Reprezentant Polski kontuzji nabawił się przy pierwszym podejściu do skoku na wysokość 5,90 m. Piotr Lisek był już w trakcie nabiegu do wykonania skoku, ale tuż przed jego oddaniem odrzucił tyczkę i rzucił się na materac. Polak trzymał się za udo, a na jego twarzy pojawił się grymas bólu.
Lisek nie był w stanie kontynuować zawodów. Kibice obawiali się, że jeden z najlepszych tyczkarzy świata doznał kontuzji, która może go na wiele tygodni wyeliminować z treningów. Jednak z obozu Liska napłynęły optymistyczne informacje.
"Wszystko wskazuje na to, że Piotr Lisek nie doznał poważnego urazu. Takie informacje przekazał trener Piotra Marcin Sczepański. Dobre wiadomości w 100% mają potwierdzić badania" - przekazał za pośrednictwem Twittera dziennikarz TVP Szymon Borczuch.
Lisek to trzykrotny medalista mistrzostw świata w skoku o tyczce. Dwukrotnie zdobywał brązowe krążki, a raz sięgnął po srebrny medal. Z wynikiem 6,02 m jest rekordzistą Polski. Uznawany jest za jednego z kandydatów do walki o medale na przyszłorocznych igrzyskach olimpijskich w Tokio.
Wszystko wskazuje na to, że Piotr Lisek nie doznał poważnego urazu. Takie informacje przekazał trener Piotra Marcin Sczepański. Dobre wiadomości w 100% mają potwierdzić badania. #PiotrLisek
— Szymon Borczuch (@SzymonBorczuch) August 19, 2020
Czytaj także:
Lekkoatletyka. 2. Memoriał Ireny Szewińskiej. Marcin Lewandowski z rekordem Polski na 2000 metrów
Rzut młotem. Wojciech Nowicki najlepszy na Węgrzech, Malwina Kopron druga
ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: płynęła ze... szklanką na głowie. Nieprawdopodobny wyczyn Katie Ledecky!