KokpitKibice
Relacje na żywo
  • wszystkie
  • Piłka Nożna
  • Siatkówka
  • Żużel
  • Koszykówka
  • Piłka ręczna
  • Tenis
  • Zimowe

Skaza na rodzie "Ostatniego Cara". Gwałty, pobicia, skandale - świat Aleksandra Jemiejlanienki

Aleksander Jemieljanienko, młodszy brat słynnego Fiodora, to jeden z największych skandalistów w świecie MMA. Afery kryminalne z jego udziałem całkowicie już przysłoniły jego sukcesy sportowe. Część osób twierdzi, że należy go odizolować od ludzi.

Waldemar Ossowski
Waldemar Ossowski
Aleksander Jemieljanienko Getty Images / Valery Sharifulin / Na zdjęciu: Aleksander Jemieljanienko
Jemieljanienko zawodową karierę w MMA rozpoczął w 2003 roku jako 22-latek. Utytułowany sambista już w debiucie pokazał się szerszej publiczności. Jego start kariery był dużo łatwiejszy niż innych, gdyż jako brat starszego Fiodora, bijącego wówczas rekordy popularności, z marszu otrzymał prawo walki w japońskim Pride FC.

"Sasza" z biegiem czasu spełniał pokładane w nim oczekiwania, pokonał m.in. Pawła Nastulę czy Siergieja Charitonowa i tworzył z bratem zgrany duet, którego obawiali się rywale z całego świata. Jak jeden walczył, drugi był w narożniku - i na odwrót. Z czasem, kiedy już Aleksander zgarnął kilka dużych czeków, jego drogi z Fiodorem zaczęły się rozchodzić i dało o sobie znać drugie oblicze Rosjanina.

Szybko poznał świat zza krat

Na dobrą sprawę w pierwszy poważny konflikt z prawem Aleksander popadł już w wieku 19 lat, kiedy został skazany na karę pięciu lat pozbawienia wolności za napaść z bronią w ręku. Z czasem media za wschodnią granicą coraz głośniej rozpisywały się na temat bójek i awantur, których fighter ze Starego Oskołu nie unikał. Został za nie m.in. zwolniony z organizacji M-1 Global. Za wszystkie grzechy młodszy z braci Jemieljanienko chciał odpokutować w... klasztorze.

ZOBACZ WIDEO KSW 49. Askham chce hitowej walki! "Moim marzeniem jest walka z Mamedem Chalidowem!"

Mnisi nie pomogli. Gwałty, alkohol, rozboje

Tak oto pod koniec 2012 roku roku jeden z największych recydywistów w MMA trafił na grecki półwysep Athos do prawosławnego klasztoru, gdzie przez kilka miesięcy przebywał i uderzał się w pierś za popełnione czyny. W tym czasie m.in. wypiekał chleb i zajmował się pracami konserwatorskimi. Wiedział jednak, że los mnicha nie jest dla niego i dlatego z łatwością dał namówić się do powrotu.

Zobacz także: Mocna karta walk UFC w Sztokholmie

Jak sam twierdził, w klasztorze przeszedł przemianę duchową i stał się lepszym człowiekiem. - Ciągła styczność z mnichem Ilyą, spowiednikiem i metropolitą naszego klasztoru, oraz jego rady i błogosławieństwo w intencji powrotu do sportu zmusiły mnie do głębokich przemyśleń w tym temacie. Podjąłem decyzję, że chcę swoimi pojedynkami popularyzować wśród dzieci i młodzieży tę dyscyplinę sportową - mówił, kiedy ogłoszono jego powrót na gali w Moskwie w maju 2013 roku. Trzy miesiące po tych słowach "Sasza" dopuścił się gwałtu.

32. urodziny Jemieljanienko obchodził hucznie. Faktycznie usłyszał o nich cały świat, bo został on oskarżony o gwałt. Później zarzut wycofano, gdy okazało się, że pokrzywdzoną jest zaproszona przez niego do mieszkania prostytutka. Kilka miesięcy później były zawodnik Pride doigrał się. Tym razem udowodniono mu już, że dopuścił się przemocy seksualnej na 27-letniej pokojówce Polinie Stiepanowej. Od maja 2015 do października 2016 roku ponownie oglądał on świat zza krat zakładu karnego.

Wąż, Judasz, zdrajca 

Po wyjściu z aresztu Aleksander Jemiejlanienko nie zmądrzał. Co więcej, sprzymierzył się z Szefem Republiki Czeczeńskiej Ramzanem Kadyrowem i kompletnie odwrócił się od brata Fiodora. "Jak możesz mówić, że jesteś chrześcijaninem i czytasz pismo święte, a tylko opowiadasz trywialne anegdoty i przypisujesz je do mnie? Wężu, jesteś Judaszem. Przykro mi w imieniu tych osób, które są teraz blisko ciebie, oraz dla tych którzy wspierali cię w ciężkich momentach. Nie plam honoru moich rodziców i mojego" - napisał w 2017 roku legendarny Fiodor w liście otwartym do brata.

Aleksander raczej nie przejął się krytyką "Ostatniego Cara", a na pewno nie poprawił swojego zachowania. 1 marca tego roku pod wpływem alkoholu "Alex" staranował dwa samochody i uciekał przed policją. Coraz więcej osób ze środowiska MMA jest zdania, że 37-latka należy odizolować od świata, bo niedługo może dojść do wielkiej tragedii.

Zobacz także: Askham chwali sobie współpracę z KSW

Mający duże uznanie w Rosji Sergiej Charitonow powiedział: - Ten człowiek jest niebezpieczny dla społeczeństwa. Będzie pił, gwałcił, zabijał - robił cokolwiek mu się umyśli. Tylko jedna osoba może na niego wpłynąć - to Ramzan Kadyrow. Panie Kadyrow, proszę cię, zabierz go z powrotem do klubu Akhmat. Zamknij go na terytorium Czeczenii, aby nie zrobił gorszych rzeczy niż robi obecnie. Posłucha tylko ciebie.

Niebezpieczny sam dla siebie

Aleksander Jemieljanienko kolejny pojedynek miał stoczyć 10 maja w Samarze na gali Battle on Volga 12. Ze starcia z Luisem Henrique, który ostatecznie zadebiutował w KSW, Rosjanin wyeliminował się sam. Kontrowersyjny "Sasza" przewrócił się bowiem na rowerze i doznał poważnych obrażeń.



Wielka gala FEN 37 we Wrocławiu. Oglądaj walki w usłudze WP Pilot
Czy Aleksander Jemieljanienko powinien zakończyć karierę w MMA?

zagłosuj, jeśli chcesz zobaczyć wyniki

Polub Sporty Walki na Facebooku
Zgłoś błąd
WP SportoweFakty
Komentarze (4)
Już uciekasz? Sprawdź jeszcze to:
×