybitniejszej polskiej lekkoatletki. Baumgart-Witan, tak jak Szewińska w latach, gdy królowała na światowych bieżniach, jest wysoka, smukła i bardzo szybka. Ale nie aż tak szybka i nie aż tak utytułowana, jak zmarła w ubiegłym roku "Irenissima".

30-letnia biegaczka z Bydgoszczy porównania do Szewińskiej uważa za "strasznie miłe". Zaraz jednak dodaje, że czuje się trochę głupio, gdy je słyszy. - Nie widzę podobieństwa. Absolutnie. Nie mam czym się równać z panią Ireną. Ani osiągnięciami, ani stylem biegu - mówi.

- Po prostu wiem, jaka przepaść nas dzieli. Nie śmiem się porównywać. Wszystko przede mną. Może kiedyś się zbliżę do takiego poziomu - dodaje brązowa medalistka lekkoatletycznych mistrzostw świata sprzed dwóch lat. I nie jest to przesadna skromność. Rekord życiowy Szewińskiej w biegu na 400 metrów to kapitalne 49,28.
Baumgart-Witan do tego wyniku brakuje prawie dwóch sekund (51,12).

ZOBACZ WIDEO: Polskie kluby walczą o europejskie puchary. "Legia gra najgorzej. Inne kluby na tym cierpią"

Zobacz także:
- Profesor radzi - trenuj z Adamem Kszczotem

Polska biegaczka w rozmowie z serwisem internetowym TVP Sport mówiła też o majowych mistrzostwach świata sztafet (IAAF World Relays) w Jokohamie. Nie wystąpiła w nich z powodu kontuzji mięśnia czworogłowego uda, której doznała kilka dni przed startem.

"Aniołki Matusińskiego" pobiegły w Japonii w składzie Małgorzata Hołub-Kowalik, Patrycja Wyciszkiewicz, Anna Kiełbasińska i Justyna Święty-Ersetic i spisały się rewelacyjnie. Zdobyły złoty medal, pokonując po zaciętej walce Amerykanki i Włoszki.
Baumgart-Witan zdradza teraz, że nie oglądała zwycięskiego biegu swoich koleżanek.

Czytaj także:
- MŚ w Dausze: Caster Semenya z zakazem startu na 800 metrów

- Spojrzałam tylko na wynik. Nie chciałam na to patrzeć. Wiedziałam, że będzie mi przykro. Przecież miałam być na miejscu z nimi. Kibicowałam z całego serca, ale jednocześnie cierpiałam. W przeszłości oglądałam już starty sztafety z trybun. Potem był płacz, ryk i cierpienie. Nic dobrego. Wolałam sobie oszczędzić - wyjaśnia.

Podkreśla jednak, że sytuacje szybko po niej spływają. - To chwilowe przykrości. Na szczęście oprócz biegania mam też co robić w życiu.

Czy polska sztafeta 4x400 metrów kobiet zdobędzie medal Igrzysk Olimpijskich w Tokio?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub SportoweFakty na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty

Komentarze (2):

[ Anuluj ] Odpowiadasz na komentarz:

Dowiedz się jak umieszczać linki od tagów, pogrubiać tekst, itp.
  • yes 0
    z jakiej to okazji??
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
  • Królowa Śniegu 0
    W nieoficjalnych mistrzostwach świata sztafet! To bardzo ważne, bo tytułu mistrzowskiego za taki start nie dają.
    Odpowiedz Zgłoś Zablokuj
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Pokaż więcej komentarzy (2)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×
Sport na ×