Relacje na żywo
  • wszystkie
  • MŚ 2022
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

40-letnia legenda wciąż żywa. "Cro Cop" nadal naśladuje Van Damme'a

Mirko "Cro Cop" Filipovic to jedna z legend MMA i kickboxingu na świecie. Chorwat dzięki bogatej karierze zdobył serca wielu fanów. Już 11 kwietnia zaprezentuje się polskim kibicom na UFC w Krakowie.

Waldemar Ossowski
Waldemar Ossowski
Aby sięgnąć do początków kariery Filipovica należy cofnąć się w czasie do lat 90-tych. To wtedy właśnie utalentowany i młody Chorwat rozpoczął swoją przygodę w kickboxingu, by później zostać także cenionym zawodnikiem MMA.
Być jak Van Damme Mirko Filipovic zainspirowanie sportami walki czerpał ze znanego filmu z końcówki lat 80-tych - "Krwawy sport". Trenując na początku w domu, na przykładzie Jeana-Claude'a Van Damme'a, później przeniósł się do klubu, w którym ćwiczył karate. Z biegiem czasu młody Filipovic zdecydował się urozmaicić swoje treningi i zdecydował się na kickboxing, który był bardziej kontaktowym sportem. Śmierć ojca w 1994 roku to jeden z najbardziej przełomowych momentów dla chorwackiej legendy sportów walki. To wtedy mając 20 lat Filipovic decyduje się na pracę w oddziale terrorystycznym i dzięki temu jest w stanie utrzymać rodzinę.Karierę w zawodowym kickboxingu rozpoczął w 1996 roku, gdzie już odniósł triumf na utytułowanym Jeromem Le Bannerem. Później, po konflikcie z pierwszym trenerem, zdecydował się na karierę w boksie amatorskim, ale tam radził sobie ze zmiennym szczęściem. Na powrót do kickboxingu zdecydował się w 1999 roku. Druga próba zrobienia kariery w K-1 była już udana i właśnie wtedy "Cro Cop" stał się już rozpoznawalną marką na świecie wraz ze swoim wysokim kopnięciem na głowę.
Mirko Filipovic w Krakowie zrewanżuje się Gonzadze? Mirko Filipovic w Krakowie zrewanżuje się Gonzadze?
Z kickboxingu do MMA

W 2001 roku przyszedł czas na jego debiut w najlepszej i nieistniejącej już organizacji MMA - Pride FC. Tam do października 2003 roku odniósł aż cztery zwycięstwa i zanotował dwa remisy, w tym m.in. z Wanderleiem Silvą. Wreszcie otrzymał on szansę walki o mistrzostwo Pride w wadze ciężkiej, a jego rywalem był znakomity brazylijski grappler Antônio Rodrigo Nogueira. Zwycięska passa Chorwata została przerwana i "Minotauro" poddał go w 2. rundzie.

"Cro Cop" kolejne pojedynki w Pride ponownie rozstrzygał na swoją korzyść, poza wpadką z Kevinem Randlemanem, pokonując m.in. Aleksandra Emelianenko. To doprowadziło go do walki z legendą MMA i mistrzem wagi ciężkiej, Fiodorem Emelianenką w sierpniu 2005 roku. Pojedynek przez trzy pełne rundy toczył się w stójce, w której przewagę osiągnął Rosjanin. W 2006 roku odniósł największy sukces podczas swojej kariery w MMA w Japonii. Chorwacki kicboxer zwyciężył turniej PRIDE Openweight Grand Prix, pokonując m.in. Wanderleia Silvę czy Josha Barnetta już w pierwszych rundach.

W UFC ze zmiennym szczęściem 

Po upadku organizacji Pride i zmonopolizowaniu rynku przez UFC Filipovic kontynuował karierę w Stanach Zjednoczonych. Właśnie tam, w drugim występie, doznał porażki z Gabrielem Gonzagą, porażki tym bardziej zaskakującej, że odniesionej przez firmowe, wysokie kopnięcie na głowę. W Krakowie Chorwat otrzyma upragnioną okazję do rewanżu nad Brazylijczykiem. Pod koniec 2007 roku Filipovic odszedł z UFC po raz pierwszy. Następnie z powodzeniem radził sobie ponownie w Japonii na galach Dream.

Od 2009 do 2011 roku trwała druga przygoda Filipovica w UFC. Tam również ze zmiennym szczęściem radził sobie wybitny kickboxer i po trzech porażkach z Mirem, Schaubem i Nelsonem przez nokaut został zwolniony z organizacji Dany White'a po raz drugi.

Wielki, ostatni już, powrót

W 2014 roku "Cro Cop" odniósł dwa cenne zwycięstwa nad złotym medalistą olimpijskim w judo, Satoshim Ishiim. Szczególnie druga wygrana odniesiona dzięki firmowemu kopnięciu na głowę udowodniła, że Filipovic ma jeszcze w sobie namiastkę z najlepszych lat swojej kariery.

Filipovic to duma chorwackiego narodu. W latach 2003-2007 był m.in. deputowanym do parlamentu. W Krakowie z pewnością pojawi się sporo rodaków "Cro Copa", którzy od lat wypełniają największe hale na świecie dopingując swojego ulubieńca. Legenda sportów walki, pomimo 40 lat, nadal jest niebezpieczna i wzbudza wiele emocji.

Waldemar Ossowski
[urlz=https://twitter.com/PolskieMMA]Obserwuj@PolskieMMA

Kup bilet na galę UFC w Krakowie!  [/urlz]

Jeżeli chcesz być na bieżąco ze sportem, zapisz się na codzienną porcję najważniejszych newsów. Skorzystaj z naszego chatbota, klikając TUTAJ.

Czy Mirko Filipovic zrewanżuje się Gabrielowi Gonzadze?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Walki na Facebooku
Zgłoś błąd
inf. własna
Komentarze (0)
    Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
    ×